niedziela, 4 sierpnia 2013

bonjour 1

czyli kraby, mule i....teściowa.
A teraz na poważnie pierwsza część naszych wakacji była spokojna i słoneczna w Bretanii, gdzie o zgrozo! świeciło słońce. (Przed wyjazdem wszyscy nasz straszyli, że tam deszczowo, że tam pochmurno i zimno, a my znów mieliśmy szczęście i było słonecznie i ciepło). Nie będę pisać dużo, bo było fajnie, spokojnie, naleśnikowo, bagietkowo, winnie- cydrowo, głośno ( bo moje dzieci już tak mają, a zwłaszcza Zuza, choć antek nie pozostaje w tyle. Ot taki cytacik z Zuzy jako dowód. Mając już dość ciągłych pytań Zuzy i gadania o wszystkim i o niczym, kazaliśmy jej przez pięć minut być cicho. Najpierw zaczęła czy to długo, kiedy wkurzony już tata krzyknął, że ma już być cicho i że tak to jest bardzo długo, to Zuza zaczęła udawać, że płacze i oznajmiła, "że przecież człowiek nie jest jakąś rzeźbą, żeby nic nie mówić");-)
Wracając do Bretanii- polecam. A tu macie trochę nas...












A to jeszcze dla ola-mola.blogspot.com nasze portrety:
 lub

se wybierz;-)
To na dzisiaj, ale będą kolejne części, bo jest tego dość sporo.

8 komentarzy:

  1. wasze portrety rodzinne tak samo piękne jak Bretania :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uf, bo już myślałam, że my ładniejsi;-)

      Usuń
  2. :)dobrze, że już jesteście:))

    OdpowiedzUsuń
  3. uwielbiam takie klimaty. portrety super! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow, oglądamy i zazdrościmy Wam tego wypadu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. a ja sie pytam co sie stało temu biednemu dziecku (antkowi) że taki poobijany ? Słucham !?

    Ps. Pamela ze słonecznego patrolu pierwsza klasa :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Antek miał bliski kontakt z chodnikiem a co najsmieszniejsze w tym czasie patrzyły na niego/pilnowały go trzy osoby:-)

      Usuń