czwartek, 27 kwietnia 2017

mistrz języka

a właściwie to cyfr. Liczy we wszystkie strony, zasypia z cyframi na ustach i budzi się z matematycznym pytaniem. A ja już nie mogę znieść pytań, ile to jest 18+9, ile ty masz lat, ile dni zostało do... A wczoraj pojawił się w głowie " mistrza" kolejny problem: mamo, a ile mi zostało do "emretury"? I co tu odpowiedzieć? Syn jedzie dziś na wycieczkę. Oznajmił, że Milena( grupowa piękność, podkochująca się w synu, który generalnie stroni od dziewczyn, poza jedną;-)) chce z nim jechać w autobusie. I on wyjątkowo się zgodził. Więc mu mówię- no super, to musisz się o nią troszczyć. Na co syn: ma-mo, no nie przesadzaj! No w sumie sama zgoda na siedzenie, to jak na syna to już sporo. 

sobota, 15 kwietnia 2017

historia o nieumytych oknach

Wielkanoc wybitnie kojarzy się z szorowaniem framug i polerowaniem szyb. A od kiedy internet zalały kilka lat temu memy ze świętami i umytymi oknami, jakoś wybitnie mi się to spodobało i uzmysłowiło, jakie to idiotyczne. To znaczy szorowanie i polerowanie. Fajnie jest mieć czyste okna, umytą podłogę i wyczyszczone szafki. Ale punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Nie ukrywam, że jestem nistrzynią sprzątania "wierzchów", środki jakoś do mnie nie przemawiają. Jednak w tym roku i "wierzchy" do mnie nie mówiły. Bo jako dorodna kura stwierdzam, że mija się to z celem, bo w czasie gdy przejdę ze sprzętem czyszczącym z punktu a do puktu b to ten pierwszy już wymaga ponownej interwencji, gdyż moje dzieci mają liczne talenty, a na ich czele stoi talent wyciągania, wycinania, rzucania, kruszenia, rozlewania i ostatnio chowania to tu to tam tego, czego się wstydzą. ( nie będę się nad tym tu rozwodzić, ale powiem, że są to rzeczy śmierdzące w wykonaniu jednego z dzieci- możecie obstawiać co to i kto to? Jest nagroda:-))I być może na okna nie wchodzą i by mi ich może aż tak nie zepsuli swoimi talentami, ale obsługując tę trójkę średnio 20 godzin na dobę, mam bowiem cztery godziny snu w nocy, nawet nie chciało mi się nalać wody do wiadra. Przed oczami miałam te wszystkie memy Jezusa sprawdzającego umyte okna i stwierdziłam, że cudownie jest ich nie myć. Czuję, że zrobiłam dobrze, bo i tak ma lać i wszystkie umyte okna zabrudzą się, aż miło. A ja będę triumfować, bo przynajmniej się nie namęczylam przy ich myciu, bo przy codzienności to i owszem. Z moimi brudnymi oknami Wielkanoc i tak jest, i jajka są, i majonez jest i kurczaki są, i zające też. Cieszcie się świętami! 

środa, 12 kwietnia 2017

zaskakiwanka

ciągle, nieustannie, każdego dnia od nowa. 
Poprosiłam wczoraj zu, aby na chwilkę zajęła Halszkę zabawkami. Nagle słyszę- przydałby się jakiś sznurek! No to reaguję. Wchodzę, a tam już konstrukcja gotowa. Przywiązała do maty kabel od słuchawek, aby mogła sterować zabawkami na odległość i nie musiała rezygnować z bajki. To jest kreatywność i....egoizm;-)
A to jest fragment scenki z zabawy w "Emila", pod wpływem lektury. Do tego jeszcze było ciagłe wołanie- Eee- milll! tego niewidzialnego, przynajmniej dla mnie, bohatera. Aż się boję, jak będą wyglądać zabawy, no i nasz dom, po lekturze "Krzyżaków" ;-)

poniedziałek, 3 kwietnia 2017

nowoczesny romantyzm

w samochodzie włączyliśmy z ojcem dzieci starą Tracy Chapman. Na co nasza najstarsza, wchodząca, przedwcześnie, w wiek nastolatki córka odzywa się z tylnego siedzenia: ale żenada! Ojciec reaguje: ale czemu? PrZecież to fajna romantyczna piosenka. Zuza na to: no jasne, patrz na moje oczy- już się zmieniły w serca!!! ( parska śmiechem) czyli w kwestii gustów muzycznych i romantyzmu zostajemy gdzieś daleko w tyle...

czwartek, 30 marca 2017

nowa błyskotka

widać? Pierwsze spostrzeżenie córki- ale słowo mama da się powiedzieć normalnie!! Tak, droga córko, bo to jest magiczne słowo, żeby przypadkiem rzeczona " mama" przypadkiem nie mogła odpocząć;-)

piątek, 24 marca 2017

za- raz- a!

kiedy podjęłam tę męską decyzję, niepochopną, ale nie wiem czy roztropną, to wierzyłam, ba! byłam pewna, że tym razem wszystko będzie ok i na pewno nie będę się tułać po szpitalnych ziemiach, leżakach i krzesłach. Los jednak lubi mnie sprawdzać ze wszystkich stron i nie omieszkał wysłać mnie na supernowoczesną rozkładaną leżankę w szpitalu w rodzinnym mieście. Szpitalu, który z poprzednimi kurczakami omijałam szerokim łukiem, pamiętając o swoich traumatycznych przeżyciach z dzieciństwa. Wylądowałam tu jednak z powrotem po 28 latach tym razem w roli supportu dla najmłodszego pisklaka. Dopadł ją jakiś zarazek na tyle poważny, że bez wenflonu się nie obeszło. Na szczęście młoda dochodzi do siebie, a mój kręgosłup powoli dostosowuje się do spania na desce. Szukając pozytywów to mam niedaleko do domu, więc nie muszę korzystać z urokliwego prysznica. A poza tym zastanawiam się nad wydaniem rankingu oddziałów dziecięcych w województwie, bo mam już jakieś tam doświadczenie. I poza drobnymi niedogodnościami muszę przyznać, że jak dla mnie personel jest naprawdę ok . No chyba, że nie jestem zbyt wymagająca?;-) 
A to Halszka pokonująca zarazek. Prawda, że nieźle jej idzie? 

niedziela, 12 marca 2017

0:1

jest 20.00, a ja czuję jakby była co najmniej północ, oczy nie mają siły już patrzeć na nic, a mózg paruje, a w jego oparach nie ma nic. Bluzka jest już porzygana ze wszystkich stron, bo do południa to jeszcze trzymam fason jako tako i przykładam uwielbiane pieluchy tetrowe, ale z biegiem dnia i ciągłym jej poszukiwaniu i niespodziewanym ulewaniu, porzucam swoją "przyjaciółkę". Do tego jeszcze żołądek przyrasta do kręgosłupa i mogłabym pić wodę wiadrami, a tu dziecko h. płacze, dziecko z. niby gra na keybordzie, tańczy i śpiewa jednocześnie, a dziecko a. standardowe jęczy, że jest głodne, i bynajmniej nie na to, co ja proponuję. A no i zapomniałam o najważniejszym, pociechą dla dziecka h. jest mleczarnia, do której mogłaby być przyklejona 20 godzin na dobę, czasami. Więc ze łzami w oczach jak wywłoka z dna morza, przytwierdzona do kanapy rozkoszuję się wolnością matki. No i te komplementy, z lewa i prawa, jak już zbiorę się na tyle, żeby jednak się ubrać i wyjsć z domu, to wszyscy , no prawie wszyscy, witają mnie uroczym - oj, chyba pani zmęczona. A gdzież tam? Kwitnę, promienieję, przekwitam - tylko dziwi mnie dlaczego wy tego nie widzicie? Walczę dalej, ale wczoraj dzieci mnie pokonały- niech się cieszą chwilową wygraną!