środa, 14 lipca 2010

POST-anowienie

Oto moje POST-anowienie na POŚCIE złożone wszem i wobec. Otóż postanawiam uroczyście przy kawie i czereśniach, że nie będę już mówić o pogodzie. Bo doszłam do smutnego wniosku, że biedna pogoda jest wyeksploatowana, a do tego wielce krzywdzona. Bo jak jest zimno to wszyscy mówią, że marzną, że trzeba grzać, zresztą sama tak mówiłam. Gdy pada deszcz marudziłam, że trzeba chodzić z parasolem, że jako mamie ciężko mi wyjść z domu, no bo z wózkiem, z parasolką, w gumiakach. Jak jest gorąco to znowu się narzeka, że upał, że nie ma czym oddychać, że się poci człowiek i że w tramwajach śmierdzi. To ja się pytam- kiedy jest dobrze? A poza tym zapewne pomijamy tyle ważnych tematów asekurancko zawsze zasłaniając się pogodą i po powiedzeniu sobie "dzień dobry" od razu przechodzimy do: "ale dziś gorąco", "ale dziś zimno", " i znowu pada". W związku z tym uroczyście postanawiam olać pogodę. Nie zwracać na nią uwagi i nie konwersować o niej, bo szkoda mi jej. Więc ostatni raz pozwalam sobie powiedzieć, że jest gorąco i ciężko się pcha wózek, ale i tak mi się podoba i wolę te upały niż cokolwiek innego, bo przynajmniej można pokazać swoje "mamine ciało", a i ubieranie siebie i dziecka zajmuje stosunkowo mniej i wyjście zajmuje nawet rekordowe pół godziny, ba do sklepu po bułki to nawet 5 minut, bo mama i dziecko idą w piżamach.
Moja szanowna pogodo zejdź mi z języka...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz