czwartek, 20 lutego 2014

5 lat


Krzyczę całymi dniami Zuza, Zuzia, przeciągając rożne głoski i cedząc przez zęby spółgłoski( ci co słyszeli wiedzą, o co chodzi).
5 lat proszę nie krzycz, mów ciszej, idź spać, daj chwilę spokoju, nie śpiewaj cały czas.
5 lat szykuję rano ubranie i walczę przy ubieraniu- lewa ręka, prawa noga, nie ruszaj sie , współpracuj , pójdzie nam sprawniej, siedź spokojnie.
5 lat biegam po lekarzach i zbieram coraz to nowe skierowania.
5 lat minęło od kiedy zostałam mamą mojej przecudnej córki, która ćwiczy moje ciało i umysł. 
5 lat minęło- w tym roku wyjątkowo bez Arielki. To już córka dorosła i jej pierwszy urodzinowy karniol na urodzinowym rowerze.
video

sobota, 15 lutego 2014

before party

pierwsza impreza zuzy a). urodzinowa w tym roku b). dla znajomych.
Lista gości stworzona przez nią samą, po konsultacji z panią z przedszkola trochę byłyśmy zdziwone takim właśnie wyborem, ale w jej sympatiach (damskich) nastąpiły zmiany, bo w męskich jest stała, więc tu zaskoczenia nie było. Sama solenizantka , jak to ona, nie przejmowała się zbytnio  przygotowaniami, a w momentach szczytowych zapomniała kogo tak naprawdę zaprosiła. Jedyne, co było dla niej ważne, to żeby pokazać gościom, gdzie jest toaleta, żeby wiedzieli "gdzie sikać", może to i słuszne podejście, co by nam kątów nie zabrudzili;-))
Matka była podekscytowana swoją nową fuchą animatora, podeszłam profesjonalnie, jak zawsze, plan przygotowany, zabawy przemyślane, impreza tematyczna taneczno-muzyczna.
Jak było? Oceniam, że mogę  w tym robić, bo mieszkanie nie zdemolowane, tak zagarniałam dzieci, że nie miały czasu nawet rozwalić pokoju z zabawkami, strat w ludziach też nie było, jeden siniak dwóch karateków, ale przeżyli. Pierwsze koty za płoty, jakby ktoś potrzebował to się polecam.








wtorek, 11 lutego 2014

we wtorki

takie jak ten cieszę się, że nie jestem matką typu "przerost formy nad treścią", której pięcioletnie dziecko uczy się angielskiego, chińskiego i japońskiego, ćwiczy grę w tenisa, tańczy w  balecie, jeździ na kucykach pony i pławi się w basenie, bo dzięki temu wróciłam do domu zmęczona o 19, ale nie padłam i nie popełniłam aktu samo destrukcji od razu, tylko mam jeszcze na tyle sił, że moje zniszczenie dokonuje się po mału ostatkiem sił, a przed całkowitym "zalegnięciem" napiszę jeszcze do was te parę słów.
Dla odmiany wtorek był "idealnym dniem" (cytat)mojej córki, bo miała występ w "Domu Starości" (cytat) i poszło jej rewelacyjnie (podobno), i była prawdziwa scena, a jedyne co jej brakowało to ciemność i światło tylko na nią. Megastar.
Wtorek mija, a ja już liczę, że jeszcze tylko 20 takich wtorków do wakacji....

sobota, 8 lutego 2014

brunatna myśl

dzieci są jak gówno, lepiej ich nie ruszać póki nie  śmierdzą!

A w szczegółach, kiedy dzieci się "jako tako" bawią, nie wrzeszczą aż tak, że pękają bębenki w uszach twoich i sąsiadów, ewentulanie kiedy sąsiad z dołu lub z góry nie stuka w kaloryfer, żebyście zatkali wasze pociechy- to nie należy ingerować.
Nie należy im wtedy zadawać pytań, chwalić, zapraszać do stołu. W ogóle nic nie wolno. Można podglądać zza drzwi w co się bawią albo o czym konwersują, ale za żadne skarby nie można się włączać i w jakikolwiek sposób ingerować. Każda bowiem ingerencja kończy się wybuchem bomby z opóźnionym zapłonem i od nowa masz krzyk, wrzask, płacz, wzajemne wyrywanie włosów i ogólny stan klęski żywiołowej, więc lepiej cieszyć się chwilą, nie myśleć, co będzie potem, nie zastanawiać się i nie analizować, tylko chłonąć całym sobą to, co cię otacza, póki nie śmierdzi;-)

PS. Cieszę się niezmiernie  z tego postu, choć nie wiem, jak ocenicie jego jakość, ale dla mnie to osobiste przełamanie, bo miałam kryzys twórczy. Wszystko, co zaczynałam pisać wydawało mi się pozbawione sensu i lądowało w kopiach roboczych. Więc jestem z siebie dumna, że w końcu coś mi wpadło. Może teraz będzie znowu z blogowej górki. Bo dół jaki mnie ogarnął w związku z prowadzeniem bloga był dość duży, ale chwilowe czuć wiosnę!