sobota, 16 sierpnia 2014

coffee lans

Z dziećmi wygląda tak.

Ma ekspresowe tempo. Kawa często jest niedopita. Język poparzony, a ciśnienie podniesione na kilka kolejnych godzin i to bynajmniej nie za sprawą kawy. Kolejnego wypadu odechciewa ci sie na milion lat świetlnych, a dzieci najchętniej wystrzeliłabyś w kosmos. Kto na kawę z nami?

9 komentarzy:

  1. Hihihihi.... na takie okazje zawsze mam w torebce paczke kredek (tylko na te wyjscia, nigdy indziej), mini-malowanke, jakies slodycze (ktore kiedy indziej sa absolutnie zakazane i nieosiagalne...) a jako ostatnia deske ratunku ipoda z bajkami. CZASAMI (czasami...., hahaha) to pomaga. czasami :)))
    Mysle, ze im starsza dziatwa, tym CZASAMI jakos latwiej... ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czekam az dorosna,ale z lansu nie zrezygnuje;-)

      Usuń
  2. My na kawę zawsze i wszędzie :) A dzieci to się związuje i knebluje albo czeka min 8 lat na spokojne wypicie kawy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Haha a u nas to wyglada zupelnie inaczej , moje dzieci chyba lubia taki lans a juz pyza to napewno. Siedzi i godzine z milkshake w reku a mlodszy zawsze bierze przyklad ze starszej siostry ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moze zamienimy sie kiedys dziecmi na jeden lans?moje wypijaja zamowione picie z predkoscia swiatla,a mlodszy tez bierze przyklad z siostry i wspolnie rozwalaja wszystko,co im stanie na drodze

      Usuń
  4. my to tylko na kawę chodzimy ,gdy jedziemy z Oliśką na kontrole do Łodzi, Ona szaleje w piłkach ,na zjeżdżalniach ,a my się delektujemy:)

    OdpowiedzUsuń