piątek, 30 kwietnia 2010

nieobecność usprawiedliwona

słowo raz dane musi zostać dotrzymane.
Po ponagleniach , mama może mieć przechlapane.
Lecz uwierzcie, moi mili, nie marnowałam ani chwili
w pocie czoła pracowałam i za dzieckiem wciąż biegałam.
W końcu jednak się zmobilizowałam i spełniam to, co obiecałam.
Zuzia na dwór poszła z wózkiem, a dla reszty są nowiutkie
jeszcze całkiem cieplutkie zdjęcia dodane
z pierwszego ciepłego spaceru ranem.



poniedziałek, 19 kwietnia 2010

wózek typu laski




Pojawił się w moim życiu mamy kolejny ważny i znaczący element. Wózek. Groszek jest już na tyle duży, a ja na tyle stara, że zaczęła się bawić wózkiem, najmniejszym jaki był w sklepie, wyboru dużego nie było, a nawet powiedziałabym, że żadnego. To niespotykane i chyba to najbardziej zaskakuje mnie w byciu mamą, że dzieci podświadomie wiedzą, do jakich ról mają się przypisać. Wiedzą, że w wózku jedzie coś, bo zawsze coś tam wkładają i wiedzą, że są dziewczynką więc wózek muszą mieć. Zawsze myślałam, że jestem oswojona z byciem mamą tak do 3 roku życia mojego dziecko, bo dalej sobie tego nie wyobrażam, ja na wywiadówkach albo ja pakująca dziecko na zielone lekcje, ale dziś zdałam sobie sprawę, że do wózka (mojej córki) to ja też nie byłam przygotowana. Nie ukrywam, że czuje się dziwnie patrząc na Zuzię z wózkiem. Bo chyba chętniej to bym się sama jeszcze tym wózkiem pobawiła niż biegała za swoja córką z wózkiem;-))

środa, 14 kwietnia 2010

ochrona gatunków



są gatunki, o które trzeba dbać szczególnie. Rzadko się pojawiają, idą spokojnie, nie atakując innych. Pożywienie zdobywają za pomocą samic. To one zazwyczaj polują, a samce spokojnie to zjadają. Ważne jednak, aby było podane im o odpowiednich porach.

poniedziałek, 12 kwietnia 2010

mama dziecka chodzącego

bo właśnie taką się stałam, jakiś czas temu ( będzie miesiąc, no może trzy tygodnie), ale jakoś dokumentacji zapomniałam dołączyć. Wykorzystuję więc chwilę spokoju, co oznacza, że dziecko śpi i dołączam zdjęcie Opuncji sprzed chwili zanim zasnęła. Muszę jeszcze dodać, że fakt chodzenia, który przyznaję był przeze mnie, jak wszystko zresztą, wyczekiwany, uczy mnie pokory i cierpliwości. Jeszcze nigdy chyba nie byłam wystawiona na taka próbę i dochodzę do wniosku, że w byciu mamą, przynajmniej dla mnie, najtrudniejsze jest to, że tak często i tak bardzo trzeba udawać przed sobą i przed innymi, że ma się super humor, tryska energią, siły wystarczyłoby na co najmniej jeszcze dziesiątkę rocznych dzieci. A prawda jest taka, że ma się dosyć jest się zmęczonym, che się krzyczeć, że błagam cię dziecko daj ty mi już święty spokój. bo mam twoja już po prostu nie ma siły wysłuchiwać twoich wrzasków, ani chodzić z tobą non stop od pokoju do pokoju i otwierać wszystkich szafek. Najgorzej oczywiście jest przy obcych, czyli w momentach wyjść publicznych. Kiedy to już całkiem trzeba się kontrolować i cieszyć, że jest się mamą, że paprać się w kupkach i biega cały czas po domu w dresie obsmarkanym, no bo dziecko w coś, w kogoś przecież musi się wycierać. Tak więc mamy dzieci chodzących, chociaż tych młodszych też, a może gdybyśmy przestały w końcu udawać, ż eto jest tak cudownie cały czas, to ojcowie owych dzieci by nas zrozumieli i więcej nam pomogli;-) Bo tak to pewnie sobie myślą, że przecież żyjemy, uśmiechamy się, więc o co w ogóle chodzi....


PS. Oczywiście mama cię kocha, Zuzia!!

niedziela, 11 kwietnia 2010

*

Bo flagi biało- czerwone są po to, żeby przypominać.
o bieli, która okrywa po chłodzie przyniesionym przez los
o czerwieni, która zalewa, gdy pojawi się zło.

Zdałam sobie sprawę, że jestem historią Państwa, o której ktoś kiedyś będzie pisał, że się wydarzyła, a jej konsekwencją...a o tej historii dopiero się dowiemy.

środa, 7 kwietnia 2010

uczulenie

taka szybka refleksja zanim pójdę spać. Mam alergię, co ostatnio bardzo modne- mieć alergię na psa, kota, chomika, ryż, masło, polityków, programy rozrywkowe w polskiej tv oraz miliony innych rzeczy. Otóż ja cierpię na uczulenie na zdrobnienia. Na studiach moim ulubionym słowem na gramatyce było deminiutyw, czyli zdrobnienie. Ulubionym słowem w sensie jego brzmienia, gdyż samych i zdrobnień po prostu nie trawię. Nie lubię bajeczek, laleczek, kropeczek i majteczek. I nawet jako mamę, a może zwłaszcza teraz denerwuje mnie ta tendencja do zdrabniania wszystkiego zwłaszcza dla dzieci. nie lubię wszystkich maluszków, kłębuszków, klubików i pioseneczek. i moje dziecko nie będzie Zuzanką, tylko Zuzą. Nie je jedzonka tylko jedzenie, jedyne, do czego się przyznaję to piciu- piciu, ale to raczej nie zdrobnienie tylko onomatopeja, wyraz dźwiękonaśladowczy lub neologizm. Tak sobie myślę, że ta tendencja do zdrabniania jest szczególnie widoczna u mam córek, bo to dziewczynki i że niby takie delikatne- aniołeczki. A moja Zuzia to chyba podświadomie czuje, że nie chcę, żeby była księżniczka i robi wszystko, żeby to udowodnić;-)I w tym jest jej przewaga, ma jakąś taką wrodzoną mądrość, że widać,iż nie lubi buziaczków, zresztą bardzo rzadko daje się pocałować. Jest dla niej na świecie tyle interesujących rzeczy, że jakieś tam całowanie w ogóle jej nie obchodzi. I słusznie będzie miała na to czas i to bynajmniej nie z mamą ani tatą;)
ulżyło mi, zeszło mi 10 kilogramów z mojego brzucha, że podzieliłam się tą refleksją, że potrzebne mi odczulanie na wszystkie cukiereczki, jajeczka i misiaczki. bo wolę być mamą, które czyta na dobranoc swojemu dziecku bajkę, daje mu jedzenie, i ewentualnie całusa na noc. A wszystkim żabkom, myszkom, króliczkom, żuczkom mówimy stanowcze nie.

piątek, 2 kwietnia 2010

tata małpka



historia jest po to, żeby się powtarzać. I nie ma w tym ani nic odkrywczego, ani nic nowego. sekret tkwi w tym,a by zdać sobie z tego sprawę i przestać się zamartwić, że się nie uda, bo skoro wszystkim wcześniej się udało, to nam tez się uda. Tendencje spadkowe bo słońce znów gdzieś zniknęło o jak dziś rano zobaczyłam te szczątki śniegu padające za oknem to pomyślałam, że two wszystko przez ten smutny film, który tata kazał mi wczoraj oglądać. A mówiłam, żeby dał mi czas do lata;-) Ale było warto, bo jak zwykle, no może często, tata miał rację. Film fajny, fajnie było razem popłakać, ale w takiej sytuacji humor może mi poprawić tylko tata małpka, którego wcześniej nie pokazywałam,a chyba warto. No i oczywiście konkurs do kogo nasze dziecko jest bardziej podobne?;-)Do wyboru jest mama i tata- dla jasności;-))