poniedziałek, 7 marca 2011

szczyt

mojego udomowienia, kulinarnej fantazji, czyli z cyklu leniwy weekend na straty, nic się nie działo, umarłam, w wolnej chwili zrobiłam deser, bo uwielbiam słodkie, a pieczenie mi nie wychodzi;-)
zdanie też bez sensu, ale to się nie liczy, po prostu roztapiam się i czekam na wiosnę, a bardziej na lato!
PS. deser Tislorte Bondepiker-pochodzi z Norwegii i jest dobry.

11 komentarzy:

  1. Wygląda pysznie ....proszę o przepis :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wyglada... oszalamiajaco!!!!
    (Nie chcialam kopiowac powyzszego komentarza)
    Hmmmm, prosze o... jak wyzej ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. a ja poproszę o przygotowanie takiego deseru jak już przyjadę za tydzień :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kate..zrobiłaś sobie tak wyśmienitą autoreklamę, że powinnaś pomyśleć o własnej kawiarance z pysznymi deserami, wypełnionej dobrymi ksiażkami i oryginalną muzyką :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tylko ja nigdy nie mam szczęścia na takie pyszności

    OdpowiedzUsuń
  6. oh dear dear dear. kawiarenka z bitą śmietaną i poezją czytaną to mój dream, jak mój ojcie dziecka będzie juz bnogaty to mi zasponosruje taki luksus. deser dla wszystkich zrobię tylko przyjdźcie wszyscy w jednym terminie, żebym nie musiała 10 razy ubija śmietany, a przepis:
    Ubijamy śmietanę tortową z cukrem pudrem, kruszymy biszkopty, przygotuwjemy mus z jabłek z cynamonem układamy warstwami, wstawiamy na godzinę do lodówki, podajemy z żoną prezydenta Francji w tle (czyt. Carla Bruni sobie leci) i czytamy , co tam chcemy...polecam na przykład Keats'a. Enjoy!

    OdpowiedzUsuń
  7. To kiedy serwujesz te pyszności:))???? Bankowo będziemy:))

    OdpowiedzUsuń
  8. no jak to kiedy?? Kate serwuje je w przyszły piątek :-) A jeśli chodzi o kawiarenkę to marzenia są po to by je spełniać!!! Lokal już macie więc pozostaje tylko zaciagnąć męża do zarobienia jakiejś gotóweczki na małą inwestycje i już gotgowe!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Już spróbowałam tego wpsaniałego deseru i powiem tylko, że był WYŚMIENITY!!!!!

    OdpowiedzUsuń