wtorek, 6 listopada 2012

potrzebne gadżety

po swoim półrocznym doświadczeniu bycia matką dwójki dzieci dochodzę do wniosku, że matka jako gatunek powinna być dodatkowo wyposażona w :
a) co najmniej jeszcze jedna parę rąk- wcześniej to znaczy latem wydawało mi się to potrzebne, ale niekonieczne. Natomiast teraz, gdy weszliśmy w stan jesienny z drobnymi elementami zimy, jestem wręcz pewna, że są mi potrzebne dodatkowe ręce. Wyobraźmy sobie taką sytuację- pierwszy śnieg, doczłapała się matka do przedszkola, po dziecko Z( oczywiście w wózku z dzieckiem A. - przezornie wzięłam już ten stary, a nie nasz nowy lansiarski, który jest lansiarski owszem, ale dla dwójki dzieci w ogóle niepraktyczny). Z. podniecone wybiega z przedszkola, od razu zdejmuje zakładan wcześniej przez pięć minut rękawice, bo musi dotknąć śnieg. Jakieś dwieście metrów idzie podjarane tym śniegiem, zatrzymuje się co dwa kroki, żeby sprawdzić, czy śnieg jest zimny, po wspomnianych dwustu metrach się zmęczyło i już śnieg się znudził, więc zaczyna się klasyczne marudzenie, że chce na ręce, że chce do wózka. Oczywiście czołgamy się kolejne 500 metrów z tym wrzaskiem, nie opierając się naciskom dziecka Z. Po wspomnianych 500 metrach odpadam, nie mam siły już jej wlec jedna ręką, a drugą pchać tej megakobyły wózka, a do tego ten jęk, że nie chce, że nie ma siły, a na to wszystko sypie ten pierwszy śnieg.Poddaję się wkładam dziecko Z na dziecko A do wózka.A że śnieg cały czas pada, to wózek oczywiście jest mokry, o czym dziecko Z. rzetelnie informuję, ale ono dalej chce wleźć, więc proszę.Po kolejnych 500 metrach, dziecko Z. reflektuje się, ze wózek na którym siedzi jest mokry, więc stwierdza, że ma mokrą dupę i nie chce tam siedzieć tylko chce już być w domu, zaniesione na rączkach i chce zdjąć spodnie. Wytrzymuję ten jazgot nerwowo, ale nie jest łatwo. Dochodzimy do domu. Na schodach kolejna akcja, że nie będzie na nogach wchodzić po schodach w tych mokrych spodniach, jak już się doczołgała dosłownie  w tych mokrych gaciach, to znowu jest jazgot, że natychmiast mam jej je zdjąć, bo są mokre. Tak dla wyobrażenia dodam, że na rękach trzymam dziecko A., które chodzić nie umie i też się drze, bo pewnie mu ciepło w tej kurtce i też chce się rozebrać. Pomijam już fakt, ze ja sama jestem mokra od tego cudnego pierwszego śniegu i od tego, że doszłam te 2 kilometry do domu  z dwójką A i Z. A czasami do tego trzeba dodać jeszcze siaty zakupów. Bezapelacyjnie co najmniej dwie dodatkowe ręce są niezbędne.
b) dodatkowo, dopinana pamięć zewnętrzna- bo aż mnie mózg (!) boli od spamiętywania tego, co trzeba zrobić, jak to wszystko pozałatwiać, kogo gdzie umówić, z kim kogo zostawić, co kupić, co ugotować, co wyprać, co zjeść, a gdzie tu jeszcze rozwój osobisty i praca. Tak mi się zwoje przepalają, że aż przed chwilą ( i to jest autentyk ) poczułam jakiś dziwny swąd- to zupka dziecka A się właśnie spaliła, więc trudno będzie dziś słoiczek, choć był zaplanowany na jutro, bo plan jutrzejszy nie uwzględniał gotowania. Musi nastąpić modyfikacja, czyli znowu trzeba na nowo działać, planować, kombinową, bez pamięci zewnętrznej długo tak nie pociągnę!!!
c) mały motorek napędowy w dupie(!)- tak i jeszcze raz tak!! Bo człowiek od 5 na nogach, dziecko A. zmodyfikowało sobie porę wstawania z 6 na 5, w nocy budzi się dalej z trzy-4 razy.A ty biegaj człowieku cały dzień z tym mopem, a tymi siatami, z tymi zakupami, do pracy, do sklepu, do domu. I wieczorem nie padaj na twarz tylko z uśmiechem na twarzy zasiądź koło swego małża i oglądaj  z nim interesujące kino, a potem jeszcze prowadź uroczą, inteligencką debatę, a do tego oczywiście musisz wyglądać olśniewająco. Prawda, że łatwe? Teraz prywata- jak to czytasz to jeszcze raz ci powiem, że o 20.01 padam na twarz, na glebę i nie chce mi się nawet myśleć, że ta gleba jest twarda i zimna, i że mogłabym leżeć w łóżku!!;-)))
I tak sobie myślę, że matko jak ja bym chciała być teraz ojcem rodziny i zarabiać, znaczy tylko zarabiać!!!! ( bo zarabiam też)na dom i polować na te dziki w lesie i znosić je do swojego stada, rzucać i resztą niech się zajmie żona, która nic nie robi w domu!!!A ja bym była zmęczonym żywicielem rodziny, który musi odpocząć, bo tak ciężko polował!

26 komentarzy:

  1. ja Ci tego jeszcze nie mówiłam ale po swoim prawie 2-miesięcznym poligonie z jednym niemowlęciem absolutnie nie wiem jak sobie radzisz z dwójką. Podziw- to jedyne co mogę rzec :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bohaterka się jeszcze nie czuję, ale czasami wymiekam i tęsknię do siebie sprzed bycia matką!

      Usuń
  2. Jakąś nianie państwo powinno dawać wraz z macierzyńskim , oczywiście za darmo ! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem tylko, żeby ta niania za dużo tych filmów z tatą nie oglądała i aż tak bardzo o siebie nie dbała_-)

      Usuń
    2. Haha dobre, no najlepiej, zeby to jakas stara prukwa była:)) i dodam tylko jedno, a potem sie mocno zastanowie..chcę mieć trójkę..

      Usuń
  3. Tekst świetny, bez zamykania oczu potrafiłam sobie wszystko dokładnie wyobrazić :) , oczywiście z boku z uśmiechem na ustach :) .... wiem że na prawdę to to śmieszne nie było :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba było śmieszne, bo dużo osób, które mijamy często się śmieje jak nas widzi;-)))

      Usuń
  4. peunta wręcz fantastyczna!! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kasiu, jak dobrze cie rozumie...i jak dobrze pamietam, jak to bylo za moich, dawnych (oczywiscie DUZO trudniejszych:)) czasow! Ciagle to opwiadam mojej Kasi! Ale tak na serio: Ja was podziwiam! ...i pocieszam: Byle do wiosny! Moze byc tylko lepiej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okazuje się, że praca może być taka relaksujaca! Praca poza domem oczywiście, bo ja teraz ogarniam dzieciarnie i pracę w domu i ręce mi opadają, czasami

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. dziękuje, ale genialne to jest samo życie, z drugiej strony- life is brutal;-)))wychodzi, że szczególnie dla mam;p

      Usuń
  7. chyba nie chcę mieć więcej dzieci... właśnie sobie przypomniałam jak bardzo ja jestem zmęczona o godzinie 20:01, a dziecko mam jedno :O
    też chętnie zamieniłabym się z partnerem! To pewne. zazdroszczę mu wszystkiego co robi, nawet jak całą noc w pracy siedzi to mu zazdroszczę, że nie musi zasypiać i budzić się po kilka razy, tylko sobie spokojnie nie śpi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a wiesz, że też zazdroszcze komus tego ciągłego niespania, niż spania zmyślą, że zaraz trzeba będzie wstać!

      Usuń
  8. I znowu rozmyślam, dlaczego niektóre kobiety chcą tkwić w tym stanie, w domu, gdzie "nic nie robią", nie chcą pracować zawodowo. Ja wiem, że powiecie, że to dwa etaty, ale na tym pierwszym można odpocząć od domowego :)

    Pozdrawiam dwuetatowców :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no jasne, że mozna odpocząć, ja uwielbiam pracować, tylko mój chop nie pomaga mi zbytnio w opiece nad dziećmi i ta logistyka mnie przerasta, bo tyle sobie nabrałam na głowę, jak sprzed bycia matką i po prostu brakuje mi rąk do opieki nad dzieciarnią.

      Usuń
  9. Usmiałam się po pachy. Nie z sytuacji ale sposobu w jaki to opisałaś. Masz talent kobieto.
    Ja mam jedną urwiskę ale czasem daje mi w kość tak jak całe przedszkole. Jak ja was inne mamy rozumiem.I jak to dobrze, że jesteście.
    Pozdrawiam
    Siedzę właśnie w pracy i chyba już nic mi humoru nie zepsuje:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Rzeczywiście sposób opowiedzenia zabawny, smutek po wyciągnięciu wniosków jest prywatny, ale widzę, że każda z mam gotowa się pod moim wnioskiem podpisać: zaczynam zazdrościć mężowi pracy i chętnie bym się z nim zamieniła, tak by to on wstawał w nocy, on nad wszystkim próbował zapanować i ogarniać również siebie.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Potwierdza się tylko to, że nie od dziś wiadomo, że baby to mają w życiu prze...chlapane. Pomyśl, że zostało Ci jeszcze tylko jakieś naście lat ;))
    Genialny tekst :)

    OdpowiedzUsuń
  12. ha ha ha, ale się uśmiałam :) O Boże to samo czeka mnie za niecały miesiąc (z jednym maluszkiem) - w co ja się wpakowałam !!! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. dodam jeszcze, że jestem pełna podziwu i uznania dla Ciebie !!! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. O kurde sis, trafiłaś w sedno!!!I chyba tak jest, że w rzeczywistości nawet te "lukrowe" cudowne mamy tylko udają, że wszystko jest cudowne, tylko dlatego, żeby pokazać światu jakie są silne i super!!!! A na co dzień pewnie są sfrustrowane i padają na twarz na glebę nawet o 19:59:)). Podziw budzi twoja zaradność i organizacja!!! I jak coś to ja znowu mogę kiedyś posiedzieć z tymi A, Z oraz dodatkiem K.:))

    OdpowiedzUsuń
  15. Nominowałam w .Libster Blog /szczegóły u mnie/

    OdpowiedzUsuń
  16. No normalnie uwielbiam Cie!
    Cala prawda :))) Niby wesola, a jednak ciezka ;)

    OdpowiedzUsuń