czwartek, 30 maja 2013

wyniki

Jest sukces!! Zuza ze swoim " Bambo" zajęła pierwsze miejsce w miejskim konkursie recytatorskim przedszkolaków.Teraz próby do przedstawienia na festiwalu kwiatów w ogrodzie botanicznym w Zabrzu 23 czerwca. Oczywiście wpadajcie. Pękamy z dumy! A zwłaszcza matka, która po części spełnia swoje aktorskie wspomnienia. No i w końcu to ja byłam reżyserem Bambo, czyli jest dobrze. Może wystąpię kiedyś z ZU w duecie.  Cieszymy!!!

piątek, 24 maja 2013

Wiersz matki

Pewna matka z samego rana
została bardzo mile obdarowana
Córka odświętnie ubrana
do przedszkola została wysłana,
a tam matki i ojcowie
zasiedli prawie, że sobie na głowie.
Wyszła dzieci groamda
niczym kolorowa parada.
Co jedne to ładniejsze
i jeszcze śmieszniejsze.
Zuza na czele dreptała
i swoją skoćznością
wszystkich kasowała.
Potem były wiersze,
tańce i
hulańce.
I Murzynek wyrecytowany
to hit niekwestionowany.
Matka z dumy pękała
i łzy za uśmiechem skrywała.

PS. działo się -dokument będzie potem, ale czekajcie z niecierpliwością, bo warto;-)


poniedziałek, 20 maja 2013

dream team

czyli nasze nowe hobby- rowery. Udało się nam w końcu wynaleźć fotelik, który da się zamocować do mało rodzinnego roweru taty, w związku z czym transport dwóch sztuk stał się możliwy, a tym samym w końcu wyruszyliśmy na rowerową przejażdzkę. Biorąc pod uwagę fakt, że jak na pierwszy raz i przejechanych 30 km to całkiem nieźle nam poszło- zakwasów nie ma, jedyne co odczuwam to ból pośladka- jednego. młodzi też znieśli podróż całkiem dobrze. Anti to aż tak się lansował, że w drodze powrotnej zasnął, co było mało komfortowe zarówno dla niego, jak i dla taty, z którym jechał, bo położył sobie głowę na ręce taty, który kierował rowerem, ale dali radę. Strat jako takich nie było, no nie licząc ucieczki balonów, które najpierw przypadkowo znalazły się przy rowerze mamy, która jest woźnicą Zuzy. Jechały z nami całą drogę, aby dwieście metrów od domu zakosić znak i się urwać. I pony pofrunął hen daleko, ryk był- około 5 minut i przeszło- zdolna matka wymyśliła, że Zuza zrobiła dobry uczynek uwalniając tego pony, który bardzo chciał pofrunąć do swoich przyjaciół. Ma się ten talent do konfabulacji od dzieciństwa.
Przejażdżka zaliczona do udanych, dziękujemy współtowarzyszom i polecamy się na przyszłość.

czwartek, 9 maja 2013

cytaty

Zuza zjeżdża na ślizgawce głową w dół.
Mama: Zuza co ty robisz?!?
Zuza: No co zmieniam styl jazdy!!

Przypadkowa pani na placu zabaw do Zuzi: Ty to jesteś chyba niejadek?
Zuza: Nie, ja jestem dziewczynka!

Oglądamy wczoraj z Zuzą wieczorem TV. Nagle pojawia się na ekranie Michał Żebrowski.
Zuza: Ładny jest ten pan, co nie? Taki młody! Podoba mi się.
No mi też się ostatnio podoba i dlatego mnie to ujęło, bo poczułam, że to moje geny, taki sam gust. Dobry oczywiście.

Zuza weźmie udział w konkursie recytatorskim. wybrałam dla niej wierszyk o kotku Tuwima, ale nie przypadł jej do gustu. Wybrała "Bambo". Wybór dość kontrowersyjny, ale przystałam na to. Tekstu nauczyła się w pięć minut- dosłownie. Wcześniejszego "Kotka" uczyłyśmy się cały dzień bez większych efektów. Teraz jednak pojawił się problem, bo zuza stwierdziła, że ona już doskonale ten wiersz umie i nie będzie już go ćwiczyć , dopracowywać, bo powie go dopiero na konkursie! Podobno wczoraj prezentowała go wszytskim paniom w przedszkolu i powiedziała mi, że pani Sabinka mówi, że wygra na pewno, więc tym bardziej nie będzie go ćwiczyć aż do dnia konkursu. Trochę mnie to niepokoi, bo trzeba by jeszcze dopracować pewne szczegóły, ale cóż gwiazda nie chce! Foch, podobno gwiazdy tak mają.

poniedziałek, 6 maja 2013

reaktywacja

Pewnie usychacie z tęsknoty za moją działalnością. Tak wiem, jest wam przykro, smutno, a przede wszystkim brakuje wam mojej elokwencji, poczucia humoru, przemyśleń, trafnych uwag, pięknych zdjęć. Otóż już wszystko nadrabiam;-)
żyję, reszta mojej blogowej familii też.  Mam się dobrze. Objadałam się belgijskimi czekoladkami, porozmawiałam z vipami o przyszłości Unii w Parlamencie Europejskim. Napaliłam się na pracę w owym Parlamencie, bo warunki mega!!! Doleciałam szczęśliwie do domu, a tu...przede wszystkim lało jak z cebra przez całą resztę majowego weekendu na ziemi ojczystej. A poza tym to to podczas mojej tygodniowej nieobecności dziecko A. zrobiło swoje pierwsze samodzielne kroki, wyszły mu dwa pierwsze zęby i przeszedł rumień nagły. Czyli dość jak na nieobecność matki. Tym bardziej, że na kroki i zęby matka czekała 11 miesięcy,a  on się streściła akurat w te sześć dni, gdy ja byłam w krainie czekolady, gdzie nie powiem czułam się dobrze. Rozpaczałam? Raczej nie, bo kroków i zębów jeszcze dużo przed nami. Dziecko Z. z kolei pocieszyło się około 4 minut, po czym wróciło do swoich codziennych obowiązków, ale doszły mnie słuchy, że tęskniła i nawet zapłakała w nocy. UFFF, nie jestem aż taką wredna matką;-)Ale żeby nie było za różowo, po dwóch dniach obecności w domu, dziecko Z. chciało już znowu spać u koleżanki, ale udało nam się ją zaciągnąć do domu i namówić koleżankę, żeby przyszła spać do nas, więc aktualnie jesteśmy na etapie planowania "piżamowego party" na piątek. Będzie się działo.
Tyle z reaktywacji, już będę, i was w najbliższej przyszłości nie opuszczę, żebyście płakać rzewnymi łzami nie musieli.