środa, 26 października 2016

sceny nocne

cisza nocna to jest ten moment, na który w ciągu dnia czekam z utęsknieniem. Kiedy przynajmniej przez chwilę, zanim sama nie padnę, co zazwyczaj następuje bardzo szybko, mam poczucie, że odzyskałam swoją przestrzeń, gdzie nikt za chwilę nie wyskoczy z jękiem, że jest głodny, że chce pić, że zrobił kupę i ile ma czekać na wytarcie (!), że gdzie jest książka o tancerkach- przecież tu była, że gdzie są rysunki modelek z wczoraj ( no jak to gdzie? w koszu!! ich są setki każdego dnia). Zanim jednak ta cisza następuje, jest czas ciężkiej pracy i to od samego początku posiadania potomstwa. Bo najpierw, jak kurczęta są małe to trzeba oliwkować, szczotkować, kołysać, bujać i inne "-ać". Potem w miarę upływu czasu niby tych "-ać" ubywa, albo można je scedować na same kurczęta, ale pojawiają się nowe problemy. Po pierwsze mówisz raz- czas na kąpanie. I nic, zero reakcji. Próba druga, dalej nic. Trzecie podejście- jest lekki ruch- nie, nie chcę, muszę? dzisiaj nie. ?I tak wołasz czwarty raz, piąty raz. Za każdym razem coraz głośniej i w końcu jest reakcja. Wpuszczasz kurczaki pod prysznic, w międzyczasie robisz kolację. Ufasz, że pod prysznicem wszystko jakoś hula, ale nagle widzisz, że pod drzwiami łazienki widać wodę. Wchodzisz,a  tam już powódź, wyrwane włosy, łzy, krzyk i lament. Jest wojna o prysznic, wojna o stary kubeczek po jogurcie, którym się polewają, o płyn do kąpania. Czyli koniec kąpania. Potem jest jedzenie. I oczywiście narzekanie, bo  on chce płatki, ona chce bułkę,ale bez niczego. Ona je szybciej, to będzie miała więcej czasu przed spaniem, więc on się drze. To też przyśpiesz, ale ja nie umiem i to nie fair (mój ulubiony tekst kurczaka). Musisz wkroczyć do tej przyjemnej kolacji, zarządzić ciszę, spokój i natychmiastową konsumpcję. Oczywiście często gęsto, dla ciszy, uginasz się i robisz "bułkę bez niczego" i płatki z mlekiem. Oczywiście, masz słabe wiązadła w rękach, więc średnio co kilka dni nalewając mleko jedną ręka, herbatę drugą, rozlewasz mleko i fundujesz sobie dodatkowe sprzątnie rozlanego mleka. W końcu mop to twoje przeznaczenie(!). Kurczaki nakarmione. To do łóżek. Bajka czytana lub oglądana. I to jest jedyny przyjemny moment, jest cisza. A teraz to już Zuza czyta młodemu, więc nawet to odchodzi. Git. Ale potem znowu schody i to większe schody. I to o tym właściwie miał być ten wpis. Gasisz światło. I niby powinien być koniec, zazwyczaj bywał, ale od jakiegoś czasu zaczyna się wojna. Słyszymy spadające przedmioty z półek. Nie reagujemy, bo nikt nie płacze. Nagle słyszymy krzyki. Czekamy. Krzyki są głośniejsze, słychać delikatny płacz, po chwili jest już ryk. Interweniujemy. Zuza wchodzi na łózko młodego, a ten się oczywiście drze, bo najważniejsza jest jego przestrzeń prywatna. Jest reprymenda. Mija chwila i wszystko od nowa. Tym razem zabiera mu kołdrę.Za drugim razem wysyłam stanowczego ojca.Stanowczo każe przestać. 10 minut później znowu krzyk. Idź ty!Nie! Idź ty! Nie, ja już byłam! JA też! licytacja wygrana. Idzie ojciec. Weszła mu na głowę. Ton najbardziej stanowczy ze wszystkich. 10, 15 minut cisza. Ale nagle słychać delikatny tupot stóp. Zawsze robimy zakłady, kto to. Zazwyczaj jest dwójka. Idą siku i pić, bo oczywiście dawno tego nie robili. Mija kolejna chwila. Młody zazwyczaj śpi,ale Zuza rzadko. Jest fanką czytania w ciemności i tworzenia kolekcji ubrań przy latarce. Godzina jej wystarcza. I w  końcu następuje mój prywatny czas. Trwa krótko, bo po 15 minutach śpię. Ale, co moje to moje. A najbardziej  w tych scenach nocnych rozczula mnie to, że pamiętam, jakby to było wczoraj, siebie z siostrą toczącą takie same wojny o kołdrę, o rękę pod poduszką, widzę nocne plucie, szarpanie za włosy. I bezbronnego tatę, który zawsze mówił, że zaraz wyśle mamę i ona to już zrobi porządek. Jak to cudownie, że teraz ja wysyłam ojca dzieci i to on robi porządek. I cudnie będzie dołożyć do tego jeszcze od nowa wszystkie "ać" . Spać, nie umierać.

6 komentarzy:

  1. uwielbiam Twoje teksty. Ciagle sie glosno smialam przy czytaniu!!!! (To rzadkosc)
    Powinnas to wydrukowac!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mialam oczywiscie na mysli, ze rzadko sie smieje czytajac inne rzeczy :)))
      I zeby *gdzies* to wydrukowac :)

      Usuń
  2. I zawsze to musi być ten najmłodszy ryczący najgłośniej , albo to ta starsza cwańsza jest ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakty są takie: on ma temperament raczej marudzący i często bywa niezadowolony i potrafi to robić dość sugestywnie, zu dla odmiany ma wszystko gdzieś i cwaniactwo, rzeczywiście, nie jest jej obce!

      Usuń
    2. To u nas jest tak samo! ;)

      Usuń