piątek, 19 lipca 2013

Jazda polska

Czyli ruszyliśmy na podbój europejskich autostrad. Gps ma problemy ze zlokalizowaniem autostrady A4, na stacji mieli tylko mapy Tarnowskich Gór , ale Polak ( i Polka) potrafi, więc walczymy.

wtorek, 16 lipca 2013

o talentach

Zuza do taty: Ty masz tato talent do naprawiania, rysownia i projektowania.
Tata ( pękając z dumy, z lisim uśmiecham na twarzy;-)): A mama jaki ma talent?

Cisza. (Matce już zaczęła podchodzić ślina pod gardło, ale nic cierpliwie czekam)
Zuza: No nie wiem.
Tata: No pomyśl na pewno mama ma jakiś talent.

( Na pewno to matka zaraz zeskoczy z okna, zakopie się pięć metrów pod ziemią i zaleje ją żółć)
 Zuza: (jest, jest, jest odpowiedź, matka drży zniecierpliwiona): Mama ma talent do wyzdrawiania, pomagania, sprzątania i...i....i....(matka nie porzuciła nadziei, że padnie jakaś kreatywna umiejętność, jakiś prawdziwy talent) i do....prania.

Mam feministyczno-genderowo depresję. Przegrać z ojcem ba polu talentów, oj boli mnie to bardzo;-)

środa, 10 lipca 2013

wiocha

czyli dream team atakuje!
 młody David Hasselhof, warunki na miarę portfela starych;-)
 dzieci Tarzana w wiejskiej dżungli
 i znów Słoneczny Patrol i Pamela bez wody;-)

niedziela, 7 lipca 2013

pozdro

specjalnie dla taty
a to z dedykacją od zuzy, która zażyczyła sobie zdjęcie z wiewiórką specjalnie dla taty, wielbiciela rzeźb z kwiatów;-)

środa, 3 lipca 2013

nadeszła wiekopomna chwila

od kiedy chodzę wnerwiona od samego rana, kiedy krzyk samoistnie się uwalnia, kiedy wymyślam i marudzę, kiedy jestem, zrzędliwa, gderliwa i  w ogóle antypatyczna.
Mogłabym zwalić wszystko na hormony. Pozostawić  to w sferze, na którą nie mam wpływu. Ale to nie one, no przynajmniej nie za wszystko, odpowiadają. Nie są winne wszystkich huśtawek, zgrzytów, "wkurwów" i innych.
Winne są dzieci sztuk dwie- chłopczyk i dziewczynka- oraz wakacje!!!
Wszyscy czekają, odliczają, śnią po nocach, a ja wariuję. Bo żłobek zamknięty, przedszkole też się maluje. Pracy nie ma i siedzi matka od samego rana z dwoma sztukami.  Wszystkie inne matki albo pracują, bo się nie wykształciły, co by pracować w tym cudnym wakacyjnym zawodzie albo są tak zajęte sprzątaniem, gotowaniem, praniem i pielęgnowaniem swoich dzieci, że czasu nie mają dla zdesperowanej  matki i dwóch sztuk.
Sztuki swoje sztuczki zaczynają od 6 rano, kiedy budzi się męska sztuka. Co prawda umie już sam zdemolować pół mieszkania, kiedy my jeszcze leżymy, ale spać już nie mogę, bo trzeba być czujnym na ewentualne podejrzane hałasy tłuczenia czegoś,wspinania się za wysoko albo połykania figurki legoplay;-) Sztuka druga budzi się koło 8 i wtedy już synchronizują się w stereo. Drze się albo jedno albo drugie. O picie, o autko, o motorek, o piłkę, o książkę. Ta chce chlebek, ten chce na rączki, ta chce bajkę, ten akurat zrobił kupę po pachy. Tłumaczysz, że zaraz po kolei, ale ani jedna ani druga sztuka tłumaczeń nie przyjmuje. A do tego jeszcze jest sztuka matki, która też jest głodna, chce jej się pić, chce się wykąpać, ubrać i uciec do sąsiada.
A jak już uda się nam wydostać na dwór to wcale nie jest lepiej. Dziś na przykład miałam parę jeszcze spraw zawodowych do załatwienia, sztuki musiały iść ze mną. Chciałam się wylansować i włożyłam swoje nowiutkie, "pierwsze w życiu" buty na obcasie (przezornie włożyłam też do torby swoje cichobieżki) i nie zdążyłam się jeszcze ludziom pokazać, bo przed samym autem biegnąc za uciekającą sztuką męską tak wykręciłam nogę, że aż pani z innego auta się zatrzymała zapytać czy  żyję. Po wejściu do samochodu "pierwsze w życiu" buty na obcasie schowałam do torby, a włożyłam swoje tradycyjne obuwie. Lans był co niemiara. Potem jeszcze sztuka męska po przejściu połowy korytarza na czworaka przybiegła do mnie i wytarła się w białą spódniczkę, sztuka żeńska wytarła smarki, które wylały się z nosa po kichnięciu, a to wszystko w atmosferze nieustających pytań i wołania "ma-ma!!"
To dopiero trzeci dzień, a gdzie tu koniec. Jutro pakujemy się i jedziemy z kolejnaą dwójką sztuk, co by nam za łatwo nie było, na pierwszą część wakacji. Kupiłam sobie dużo melisy, mam też stopery do uszu, zabieram tylko potargane, stare, brudne gacie, "pierwsze w życiu" buty też zostają w domu. Jeszcze jakieś pomysły?
A i najważniejsze sztuki dwie mają powiedziane, że jak sztuka matki się wkurzy to zostają w stajni razem z dzikimi zwierzętami, niezaprzeczalnie ich bliskimi krewnymi.