poniedziałek, 29 marca 2010

placki




sztanga, kurczak, guma, słupki i fikołki.Pamiętam jak dopiero co sama wykonywałam te wszystkie czynności od początku wiosny do późnej jesieni na sztandze, huśtawce i koniku przed blokiem. Fakt był taki, że siostra zawsze była w tym lepsza, ale ja też dawałam radę. A teraz zaczynam uczęszczać na place zabaw z Opuncją i jak narazie bardzo się jej podoba. Ulubiona jest ślizgawka. Co prawda jeszcze jest jej potrzebna asysta,ale to kwestia czasu.

wtorek, 23 marca 2010

rzadkie wyjścia



a to dlatego, że nie wszędzie zapewniają tyle atrakcji, żeby zaspokoić nasze dziecko, które potrzebuje dużo bodźców. Na szczęście znaleźli się tacy, którzy zechcieli z nami wyjść i jeszcze razem z nami wynajdywali atrakcje dla zaspokojenia potrzeb naszego dziecka, na tyle skutecznie, że udało się nam zjeść całkiem fajny obiad, a i zuzi smakował dość pikantny rosół, no ale niech się przyzwyczaja. Dobrze, że mama wynegocjowała, żeby nie kazać próbować Zuzi sushi;-) Tak, że thank u indeed and see u soon the next English lesson. Some studnets are more than just students to learn English, sometimes they want to spend some time with the teacher who , of course, is very nice and always well prepared;-))

niedziela, 21 marca 2010

kontakt


właściwie to nie ma sie czym chwalić, ale Zuzia powoli zaczyna nawiązywać kontakt z telewizorem, a raczej ztym, co w nim leci, bo z samym przedmiotem w sensie niszczenia go kontakt ma już długi staż. Natomiast zainteresowanie samym obrazem jest średnie, a właściwie to było żadne. Teraz skupia się już trochę dłużej około 5 minut i to by było na tyle. ale niestety nie będzie miała szansy ćwiczenia się, bo przyszła do nas wiosna,a to oznacza, że będziemy się lansować na spacerach,a poza tym to mama nie przepada za bajkami ( nie książkami bajkami, które uwielbia)tak więc Zuzia nie ma z kim oglądać TV, a i o środowisko dbamy i TV nie włączamy,a filmy oglądamy jak Zuzia idzie spać.

środa, 17 marca 2010

www.pinkstinks.co.uk




bojkotujemy z Zuzią kolor różowy, w wersji księżniczkowej to znaczy takiej, gdzie jest różowy, różowy i tylko różowy. Zresztą mam po genderach nie może postąpić inaczej, jak od najmłodszych lat uczyć swoja córkę, że zawsze ma być niezależna, samodzielna, gotować obiad dla siebie , wtedy kiedy ma na to ochotę, ubierać się tak jak ona lubi, mówić to, co sądzi, zarabiać zawsze więcej niż facet, a i w ogóle na facetów to uważać. To wersja skrócona i mini, bo głębsza filozofia będzie w późniejszym terminie, jak dziecko będzie większe. Bo PINK STINKS!!!
PS. Pink na naszych zdjęciach jest bardzo fajny i przepraszamy z góry te oto reprezentatki za ich użycie, ale to tylko dlatego, że nic ciekawszego nie znalazłam na naszym kompie, w naszym zdjęciowym archiwum. A jednak fakt jest faktem, że trochę Panie "stinks". A no i przypomniały się mamie extra wakacje, gdzie bardzo chciała by wrócić tym razem już z córką, więc mamy nadzieję, że nas tato;-) tam znowu kiedyś zabierzesz;-)

wtorek, 16 marca 2010



Potwierdzając wczorajsze umiejętności Zuzi dołączam dowód, na którym widać wyraźnie, że a). Zuzia nie lubi opasek b). Ściąga je ustawicznie c). ale potem sama zakłada, to talent, o którym wczoraj mama zapomniała

poniedziałek, 15 marca 2010

chwali- mama

Przeglądając blogi innych mam oraz cierpiąc na chwilowy (mam nadzieję) brak weny postanowiłam również i ja, mama z rocznym doświadczeniem lub raczej nikłymi jego szczątkami, pochwalić się tym, co umie moja roczna córka Zuzia.
Tak więc:
- umie klaskać, ale to już od dawna, więc kto zna Zuzię to wie, że żadna to nowość, no ale jakiś talent jest;-)
- umie tańczyć do muzyki, którą włącza sobie sama we wszystkich swoich grających zabawkach, które mama uwielbia najbardziej jak skończą się im baterie;-)no albo czasami mam włączy Zuzi muzykę, więc też tańczy. Taniec jest to niesłychany, staramy się z tatą od dłuższego już czasu nagrać filmik, aby wszystkim pokazać, ale sprawa jest ciężka, kto zna Zuzię ten wie, jak ciężko zrobić jej zdjęcie;-)nie to co mama;-))
- umie pokazywać ile ma kłopotów, dużo i często;
-umie pokazywać, że nie ma cioci Oli, babci Basi, Kostka, Bobika...lub kogokolwiek innego,kogo akurat nie ma.
- umie rozpoznawać swoje zabawki. I tak proszona o lalkę przynosi lakę, tu jeszcze rozróżnienie na lakę Olę, Maję, Zuzię i lalę, o misia misia, o piłeczkę piłeczkę itd.
- umie rozpoznawać na zdjęciu tatę i zawsze mówi tata, właściwie to tata jest jej ulubionym słowem i świadomym słowem,z tego to o to powodu mam strasznie ubolewa. Bo to przecież mama to, mama tamto, a dziecko tylko świadomie mówi tata;-)
- umie siedzieć na nocniczku,a wcześniej płacze były niesłychane. A co więcej wieczorem nawet robi siku do nocniczka, bo w ciągu dnia to mama jeszcze za leniwa i nie uczy zuzi,a le jak tylko śnieg stopnieje to zacznie;-)
- umie chodzić sama jak chce, i perfekcyjnie za rękę, którą sama sobie chwyta i krzyczy tak długo aż ofiara wstanie i pójdzie z Opuncją tam gdzie ona chce;
- umie sama jeść chrupki, ciastka i inne rzeczy, które wkłada się bezpośrednio do buzi bez nabiernia na łyżeczkę, bo obsługa sztućców to jeszcze średnio idzie;
- umie nakładać na siebie korale i zdejmować z siebie wszystkie czapki, spinki, gumki,opaski, które mama tak bardzo lubi i tak uporczywie zakłada
To by było na tyle, o czym teraz pamiętam. A no i oczywiście zuzia pokazuje te wszystkie sztuczki wtedy, kiedy ma na to ochotę, a zazwyczaj nie ma jejw tedy, gdy są goście i mama z tatą chcą się pochwalić. I proszą Zuzia pokaż ile masz kłopotów, zuzia zatańcz, Zuzia przynieś lalę, a Zuzia wtedy wkłada palce do buzi i tyle jest z popisywania. Ale może to i słusznie, bo przecież gdybyśmy chcieli mieć małe zwierzątko cyrkowe to mogliśmy sobie kupić małpkę;-)

czwartek, 11 marca 2010

kostek k. i zuzia r.


w wersji sfeminizowanej, chociaż na pierwszy rzut oka nie widać;-)w każdym bądź razie: całe mamy;-)
no i zagadka, kto jest kim?

historia pewnego sushi


sushi bywa różne, bo jak wiadomo hamburger też różnie smakuje w zależności od towarzystwa, w którym się go je;-) po tym sushi zostałam zaatakowana przez piosenkę sade "soldier of love", która mnie teraz prześladuje i skłania do rożnych refleksji. ale że refleksje są różne i luźne, to najpierw muszę je uporządkować i może jak już się poukładają to dam znać.

niedziela, 7 marca 2010

za-czeka-nie


Jesteśmy teraz z Zuzą na etapie czekania na wiosnę (przede wszystkim), na kolejne zęby ( bo dziecko ma już ich cztery i pół, to znaczy 4 całe i pół jednego, który jest w trakcie wychodzenia), na to aż Zuzia będzie chodzić sama cały czas ( teraz chce za jedną rękę, a sama tylko jak jej się bardzo chce, ale fakt umie), na widoczne postępy w dyplomie taty;-), na nowe natchnienie dla mamy i pomysły na życie i nie tylko, na siły, żeby rano wstać, no i na to, żeby Zuzia poszła dzisiaj spać, bo narazie to jej się jakoś nie chce i właśnie po raz kolejny zdemolowała wszystkie płyty. Czekanie wymaga id nas dużo pokory, której brakuje tak samo mamie jak i córce. Trochę się już niecierpliwimy i może przez to nie możemy zasnąć. No ale podobno każdy się do-czeka, tak więc po-czekamy, wy-czekamy, prze-czekamy....