poniedziałek, 8 listopada 2010

wesoło, weselej, najweselej






jakże wesołe jest życie mamy. W przerwie między jedną pracą a drugą ma chwilę na wymarzone odmóżdżenie. W towarzystwie swojej córki i jej instrumentów. Ot, taka radosna muzyczna zabawa. Zadanie na dziś, Zuzia chowa się pod parasol, który płaczem wymusiła, aby zabrać z samochodu ( potem w samochodzie był płacz, że nie ma parasola, bo parasol przecież wcześniej był wypłakany, żeby zabrać do domu;-)), kiedy mam gra na bębenku, czyli symuluje deszczyk. Prawda, ze rozwijające. Ileż mama się nauczyła. Zawsze o tym marzyła;-)Już nie mogę się doczekać jutrzejszej przerwy;-)

2 komentarze:

  1. Haha widze kolejna ceche wspolna naszych princessek, muzyka to jest zycie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. fakt non stop coś śpiewa. Teraz hitem jest kulfon, ale zuzie tak spodbal sie i sam obrzydwliy kulfon i piosenka, ze teraz jestem caly czas katowana" kulfon bedzie, albo kulfon jeszcze raz" Na pytanie kim bedzie zuzia odpowiedz pada: kulfonem;-)Oby nie;-) ja mam go juz wkazdym badz razie dosc!!!!!

    OdpowiedzUsuń