środa, 15 lipca 2015

opowieści z...borni

są majorki, są costa del sol, są wczasy all inclusive, ale są też miejsca, gdzie czas spowalnia. Nie znaczy to, że się zatrzymał, bo tak nie jest- internet lte dotarł i tu, ale jest błoto, jest zabawa, jest krowa, jest kura i jest ten sam urokliwy bałagan. Też już bardziej nowoczesny, ale dalej dający to poczucie bycia z dala od tego co na co dzień. To tu rodzą sie te wspomnienia, które potem do końca życia dają przewagę nad innymi, które hartują, ćwiczą, wzmacniają i uczą. To tu chodzi się w wiejskich ubraniach i przebiera tylko "idąc do miasta". To tu błoto przykleja się do wszystkiego i sprzątanie go to jak walka z wiatrakami. To tu człowiek nasłuchuje, w którym kacie słychać myszy. To tu rodzi się historia. I choć wakacje z trójką dzieci utaplanych w błocie plus czwórka dzieci dochodzących pozostawia wiele do spełnienia marzeń ( doczytanie jednej strony w książce do końca to jest wyzwanie; bo już zaczynasz zdanie,  a tu : mama kupa; za chwile: ciocia piciu; dochodzisz do końca zdania: mama on mnie szczypie! I już masz dość czytania) to i tak wspomnienia są ważniejsze. Bo trzeba "ocalić od zapomnienia" bornie*.   *bornia- cóż to??

3 komentarze: