niedziela, 22 sierpnia 2010

rzadkie pochwały

publiczne. Bo tak prywatnie to mama często chwali Groszka, ale publicznie Groszek zawsze jakoś za wyrywny, za żywy, żeby nadało się na pochwałę i przyznaję częściej jest "stop", "nie wolno", z wariacją " stój". Wczoraj jednak mama z Groszkiem spędziła cały dzień na "grilllu" u Megi i córka mamy najukochańsza była tak wyjątkowo grzeczna, że momentami mama jej nie poznawała, a co więcej miała nawet podejrzenie, że może jest chora albo jakiś robak ją ugryzł. Nieważne co to było, ważne, że pojawiła się odrobina nadziei , że Zuza umie się bawić sama, niekoniecznie trzymając się mamy nogi i krzycząc "Kasia".
A i jeszcze jedna pochwała po wakacyjnym horrorze usypiania Zuzy, która po prostu spać nie chciała, okazało się, że pomimo wielkich obaw mamy, że tak już zostanie na długi czas, po powrocie do domu w swoim łóżeczku Zuza zasypia bez problemu o przyzwoitej porze, tak więc o 21 mama ma czas dla siebie i może spokojnie zasypiać przy "szkle kontaktowym".
Przewiduję, że pojawią się pytania, "a gdzie zdjęcia?". Otóż tata porwał aparat i musiałyśmy się obejść bez, ale nadrobimy straty.

1 komentarz:

  1. Uuu no grzeczna zuza grzeczna, bo nie straszac u nas noc zaczyna sie o 23.

    OdpowiedzUsuń