wtorek, 21 grudnia 2010

o!spa

i bynajmniej nie ma miejsca ani czasu na masaże czy kapiele błotne. Są za to krosty, biała maść i drapanie,którego być nie powinno. Jest pierwsza żłobkowa choroba Zuzy, a przy okazji tradycyjne gyrpowe przedświąteczne zachorowanie mamy, czyli tradycji stała się zadość. Jedyne co mnie zaskakuje to fakt, że ja umieram, a Zuza pomimo krost, temperatury i czterech zębów wychodzących naraz jest niezniszczalna. Spanie w dzień- jakby nie istniało, spanie w nocy- też sobie odpuszcza. Dziś walczyliśmy z tatą 3 godziny od 23 do 2. I owszem przyznaję przeklnęłam, ale już po porstu nie dawałam rady. Czułam każdy mięsięn swojego ciała, telepało mną, a Opuncja przez trzy godziny non stop krzyczała "się bawić się" i "kapcie". Czekam aż nasza o!spa przjedzie do historii;-)

2 komentarze:

  1. Oj mamy nadzieje , ze ta o!spa szybko przejdzie w zapomnienie.
    A tak tylko dodam , ze nasza Pyza jak chora z temperatura, to tez jakby nowe zycie w nia wsepuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. są dzieci które bez choroby potrafia budzic sie 10 razy w nocy....przykład kristofffffff a teraz jak mu zeby ida to juz wogole w dzien spi 20 min a w nocy pobudki co godzine,,,takze kasia nie ma co narzekac bo moze byc gorzej,,,no i jakos trzeba sie do tego przyzwyczaic ,,,bo na 6 do roboty trzeba wstac:)

    OdpowiedzUsuń