środa, 5 lipca 2017

love song for halina

chyba już się poznaliśmy- wszyscy. My wiemy na co stać dziecko H, a ona wie na co może liczyć z naszej strony. Halszka, jak każdy, ma lepsze i gorsze momenty. Jakoś tak skłonna jestem mówić, że tym razem jest tak mało różowo, ale poprzednio spontanicznie też tak mówiłam. Nowością przy trzecim dziecku jest większa świadomość, że wszystko mija, że wszystko może się zmienić, że wszystko jest jakoś tam takie same. Dlatego też wiem, że z perspektywy czasu pewnie będę mówiła, że wcale nie było tak źle, tak jak teraz mówię o niemowlęctwie Zuzy i Antka, choć wtedy oczywiście narzekałam, a jakże. Mając to wszystko na uwadze, Halszka jest żarłokiem, bardzo towarzyskim i pogodnym. Z tą pogodą ducha, to trzeba sobie wyraźnie powiedzieć, że radość sprawia jej towarzystwo stałe, ciągle, bez przerwy, wtedy jest radość. Gorzej, jak musi zostać sama. Zwierzę stadne. Ponadto doskonale opanowała sztuczkę przewracania z pleców na brzuch, a w drugą stronę narazie słabo, więc stale musi ktoś ją obracać. Poza tym picie z butelki wody idzie jej coraz lepiej, a od dwóch dni wykazuje też zainteresowanie innymi produktami niż cycowe mleko. Nie ukrywam, że kamień powoli spada mi z  serca. Halszka jest też od urodzenia wybitną "stękaczką". nie tyle gaworzy, ile dużą stęka, wydaje długi, wyjący głos. No i uśmiecha się, uśmiecha, uśmiecha.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz