środa, 7 kwietnia 2010

uczulenie

taka szybka refleksja zanim pójdę spać. Mam alergię, co ostatnio bardzo modne- mieć alergię na psa, kota, chomika, ryż, masło, polityków, programy rozrywkowe w polskiej tv oraz miliony innych rzeczy. Otóż ja cierpię na uczulenie na zdrobnienia. Na studiach moim ulubionym słowem na gramatyce było deminiutyw, czyli zdrobnienie. Ulubionym słowem w sensie jego brzmienia, gdyż samych i zdrobnień po prostu nie trawię. Nie lubię bajeczek, laleczek, kropeczek i majteczek. I nawet jako mamę, a może zwłaszcza teraz denerwuje mnie ta tendencja do zdrabniania wszystkiego zwłaszcza dla dzieci. nie lubię wszystkich maluszków, kłębuszków, klubików i pioseneczek. i moje dziecko nie będzie Zuzanką, tylko Zuzą. Nie je jedzonka tylko jedzenie, jedyne, do czego się przyznaję to piciu- piciu, ale to raczej nie zdrobnienie tylko onomatopeja, wyraz dźwiękonaśladowczy lub neologizm. Tak sobie myślę, że ta tendencja do zdrabniania jest szczególnie widoczna u mam córek, bo to dziewczynki i że niby takie delikatne- aniołeczki. A moja Zuzia to chyba podświadomie czuje, że nie chcę, żeby była księżniczka i robi wszystko, żeby to udowodnić;-)I w tym jest jej przewaga, ma jakąś taką wrodzoną mądrość, że widać,iż nie lubi buziaczków, zresztą bardzo rzadko daje się pocałować. Jest dla niej na świecie tyle interesujących rzeczy, że jakieś tam całowanie w ogóle jej nie obchodzi. I słusznie będzie miała na to czas i to bynajmniej nie z mamą ani tatą;)
ulżyło mi, zeszło mi 10 kilogramów z mojego brzucha, że podzieliłam się tą refleksją, że potrzebne mi odczulanie na wszystkie cukiereczki, jajeczka i misiaczki. bo wolę być mamą, które czyta na dobranoc swojemu dziecku bajkę, daje mu jedzenie, i ewentualnie całusa na noc. A wszystkim żabkom, myszkom, króliczkom, żuczkom mówimy stanowcze nie.

5 komentarzy:

  1. Z jednym zgodzić się nie mogę. Mianowicie całowanie, dziś się jej spodobało, a może dlatego, że z chłopcem:)). No cóż, ale Kostek też się cieszył:)).

    OdpowiedzUsuń
  2. Katarzyno! Wszystko rozumiem, choć ja należąc do tych całuśnych, niestety całuśną Twą awersję nie do końca pojmuję;) A że praca w przedszkolu mnie osobiście zobowiązuje, to mam też na co dzień- koteczki, misiaczki, pierdołki i bączki me niedobre:) W takim razie dziś dla Zuzanny "mały żółw" (potocznie "żółwik";))!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzień dobry! Nie chcę spamować, ale nie znalazłem nigdzie Pani maila, więc zdecydowałem się na wpis w komentarzu. Chciałbym zachęcić do odwiedzenia strony www.buliba.pl
    Strona jest przeznaczona dla dzieci w wieku 2-8 lat i przyświeca jej idea edukacji przez zabawę. Cały czas ją rozwijamy, więc będziemy wdzięczni za wszelkiego rodzaju uwagi, zwłaszcza te krytyczne. Gdyby strona się Pani spodobała, będziemy zobowiązani za pomoc w spopularyzowaniu jej np. poprzez umieszczenie do niej linka na Pani blogu.
    Pozdrawiamy,
    Zespół Buliba.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. A) do magdy od emilki;)Wybaczamy uzywanie misiów i pszczółek w pracy, ale mając tak znaczący wpływ na przyszłe pokolenia, prosimy cię, razem z zuzią, zważ na to, żeby w przyszłości byli stanowczy i przypadkiem za długo nie myśleli, że są księżniczkami czy rycerzykami;-)))Dziękujemy za małego żółwia;-))A tak a propos to mamy dwa zywe, też małe żółwie i zawsze pomagaja na płacz, gdy się dziecko uderzy, polecam zakupić, bo za parę miesięcy Emilce przydadzą się jak znalazł;-))
    B) do pana Maćka, strona bardzo mi się podoba, jakże szukam wciąż takich zabaw, które by uczyły i były interesujące też dla mamy to pooglądam jeszcze dokładniej i dam znać, co do szczegółów, linka dodałam i zachęcam wszystkich do grania www.buliba.pl. a tak by the way, to skąd miął pan adres do mojego bloga??

    OdpowiedzUsuń
  5. bardzo się cieszę, że Buliba się spodobała :-)
    Czekam zatem na uwagi, jeśli tylko się Pani nasuną.
    A jeśli chodzi o to, skąd miałem adres: szczerze mówiąc, próbując spopularyzować Bulibę, zacząłem analizować, które strony linkują do stron o podobnej tematyce, co Buliba. I jedną z pierwszych stron, na które trafiłem, był właśnie Pani blog. Tym bardziej się cieszę, że zgodziła się Pani dodać nasz link. Mam nadzieję, że to dobry znak i że takich przychylnych nam osób będzie więcej :-)

    OdpowiedzUsuń