poniedziałek, 28 marca 2011

przyśpieszanie

od momentu, kiedy w naszych głowach, a także w co poniektórych brzuchach pojawiła się informacja, że pojawi się kolejny mały ludź powodujący zamieszanie i chaos w zyciu mamy głównie, nasza Opuncja została poddana przyśpieszonemu kursowi wychowania i dorastania. I tak z pomocą cioci Oli intenyswnie trenujemy siku jak "duża dziewczynka" narazie wynik raczej trójkowy, ale damy radę jeszcze trochę czasu mamy. PO drugie smoczek poszedł do pudełka, zabrała go wróżka i wywiało ją z nim nie wiadomo gdzie. Wiadomo natomiast, że Opucnja spać nam nie daje i jedyne co słyszymy przez połnocy to "ja chcę smoczek, smoczek". Pierwszej nocy Opuncja krzyczała półtorej godziny!! Efekt- kaszel kolejengo dnia i kolejen nocy. Dziś zaczęła się noc numer trzy i jeżeli przysłowie do trzech razy sztuka się sprawdzi to dzis będziemy spać całą noc. Byłoby fajnie.
Tak więc fasola w brzuchu spowodowała, że większy Groszek musi szybko dorosnąć, bo będzie pomagać mamie. Śmiesznie to brzmi, smieszne te wszytskie role, te same słowa, ktore mówią wszysyc do wszytskich. Czuję się jakaś taka przewidywlana, że chyba juz wiecie co napiszę dalej, więc pisać tego nie muszę....

poniedziałek, 21 marca 2011

ochładzanie

po wczorajszych emocjach związanych z  coming outem i prawdziwym dzieckiem w brzuchu :=)przyszedł czas na zimny prysznic Opuncji i jej nowy szlaforczek, w którym  "jest królem"(cyt. Zuza R.)


środa, 16 marca 2011

niezapominajka




żebyście nie zapomnieli twarzy Opuncji, bo ostatnio coś pusto było, bez zdjęciowo znaczy. Porobiłyśmy sobie kilka uję na szybko. Te robione przez Opuncję mamie- nie wyszły;-)tak więc mojej cennej twarzy nie ujrzycie, ale podejrzewam, że i tak bardziej zależy wam na Opuncji;-)

poniedziałek, 7 marca 2011

szczyt

mojego udomowienia, kulinarnej fantazji, czyli z cyklu leniwy weekend na straty, nic się nie działo, umarłam, w wolnej chwili zrobiłam deser, bo uwielbiam słodkie, a pieczenie mi nie wychodzi;-)
zdanie też bez sensu, ale to się nie liczy, po prostu roztapiam się i czekam na wiosnę, a bardziej na lato!
PS. deser Tislorte Bondepiker-pochodzi z Norwegii i jest dobry.

piątek, 4 marca 2011

jest afera

Dziecko dostało kolejna uwagę, żeby nie powiedzie naganę w żłobku. Tym razem została pobita niejaka Ania, dwa razy większa podobno. Pazury Opuncji utkwiły w jej buzi. Matce wstyd, tata dumny, a babcia po spędzeniu pół dnia na placu zabaw z Opuncją powiedziała, że dziecko rozpuszczone, że nie dziwi się paniom w żłobku, że mówią, że przy Opuncji odpocząć się nie da. Kto popełnił błąd? Na pewno nie mama, ani nie tata...dziecko po prostu ma wadliwą wiązankę cech genów od swoich rodziców, ale o  tym już kiedyś było. Tak że pewni jesteśmy, jak narazie Opuncja w kaszę dmucha sobie nie da. Jak wróci wieczorem do domu to będzie pogawędka na temat koleżanki Ani. I tyle.