niedziela, 29 sierpnia 2010

wtorek, 24 sierpnia 2010

praca sezonowa










czyli Kostek i Zuza razem, mama Kasia i dezorganizacja. Bo w tej pracy sezonowej najlepsze jest to, że czasami dzieci śpią w tym samym czasie. W ogóle w macierzyństwie to jest najpiękniejszy moment, przynajmniej dla niektórych mam.
Dziś tematem przewodnim był bębenek, na którym Kostek uczył się grać,a Zuza uczyła się jak go Kostkowi nie zabierać, mama natomiast ćwiczyła swoją wytrzymałość na dźwięk bębenka. Efekt- Kostek gra jedna ręką, ale chyba nie do końca wie, że gra. Zuza już nie wyrywa bębenka tylko zdejmuje grającą rękę Kostka z bębenka;-) A mama jak dzieci przestały się bawić bębenkiem wyłączyła go, żeby przez przypadek któreś znowu go nie włączyło. A że ćwiczenie czyni mistrza to następnym razem będziemy ćwiczyć dalej;-)

niedziela, 22 sierpnia 2010

rzadkie pochwały

publiczne. Bo tak prywatnie to mama często chwali Groszka, ale publicznie Groszek zawsze jakoś za wyrywny, za żywy, żeby nadało się na pochwałę i przyznaję częściej jest "stop", "nie wolno", z wariacją " stój". Wczoraj jednak mama z Groszkiem spędziła cały dzień na "grilllu" u Megi i córka mamy najukochańsza była tak wyjątkowo grzeczna, że momentami mama jej nie poznawała, a co więcej miała nawet podejrzenie, że może jest chora albo jakiś robak ją ugryzł. Nieważne co to było, ważne, że pojawiła się odrobina nadziei , że Zuza umie się bawić sama, niekoniecznie trzymając się mamy nogi i krzycząc "Kasia".
A i jeszcze jedna pochwała po wakacyjnym horrorze usypiania Zuzy, która po prostu spać nie chciała, okazało się, że pomimo wielkich obaw mamy, że tak już zostanie na długi czas, po powrocie do domu w swoim łóżeczku Zuza zasypia bez problemu o przyzwoitej porze, tak więc o 21 mama ma czas dla siebie i może spokojnie zasypiać przy "szkle kontaktowym".
Przewiduję, że pojawią się pytania, "a gdzie zdjęcia?". Otóż tata porwał aparat i musiałyśmy się obejść bez, ale nadrobimy straty.

poniedziałek, 16 sierpnia 2010

Bronię krzyża

Swojego. Bo mnie w nim łupie. Pan doktor przepisał leki przeciwbólowe. Ale oprócz uśmierzania, mają też moc usypiania, więc niechętnie stosuję. Bo i bez nich nie mam problemów z zasypianiem. Zazwyczaj. W związku z powyższym poproszę o pikiety, transparenty, mecze piłki siatkowej, muzykę disco. No może za audycje Radia Maryja podziękuję. Ale krzyża bronię- swojego, bo nie lubię jak mnie boli. Ze skrzyżowanymi nogami, czytają "Krzyżaków" na przemian z "Krzyżowcami", podziwiając krzyżaka na ścianie piszę to ja "skon-krzyżowana".

poniedziałek, 9 sierpnia 2010

Part 3




Nie ma czasu na słowa, bo za dużo wrażeń, za duzo ludzi i za mało miejsca w głowie na głębsze przemyślenia. Jedyna rodząca się refleksja to fakt, że Zuza jest mega żywym dzieckiem i nie chce spać ( chociaż teraz, o ironio śpi, pierwszy raz od półtora tygodnia, w dzień). No i oczywiście banał, ale wakacje z dzieckim i ojcem tego dziecka, to na mnie chyba ciut za dużo. Przyznaję, że jestem lepiej zorganizowana, gdy jestem sama, to znaczy z Zuzą, bo słowo "sama" zostało wyeliminowane z mojego słownika albo nabrało innego znaczenia, którego jeszcze do końca nie ograniam. Na następne wkacje zreformować trzeba albo dziecko, albo tatę, będziemy nad tym pracować. No jest jeszcze opcja, że lekkich poprawek potrzebuje mama, nad tym tez będziemy pracować. Tak więc jest "work in progress", a narazie musimy "survive".
No i some pics;-)