piątek, 21 września 2012

bachor magazyn

wszystkim rodzicom mającym duży dystans do siebie serdecznie polecam Bachormagazyn.pl. Szczególnie tekst :Jak być dobrą wózkarą?", ale to naprawdę trzeba mieć duży dystans do siebie. Ja wczoraj jak czytałam to normalnie pękałam ze śmiechu, aż dzieci swoje zbudziłam. Tekst znajdziecie o  tu!!!!!!

niedziela, 16 września 2012

kryzys czwartego miesiąca

zarówno matki, która wpadła w stan apatii i zdenerwowania ( chyba jestem zmęczona, a tak sobie ustawiłam wysoko poprzeczkę, że teraz wstyd mi się przyznać, bo jak to przecież nie wypada nie mieć siły i nie cieszyć się z mamowania!!!) Ale niech tam, publiczne katharsis- jestem zmęczona!!!

Syn też ma kryzys, bo po chwilowej ochocie do samodzielności, znów włączyło mu się noszenie, jest grzeczny,ale pod jednym warunkiem, że albo jest na rękach, albo stoi się nad nim i nieustannie do niego gada!!!I wiem to jest niepedagogiczne, to jest mało ""blogowomatkowe", ale pomimo swojego młodego wieku syn koncentruje się na TV ( męskie geny) więc włączam mu i mam chwilę wytchnienia. Możecie rzucać kamienie lub cokolwiek sobie chcecie!!;-)))


czwartek, 13 września 2012

muszę to powiedzieć

Programy śniadaniowe ( o których już kiedyś pisała, nota bene będąc matką na urlopie macierzyńskim po raz pierwszy) są stworzone dla a) emerytów i rencistów b) bezrobotnych kobiet, tudzież mężczyzn, chociaż oglądając je można dojść do wniosku, że bezrobotne są zwłaszcza kobiety, bo tematy w nich poruszane są głównie do tej grupy adresowane c) do kobiet w ciąży, bądź z dziećmi do lat 3, które to do żłobka, przedszkola nie chodzą, a matki owych dzieci siedzą w domach, często nie dlatego, że chcą!!ale, że po prostu muszą.
Z owych programów można wysnuć jeden wniosek, że wszystkie te grupy łączy to, że mają mega konta bankowe, bo produkty tam pokazywane, reklamowane należą do grupy eko-sreko, designerskie-pseudo-g..o, które kosztuje furę pieniędzy. Do tego wszystkie te osoby uwielbiają gotować kieszonki z kaczki pod pierzynką z rukoli i roszpunki, podane z sosem beszamelowo-kurkowym z przepiórczą wstążeczką, a na deser ciasto dyniowo-figowe polane sosem z trufli, bo przecież mają czas to niech się wykażą czymś!! A no i jeszcze konieczne im są porady w stylu, kiedy osiągnę orgazm. Do tego jeszcze porady stylisty tomka, który podpowie ci jak wyglądać sexy w domu i broń boże nie chodź w dresie po domu, bo wtedy przechodząc koło lustra możesz popaść w depresję.Jeszcze garść eksperckich porad. Gdzie to znana pani aktorka i pan aktor, oraz pani tancerka, co to nawet szkoły nie skończyła, podpowie ci jak zerwać swoją przyjaźń, albo jak to dobrze mieć 20 lat, bo ona jak miała 20 robiła takie szalone rzeczy, że całe Stany przejechała z koleżanką i przekroczyła granicę meksykańską w limuzynie i narugała policjantowi.  Fantastyczne prawda? Och, tak bardzo potrzebowałam ich cennych porad!
Katowanie należy zakończyć przyglądając się parze prowadzących, którzy prześcigają się w byciu śmiesznymi, wyluzowanymi i naturalnymi. Tu na pierwszym miejscu stawiam parę Jolanta P.  i Robert K., gdzie ta pierwsza prowadzi ten bylejaki program o bylejakich tematach, w sam raz do bułki do serem, tak jakby prowadziła nadzwyczaj ważny program publicystyczny o problemach gospodarczych świata, a w przerwach swojej idiotycznej egzaltacji dokucza biednemu prowadzącemu, dogadując mu i poniżając. A on biedny nie reaguje, jakby ja była nim to bym jej dała w twarz. Jest mi go tak żal, że właśnie z myślą o nim to piszę, bo nie mog,e tego oglądać, bo się tak denerwuję, ż eon nie reaguje...;-) że aż bym tam weszła i ją opluła!
Tak sobie myślę, że aby oglądać te programy i nie zwariować trzeba po prostu oddzielić  to wszystko od siebie grubą kreską i po prostu patrzeć na to z dystansu, bo inaczej można popaść w depresję nie  z powodu dresu włożonego w domu, ale z powodu tego, że taki kosmos istnieje tak blisko nas,  a nam jest tak dobrze tutaj, gdzie jesteśmy i nie chcemy mieszkać na tej szklanej planecie. Dzień dobry! -matka w piżamie;-)



wtorek, 11 września 2012

mój mały kucyk, aaaaaa

zaprojektowałam Zuzi przyszłość zanim przyszła na świat. Ta przyszłość wynika trochę, jak to zazwyczaj bywa, z moich własnych niespełnionych marzeń, a trochę z tego, że czytając o chorobie Zuzi wyczytałam ,że warto , aby były na przykład dżokejkami, bo mają do tego fizyczne predyspozycje i jakoś ta wizja córki dżokejki przypadła mi do gustu. Do tego wszystkiego Zuza uwielbia kucyki pony z bajki "My little pony", a po ostatniej olimpiadzie czuje chęć zdobycia złotego medalu dla swoich rodziców, oczywiście w jeździe na kucyku ( dyscyplinę wymyśliła sobie sama). Tata jest przeciwny temu kucykowemu wymysłowi, bo zwyczajnie boi się koni i boi się o swoją córkę, czym starszy tym bardziej strachliwy jakiś. W końcu jednak udało nam się złapać jakiegoś kucyka i nadarzyła się okazja pierwszej przejażdżki. Pierwsze dwie minuty było podniecenie i ekscytacja, potem nastąpiła konsternacja, bo Zuza zauważyła, że kucyk jest...czarny ( a w jej bajce zły kucyk jest czarny). Trochę spanikowana powiedziała: o jesteś czarny, wolałabym, żebyś był fioletowy ( najlepszy kucyk w bajce jest fioletowy). Pani prowadząca jednak oburzona rzekła: bo to jest prawdziwy kucyk! (No wiemy przecież, proszę Pani). Następny moment zawahania nastąpił, gdy pani klepnęła kucyka w zad, bo według niej za wolno szedł. Wtedy kucyk szarpnął do przodu i Zuza się przeraziła, trzeba było ją uspokajać trochę, ale ostatecznie jej się podobało i dalej chce złoty medal w jeździe na kucyku, rodzice zdobędą srebrny, a babcia ..granatowy!!Tak więc będziemy nad tym pracować, znaczy nad tym złotym medalem córki, bo rodzice to już szans większych nie mają; no chyba , że w ping-pongu;-)

piątek, 7 września 2012

kto jest kto?



kupa i siku

czyli to, co zaprząta głowy wszystkich mam.
Dziecko A po tygodniu zrobiło dziś rano kupę, która na szczęście dopadła nas w domu, więc tragedii nie było, bo wszystko poszło od razu do pralki, a dziecko pod kran ( w celu umycia oczywiście). Od razu stał się lżejszy;-) A mi też ulżyło, bo już miałam plan, żeby dzwonić po poradę do lekarza, bo niby nic mu nie było, bąki puszczał, jadł czyli ogólnie żył, ale jakiś tam "kupowy niepokój" czułam. Tak więc kupa z wozu, koniom lżej;-)
Z kolei dziecko Z sypia bez pampersa, bo matka zapomniała kupić to po pierwsze, a po drugie samo dziecko zaczęło się buntować przeciwko pampersowi w nocy, bo przecież jest już dużym przedszkolakiem, co to nawet może podobno sam przechodzić przez ulicę. Niestety ten przedszkolak bardzo dużo pije i w nocy jego pampers był zawsze megazmoczony, a budził się sam z siebie na sikanie prawie nigdy. No ale od trzech dni dziecko Z śpi bez pampersa, a tata (żeby było sprawiedliwie) wstaje i wysadza ją na nocnik na śpiąco, tak aby ocalić materac z łóżka.Jakiegoś większego pomysłu na to nocne sikanie nie mamy. Sama się nie budzi, pampersa nie chce,a jak się ją na śpiąco posadzi to siura. Poza tym teraz jest fair, ja wstaję karmić dziecko A, a tata odsadzać dziecko Z. Równowaga jest podstawą.
"Wykupani", wysikani możemy zacząć nowy dzień;-)

środa, 5 września 2012

co cieszy mamy

Pomożecie?
I teraz chórem powinniście odpowiedzieć: pomożemy!!!
Otóż rozpoczynam sondę, pierwsze pytanie brzmi: co cieszy mamy? ciekawa jestem na ile wszystkie matki są podobne, bo to że są wiem od dawna. Piszcie więc swoje  odpowiedzi, bo fascynuje mnie to zjawisko "klonowatości".

Zaczynam ze swoimi odpowiedziami:
- kupa- to tak z ostatniej chwili, jakoże moje dziecko dwa od tygodnia już jej nie zrobiło i czekam na nią z utęsknieniem, dlatego, że bąki są tak strasznie śmierdzące, że hoho, a ponadto widzę, że gniecie go coś w tym brzuchu i podejrzewam, że to w związku z tą kupą właśnie. Co więcje kupy są wyznacznikiem tego, czy dziecko zdrowe, czy nie. I wszystkie matki o nich z radością opowiadają. No chyba nie zaprzeczycie?
- zęby- że już w końcu są wszystkie- i skończy się to ślinienie, i skończy się to marudznie.
- chodzenie- że w końcu samo człapie i nie trzeba się non stop schylać, aby prowadzić krasnoludka za ręce.
-mówienie- bo w końcu wiadomo :what's up? i jakże łatwiej można zaspokoić wszystkie potrzeby.
- spanie- to mnie cieszy najbardziej, uwielbiam jak dzieci śpią;-)))i tutaj mój osobisty sukces- wczoraj o godzinie UWAGA! 21!!! dwójka moich dzieci spała!!!to prawdziwy sukces, bo młoda od jakiegoś ponad roku chodzi spać około 22. 30 A do tego wyczynu dokonałam sama pod nieobecność taty!!! Jestem z siebie dumna, no ze śpiących dzieci też.

Dobra ja idę dalej robić obiad, i czekam na was i wasze pomysły!

poniedziałek, 3 września 2012

poniedziałek

Nadszedł. W końcu. Upragniony, wyczekany, wytęskniony.
Brzmi dziwnie.
Wiem.
ale optyka zmienia się, gdy do układanki dodamy sobie następujące elementy
- Zuza poszła do przedszkola ( a jak narazie jest tym niesforniejszym dzieckiem z dwóch)
- a ja zostałam matką na urlopie macierzyńskim z synem, który jak na chwilę obecną jest mniej kłopotliwym dzieckiem, a teraz to sobie nawet śpi jupiiii.
Prawda, że fajnie? Pewnie mi się znudzi i już za parę dni zacznę narzekać, ale teraz się delektuje ciszą i spokojem aż do 15!!! I tak codziennie!!!
Nie byłabym sprawiedliwa, gdybym nie powiedziała, że wakacje nie były udane, i że nie jest mi smutno, że się skończyły. Było fajnie i słonecznie, i szybko. Bo naprawdę zleciało w megaekspresowym tempie. I nie mogę sobie zarzucić, że nie starałam się być matką pełnoetatową dwójki dzieci. Efekt? No trochę nerwowa się zrobiłam i muszę przyznać, że jednak lubię,jak Zuza jest trochę w innym środowisku, bo potem obie doceniamy siebie nawzajem, a tak to raczej sobie działałyśmy na nerwy.
A jak minęło "odprowadzenie"? Otóż Zuza wbiegła i tyle było jej widać. A w przebieralni rodzice i panie dwoiły się i troiły, żeby przekonać swoje dzieci do wejścia do środka. Tata musiał tylko siła wyciągnąć Zuzę z zewnątrz, bo pani nie zdążyła jej przykleić naklejki z imieniem, a jak naklejka już była to z powrotem pognała. Oczywiście do sali grupy .....kangurów!!!Bo a) kangury akurat tańczyły b) wcześniej już oznajmiła, że krasnoludkiem nie będzie. No ale to już nas nie interesuje, niech teraz panie się męczą i odciągają krasnoludka od kangurów.
A i jeszcze. Tata pękał z dumy, jak pozostali rodzice patrząc na niego z zazdrością oznajmili: ale panu zazdrościmy!! Ha, w końcu możemy być dumni z naszej córki!!