sobota, 27 grudnia 2014

saga poświąteczna


Święta u Carringtonów przebiegły bez większych zakłóceń . Na początku było elegancko, potem raczej ...po polsku;-) głośna było za sprawą małych niesubordynowanych carringtoniatek, ale pewien zaprzyjaźniony lekarz psychiatra powiedział mi, że raczej powinnam się cieszyć, bo to znaczy, że dzieci nie są autystyczne. A że padło to z ust lekarza to brzmi jakoś tak poważnie. Początek 
I koniec ;-) 

6 komentarzy:

  1. chociaż wesoło mieliście:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Na bogato! Czekajcie na sylwestra będziecie ogień:-)

      Usuń
  3. Strach się bać tego Sylwestra!!! Wigilia jak się patrzy, sporo selfie widzę było:)

    OdpowiedzUsuń
  4. noo te selfie z jęzorami to chyba do mnie były skierowane hahah ;-)

    OdpowiedzUsuń