piątek, 31 sierpnia 2012

blog day2012

wszystkim blogującym nieskończonej ilości postów z okazji naszego święta
                                                                                              mama;-)

wtorek, 28 sierpnia 2012

o krasnalu, który chce być kangurem

otóż moja duża nieduża córka ma problemik, który dla niej urasta do rangi problemu. Dowiedziała się wczoraj, że będzie należeć do grupy krasnoludków w przedszkolu. I nie może się z tym pogodzić, bo za żadne skarby świata krasnoludkiem być nie chce. A już broń Boże przebierać się za krasnoludka!!!tłumaczę, że nikt jej nie będzie kazał się przebierać, że to tylko taka identyfikacja, ale na niewiele się to zdaje. Zuza stanowczo chce należeć do grupy kangurów, bo po prostu są lepsze. A dlaczego? Bo skaczą jak zające. A moje dziecko nie znosi wręcz stateczności.
Tak więc musimy zmierzyć się z tym krasnalim problemem, aż do poniedziałku, bo wtedy już zostanie tym krasnoludkiem i nie będzie odwrotu. A tak swoja drogą to już nie mogę się doczekać tego poniedziałku, co by pozbyć się na chwilę z domu tego krasnoludka, który chce być kangurem.

piątek, 24 sierpnia 2012

ich bin julia

czyli o tym, jak Zuza podczas drugiej części naszych wyjazdowych wakacji została Julią. Z wizytą u Zuzy kuzynek Sofii i Laury ( ta druga jak narazie interesuje się Antkiem dość znacznie). Zuza bez kompleksów uczestniczy w życiu rzeczonych sióstr, a nawet powiedziałabym więcej wśród masy zabawek czuje się jak ryba w wodzie. Owszem były małe spięcia o "raszpundla"(czyli Barbie Roszpunkę),bo obie chciały ją mieć, nadszedł raczej spokój.Problem został rozwiązany przez zakup identycznego "roszpundla" dla Zuzy i teraz chodzą każda ze swoim i podobno je rozróżniają.Ponadto Zuza jak to Zuza poszła na tańce, gdzie oporów przed występami nie miała, a że jej niemiecki raczej średni, to kiedy Sofia przedstawiła Zuzię jako Julię ( bo z kolei jej ciężko przychodzi wymówienie Zuza) to Zuza oczywiście przytaknęła i do końca zajęć była Julią, o dziwo reagowała na to imię. Podobna sytuacja miała miejsce w przedszkolu. Zuza poszła odebrać kuzynkę , a sama tam została. Kiedy zobaczyła wszystkie zabawki dostała oczopląsu, oznajmiła, że tam zostaje, bo przecież umie po niemiecku, po czym rzuciła: "e ble se de beee"( że to niby ten niemiecki). Gdy pani uderzyła  gong, który oznacza, że wszystkie dzieci mają zasiąść na dywanie i się przywitać, Zuza oczywiście była pierwszą która usiadła i była już u siebie, znów została przedstawiona jako Julia i znów jej to odpowiadało. Siłą została wyszarpana do domu! Problemów aklimatyzacyjnych to ona nie ma.
W chwili obecnej sprowadza swoja grzeczną kuzynkę na złą drogę, bo ogląda bajkę (kuzynka oczywiście też z nią), a powinna już spać od godziny;-) No cóż pojutrze już wyjeżdżamy, więc "niech se kuzynka poogląda;-)))"







sobota, 18 sierpnia 2012

architekterka

Kolejny dzień budynkowy za nami. Tym razem EYE film institute- A'dam. Wizyta zaczęła się najpiękniejszym momentem rodzicielstwa, czyli totalna synchronizacja- dwójka zasnęła w tym samym czasie i spała. A to się tak rzadko zdarza...
Potem było już gorzej, bo dziecko Z w muzeum czuje zbyt dużą przestrzeń, a do tego uwielbia demolować wszystkie eksponaty. Tak więc zawsze łażą za nami jak cień kustosze, ochroniarze, whoever pilnujący porządku w danej sali i już przywykliśmy do tego, że zawsze zwracają nam uwagę. No cóż, jesteśmy rodzicami bardzo kulturalnego i organoleptycznie przeżywającego sztukę dziecka. Ponadto wystawa dotyczyła Stanleya Kubricka, więc Adam musiał szybko przebiegać przed niektórymi obrazami ( bo było o filmie) co by nasze dziecko nie widziało,a potem w nocy zasnęło.Dziecko A tez coś tam marudziło, ale jako że lubi obrazy telewizyjne to w sali przedstawiającej historie filmu, gdzie na ścianach były same projekcje był w siódmym niebie.
A sam budynek? Jak zwykle fajny. Zuza po tym oglądaniu budynków oznajmiła nam, że antek zostanie architektem a ona architekturka, architekterką czy jakoś tak. Cóż?!?





środa, 15 sierpnia 2012

I AMsterdam








Pierwsza wycieczka architektoniczna dziecka A i Z zaliczona. Nawet dały rade, młody spał przez większość dnia, a młodej się nawet spodobało oglądanie budynków z tatą, Jak zwykle z historycznej części widzieliśmy...nic?, ale za to współczesna architektura zaliczona- 10 godzin, nieźle nie? i to naprawdę igła w stogu siana. Amsterdam fajny, ale chyba number one dla mnie dalej Berlin.

fantastycznie

fantastyczna pogoda,
fantastyczny domek,
 fantastyczna Holandia,
fantastyczna rodzina,
po prostu fantastycznie;-)



możecie zazdrościć;-))



środa, 1 sierpnia 2012

co ja pacze ;-)

co ja pacze 1

Na spacerze dziecko Z. zaliczyło kolejny upadek, tym razem na prostej drodze, bez żadnych przeszkód. Ryk, krzyk, więc zainspirowana pomysłem taty, włożyłam dziecko Z. do wózka dziecka A. I tak sobie radośnie jedziemy, aż tu nagle patrzę, a dziecko Z. jakoś dziwnie zwisa i spokojne nietypowo. Podchodzę, patrzę- dziecko Z. zasnęło na siedząco, w dość nietypowej i niewygodnej pozycji. Lekko je pchnęłam i tak sobie radośnie leżeli i spali i panowała błoga cisza. Trzeba było niestety iść do domu, a że tata w pracy, to dzieci zostały zbudzone i tyle było ciszy.

co ja pacze 2

Dziecko A. do zabaw preferuje....lalki barbie!!Chyba myśli, że to są ludzie, bo wpatruje się w nie, gada do nich, śmieje się. Wystarczy mu machać. Tak więc zamiast grzechotek poprzyczepiam mu wszędzie barbie dziecka Z. i będzie spokój. Mam nadzieję, że fascynacja dyndającą królewną Śnieżką mu kiedyś minie;-)