piątek, 30 kwietnia 2010

nieobecność usprawiedliwona

słowo raz dane musi zostać dotrzymane.
Po ponagleniach , mama może mieć przechlapane.
Lecz uwierzcie, moi mili, nie marnowałam ani chwili
w pocie czoła pracowałam i za dzieckiem wciąż biegałam.
W końcu jednak się zmobilizowałam i spełniam to, co obiecałam.
Zuzia na dwór poszła z wózkiem, a dla reszty są nowiutkie
jeszcze całkiem cieplutkie zdjęcia dodane
z pierwszego ciepłego spaceru ranem.



3 komentarze:

  1. ale laska, myszka w getrach, chłopaki aż chcą przez płot przeskoczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie tak sobie ostatnio pomyślałam, że się Kobieto popsułaś cośik ostatnio. No, ale z tego co słyszę, to powód był, więc ok. Zuzanna rewelacja- niezwykle gustownie ubrana, opaska założona-nieściągnięta, z pełnym wózkiem, bo taki to już ma obowiązek niepisany:) Mąż mi ostatnio orzekł: "Co jak co, ale córka nam wyszła" i Ciebie też to się tyczy mocno, więc- ku pamięci:)))

    OdpowiedzUsuń
  3. No no jaka miss Zabrza i okolic:)) Mistera jej tylko brakuje:)). Buziaki:)

    OdpowiedzUsuń