środa, 9 marca 2016

jajko mądrzejsze od kury

Wracamy do domu. Opowiadam swoje przygody: Dziś pisałam jakieś słowo na tablicy, które zaczynało się od literki "f", napisałam  drukowanymi, na co dzieci zapytały mnie,  jak się pisze "f" pisane, bo one tak muszą pisać. I normalnie nie wiedziałam.
Na co  z tylnego siedzenia wybucha coś na kształt: "Phyyyyy, hahha"( taki odgłos świńskiego prychnięcia ) ale wstyd. Nie wie jak się pisze "f" pisane.Wróć do szkoły podstawowej . hahahahah (głośne i długie)

Tak to była moja własna, rodzona córka, krew z krwi, kość z kości, sarkazm z sarkazmu....i tak dalej.

W chwili obecnej siedzimy na pozabiegowym l4 i Zu z nudów chce oglądać bajki, a ja wprowadzam swoje srogie limity czasowe.Jako argumentu używam między innymi uzależnienia od bajek, wyprania umysłu i okularów. Osobiście cierpię na zimowo-przedwiosenną chandrę, więc zamiast czytać, zamiast się rozwijać, zamiast jakkolwiek działać katuję się programami informacyjnymi. Córka przychodzi bierze pilot, wyłącza.
Ja: ej, no co ty.
Zu: no wiesz?
Ja: co wiem?
Zu: no chyba nie chcesz się "użeleźnić" (dotyka się głowę) ani mieć no wiesz- o-ku-la- rów (poprawia swoje na nosie).
 No nie chcę. Więc piszę do was tego posta, żeby nie oglądać newsów i się nie "użeleźnić".

mój stan umysłu, a raczej chęć w nim bycia



2 komentarze:

  1. Świetny blog , oby tak dalej !
    zapraszam do mnie
    http://wersy-zycia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. hahahaha... się uśmiałam :D Rzeczywiście masz jajko mądrzejsze od kury ;)

    OdpowiedzUsuń