wtorek, 25 czerwca 2013

analiza i interpretacja

jak by tu wytłumaczyć córce, lat cztery taki oto tekst. Słuchałyśmy razem. Zuza zaczęła analizować tekst , męcząc pytaniem, "a dlaczego?" i tu był klops, bo ja nie miałam pomysłów na interpretację, czy raczej wytłumaczenia dlaczego właśnie tak " nie pójdzie do nieba" i "chce usunąć". Macie? To dajcie. A domowe melodie, gorąco polecam.

niedziela, 23 czerwca 2013

słomiana matka

Jestem obecnie matką na wywczasie. Albo inaczej moje dzieci są na wywczasie. Bo są jeszcze takie babcie, które zabierają swoje wnuki na rzeczony wywczas. W zeszłym tygodniu był Antek, wrócił wczoraj, a dziś pojechała Zuza po swoim udanym występie.
Raport babci po powrocie Antka zdany. Antek uzyskał ocenę no chyba dobrą, bo zostało stwierdzone, "że jest dzik". Szybko się nudzi, lubi się nosić na rękach i uwielbia samochodziki, quady, rowery, motory, czyli typowe jak dla faceta. Jedyny plus to taki, że spał dużo, bezproblemowo, stąd wyszła chyba ta dobra ocena.
Co do tęsknoty, to raczej jej nie było. Po powrocie też nas zlał. Bardziej interesował go motor. Czy rozpaczaliśmy? Nie, no może troszkę było nam smutno, że się nie przytulił, nie całował, nie skakał z radości, ale przynajmniej jest szansa, że będzie go można sprzedawać i dalej wieść nocne życie;-)
Teraz na wywczas udała się Zu. Narazie jest w podróży. Przed wyjazdem chciałam ją pocałować, ale zostałam poproszona, żeby tego nie robić, bo "zmarzę jej motyla" (maiła pomalowana twarz za motyla), więc było szybkie buzi buzi, co by motyl się nie zmazał, bo najważniejszy- wiadomo;-) Jak będzie po powrocie to się okaże, ale spodziewam się małego cześć, szybkie buzi i to by było na tyle.
Ja z kolei na tym wywczasie prowadzę analizę porównawczą, z którym dzieckiem lepiej jest zostać słomianą matką. Mam swoje typy, ale czekam czy życie je zweryfikuje. Oczywiście dam znać , co do wyników.

niedziela, 16 czerwca 2013

lekkomyślne matki




To miała być chwila spokoju. A zakończyło się jak widać 
natychmiastowym kąpaniem, praniem i szorowaniem. Matki 
bywają lekkomyślne, ale przynajmniej dzieci są wtedy szczęśliwe.





poniedziałek, 10 czerwca 2013

piękni trzydziestoletni

odpłynęli bez dzieciorów na koncercie w naszym "heimacie" z okazji święta zabytków techniki i było całkiem przyjemnie. Polecamy wszystkim pięknym, trzydziestoletnim, z dzieciorami czy bez. Sprzedawajcie dzieci babciom, a będzie Wam dobrze;-)


piątek, 7 czerwca 2013

masz ci babo placek

lato nas olało. To nadrabiam sobie ciastami. W to, że włożę w tym roku strój kąpielowy przestałam już wierzyć, więc niech mi dupa rośnie. A co tam...
Na dobry początek dnia
tarta z truskawkami i serkiem mascarpone z nutą wanilii
placek z rabarbarem a do tego koktajl truskawkowy z akcentem cynamonu



środa, 5 czerwca 2013

subiektywny przegląd dnia

Zaczęło się o 6,10. Myślę sobie jeszcze 5 minut i wstaję. Kiedy otwarłam oczy po raz drugi była 6.50, czyli rozpoczęła się akcja "o jesus, za dwadzieścia minut musimy być w aucie, a tu wszyscy są jeszcze w fazie pierwszej, czyli piżama i kozy w oczach". Do tego Antek nie w sosie, czułam, że coś go rozkłada, ale podjęłam ryzyko wysłania go do żłobka, niech powalczy. Zuza też nie w humorze. Ma dość deszczu, nie chce nosić płaszcza przeciwdeszczowego, bo chce lato i spódniczki. Daliśmy radę, spóźnieni, ale pełni energii nie wiadomo skąd, chyba z kosmosu, dotarliśmy do cel-ów.
Potem bieganie po domach, bo dziś dzień korepetytorki domowej. Pełna niechęci w deszczu przeszłam od punktu a do b, z powrotem, a potem od punktu b do c i z powrotem. W międzyczasie zostawiłam dziennik w sali, więc już sobie wyobrażam te krzyki "gdzie on jest" jak ja biegałam od domu do domu, na szczęście nie słyszałam tego, a potem po tajniacku podrzuciłam go na miejsce. I już myślałam, że jednak dotrwam do końca dnia w pracy, aż tu słyszę wibrowanie w torebce. Żłobek. antek ma gorączkę proszę go odebrać. Czyli jednak l4 jak nic. Szybko umówiony lekarz. Diagnoza jak zwykle, zęby, katar, czyli parę dni w domu posiedzieć.
Dotarliśmy do domu, po drodze odbierając Zu, gdzie w przedszkolu odbyła się bitwa o wafelki. Zuza dostała dwa na podwieczorek. Antek oczywiście wafelkowi nie odpuści, Zuza nie chciała się podzielić, więc krzyk był z jednej i drugiej strony. Przetrwałam i to, udało mi się urwać kawałek zapchać nim Antka i jakoś wyjść z  twarzą z przedszkola, choć tam już znają nasze możliwości. W domu Antek zaczął uprawiać nową sztuczkę. Wpycha sobie palce do gardła i wywołuje wymioty. Zrobił to raz- przebrałam. Minęła minuta zrobił to drugi raz- przebrałam. Zrobił i trzeci. Po trzykrotnym przebraniu posadziłam go na blacie, żeby móc umyć garnek, a on w międzyczasie rozsypał cały cukier i zaczął wyjadać ziarna kawy. Zestawiłam go na ziemię. Trudno, niech się drze, zdzierżę i to. Poszedł do pokoju Zu. Tyle co uprzątnęłam cukier i rozsypane ziarna kawy. Idę zobaczyć jak się sytuacja ma w pokoju. a tam rozlany sok jabłkowy. Więc oto nadszedł czas na mojego ulubionego mopa. Szoruję, a tu w międzyczasie krzyk, ryk, bo Antek zafascynowany swoim chodzeniem tak się na nim skupia, że nie patrzy gdzie idzie. Tym razem wszedł w szafę, więc kolejny siniak na policzku. Potem były jeszcze krzyki , ryki i lamenty dwójki.
A teraz jest 21.41 i śpią, a ja jestem bardzo szczęśliwa, że ten dzień jakoś dobiegł  końca. Bo jutro wstanie nowy dzień!!!yupi

niedziela, 2 czerwca 2013

brunet wieczorową porą

Ruszył Antek na bajerę
i wywołał niezłą aferę.
Lokiem zarzucił czarnym
okiem mrugnął figlarnym,
mała Ewa onieśmielona
w radości krzyczała
rozweselona.
choć pojawiła się i sprzeczka
w końcu znalazła właściciela piłeczka.
Antek, dżentelmen po tacie,
oddał piłkę pięknej małolacie.
Łowy zaliczone do udanych
Młody należy do niepokonanych.




sobota, 1 czerwca 2013

najwspanialsze







Daliśmy w tym roku naszym najwspanialszym swój czas. Bo reszty mają w brud, a nasz czas jest czasami mocno ograniczony, a na najwspanialszych nie warto oszczędzać.  Najpierw była rowerowa wycieczka po miejskich wieżach. Najwspanialsi dali radę nawet w strugach deszczu. Potem była ulubiona homemade pizza. A po niej pierwszy dla najwspanialszego A basen, a dla poZostalych wspaniałych wielka ulubiona frajda. Wspaniały  A polubił basen i to bardzo, chyba będzie z niego kolejna Arielka. Najwspanialsi śpią i duże dzieci mają czas dla siebie.