wtorek, 31 maja 2011

fantastycznie

czyli balety w dmuchanym pałacu. Dni coraz dłuższe, jest gorąco, słońce świeci, wakacje tuż tuż. Dziś było tak pozytywnie, że nawet nie będę narzekać na tradycyjne już odciski, na to że na mieście widać tylko kobiety w ciąży albo młode matki, ani na to, że przyszła niespodziewana burza i deszcz, a ja wszędzię chodze teraz na nogach, bo się opalam;-)Więc ogólnie fan-tas-tycz-nie, a jeszcze fan-tas-tycz-niejszy jest arbuz, który właśnie pożeram. Prawda, że odmiana...
Oczywiście fanataystyczne dziecko i błogosławiona mickey, dzięki której mogę teraz pisać tego posta, bo dziecko jest nią całkowicie pochłonięte (w postaci dvd tym razem). Mickey też jest fanatystyczna!

niedziela, 29 maja 2011

beztlenowce

uzależnienia bolą. Najbardziej, gdy przechodzi się na odwyk. Jeszcze bardziej, jak ten odwyk przychodzi tak nagle, znienacka. Tak było w naszym przypadku, prawdopodobnie to był pioryn, wstrętny, okrutny piorun, który odciął nam dostęp do netu. Żyliśmy tak przez tydzień, najpierw myśląc, że iwnne są łacza cierpliwie czekaliśmy na pana z naprawy. Przyszedł pan postukał, popukał wydał wyrok, to nie ich wina. Więc kolejen dni płynłęy na poszukiwaniu rutera, aż w końcu tata zuzi poszedł do sklepu i kupił go i pow ielu probach instalacji, udało się. Powrocił nasz tlen, nasze powietrze, a my sobie zdaliśmy sprawę, jak bardzo jestęmy uzleżnienie. Jak wiele rzeczy załatwiamy przez internet, jak wiele czytamy, piszemy, myślimy intrnetem. Cieszymy się, że do nas wrócił, bo nawet jak korzystać nie musimy, to sama świadomość, że jest tuż obok działa jak miód na moje palce.

piątek, 20 maja 2011

owoc nr 2

Jakież było zdziwienie mamy, gdy dla czystej formalności zapytała: Zuza może zjesz truskawkę? a Zuza sięgnęła po pierwszą, drugą, trzecią....i kolejne.

Prawdziwe zdumienie. Bo trzeba dodać, że Opuncja je wszystko- śledzie, ogórki małosolne, mocno przyprawione mięso- wszystko oprócz owoców. Na początku był banan, ale to było jakieś półtora roku temu. Potem miłość przeszła. Było przelotne zauroczenie arbuzem. Tak się z tatą zachwycaliśmy jak pewnego dnia - będzie już z rok, Zuza chwyciła za kawałki arbuza i zjadła prawie wszystkie, a potem fascynacja przeszła i nawet patrzeć na arbuza nie chciała. Więc teraz nie chwalę. Dziś były truskawki, ale jak wiadomo, kobieta zmienną jest i czy sie jeszcze pojawią w naszym jadłospisie- tego nie wie nawet namjmądrzejsza truskawka;-)


poniedziałek, 16 maja 2011

marudzi się

marudzi mi się tak pięknie, że aż mi się przestać nie chce. Ogólnie stan taki jak w pewnym filmiku o motylku, co tokiedyś po internecie latał;-) Słowa były brzydkie więc nie będę cytować, ale sens był taki, że motylek marudził (się).
Jestem na nie- mocno. Nie umiem się wylogować z tego stanu. Od zeszłego tygodnia przybyło mi kilka siwych włosów, namnożyło kilka pytań. A jedno głupsze od drugiego na przykład: dlaczego moje dziecko budzi się  w nocy?dlaczego mickey śpiewa piosenkę "hot- dog, hot- dog", co ma wspólnego hot dog z myszką? Kim jest goofy-psem?dlaczego mam tak mało cierpliwości? dlaczego dzieci nie uczą się angielskiego,  a ja tak bardzo bym chciała w końcu  z nimi rozmawiać po angielsku? dlaczego kobiety są mądrzejsze od mężczyzn? dlaczego został aż miesiąc do końca roku szkolnego? dlaczego nie jest ciepło? dlaczego cały czas marudzi mi się?
A do tego wszystkiego boli mnie głowa. I niech będzie ten motylek: TYLKO DLA DOROSŁYCH

niedziela, 8 maja 2011

KOLOROWANKA

dziecko niby mądre, ale ma jeden zasadniczy problem- kolory. Nie rozpoznaje ich, a zapytana odpowiada zawsze tak samo- zielony. Tak jakby grała  z nami w zmodyfikowanego pomidora- "zielonego". Tata przejęty brakiem zaintersowania córki kolorami wziął to sobie za punkt honoru.
Strategia jest taka- nie pyta Zuzi jaki to kolor, bo wtedy i tak odpowiada- zielony, tylko pokazuje jej różne żółte (bo to kolor na dziś) rzeczy i mówi, że "wiaderko jest żółte", "kaczuszka jest żółta", "serwetka jest żółta" i tak od dwóch godzin.

Następnie pokazuje Zuzi wiaderko i pyta" Jakiego koloru jest to wiaderko?" "Zielone". Tata się zdenerwował: " Czy ty znasz jeszcze jakieś inne kolory, na przykład na ż" Zuza: " Żelony".

Ćwiczą dalej.
:-|)

wtorek, 3 maja 2011

rozwiązanie

anty-pedagogiczne problemów zachowaniowych;-)ale istnieje....

faza krzyku nieuzasadnionego

Teoria 1. Dziecko przechodzi typowy bunt dwulatka przejawiający się kontestacja wszystkiego i wszytskich.
Teoria 2. Dziecko uwidacznia upór odziedziczony po tacie, który nasila się w obecności mamy, co doprowadza do nagłych ataków szału (dziecka) i wzięciu matki na litość.
Teoria 3. Mama, chociaż dalej obstaję, że tata też, popełnili gdzieś błąd wychowawczy, a teraz po prostu jest kaszana. Dziecko nami manipuluje, a my nie mamy na to rady. I tak oto dziecko krzyczy, ryczy, a matka z ojcem tylko patrzą po sobie i myślą, gdzie ktoś, coś popełniło błą i czy tak juz będzie zawsze;-)

PS. sytuacja jest na tyle krytyczna, że dziecko obecnie jest na herbatce z melisą i uwaga!! widać drobną poprawę. Jest nadzieja i tego się kurczowo trzymajmy.