piątek, 3 grudnia 2010

mama pociągowa

pijana szczęściem. I to jest godne odnotowania. Bo pomimo tego, że silnik znowu w naprawie, że śnieg sypie dzień i noc, że trzeba saneczkami zapylac, że śnieg w oczy wieje, że ślisko, że dziś nie było obiadu ani w ogóle nic nie było, bo czasu nie było- to nastała faza "moon", poziom endomorfin u mamy wnosił chyba dwieście ponad normę i nic nie było w stanie zepsuc mamie dnia. Więc ogólnie czad! Aby takich dni było więcej, że poziom taki wysoki!!!A zima u nas jest naprawdę piękna tego roku!!

1 komentarz:

  1. Mnie też ta zima się podoba:)), różni nas tylko to, że moja mała F! działa (na moje szczęście)!!!

    OdpowiedzUsuń