czwartek, 20 marca 2014

matka planner

nie powiem, lubię planować. Lubię kalendarze, notesy, żółte karteczki, ale to jak znowu ostatnimi czasy się w nich zapętliłam przechodzi wszystkie granice.
To że jestem wariatka, to wiem od dawna, ale żeby nic a nic nie uczyć się na własnych błędach? To już jest skandal. Co roku wpadam w ten sam kanał. Obiecuję sobie, że tym, razem nie będę wszystkiego łapać, robić, biegać, wymyślać. Ale gdy rok się zaczyna, a ja mam choć przez jeden dzień posiedzieć na dupie to już mnie nosi. I zaczynam wymyślać, planować, organizować. I jak co roku znajduje się w tym samym punkcie, że mam dzień zaplanowany, co do minuty i w tym planie brakuje czasu na zmarnowanie. A tak bym chciała umieć bezczynnie marnować. Dla mnie siedzenie bez planu jest nie do pomyślenia, choć nie powiem, że chciałabym posiadać tą umiejętność.
Ostatnie trzy tygodnie to jakiś matrix. I tu uwaga, wyjątkowo na publiczną nagrodę i order zasługuje ojciec dzieci, który z nimi siedzi, bo ja raczej zajmuje się tylko przewożeniem ich z punktu a do punktu b, a jak jeszcze w międzyczasie "mówią" ( a musicie wiedzieć, że antek też już całkiem sporo gada, ale o tym innym razem), to ja cierpię, bo od natłoku informacji mózg mi paruje. I tak do mnie doszło, że jedyne, co mi się ciśnie na usta: to proszę nie mówcie, cisza!!! Aż mi głupio z tego powodu.
W związku z powyższymi wydarzeniami i przemyśleniami, pomimo nadchodzącej wiosny, mam doła jak stąd do Afryki. Że matka ze mnie średnia, że dzieci jak je odbieramy z przedszkola, żłobka to się w ogóle nie cieszą. Tak więc decyzja podjęta w ten weeekend na studia nie idę ( bo ja wam nie mówiłam, że zaczęłam kolejne studia podyplomowe, bo weekendy miałam wolne;-)), wyciągamy rowery, odwiedzamy basen ...i plan znowu jest;-)

4 komentarze:

  1. O matko jak ty to robisz ? Ja odkąd pojawił się młodszy nie mam czasu nawet rzęs sobie z rana maznąć ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Plan na weekend brzmi dobrze ;) enjoy!!! PS. Nawet mi sie bura dostala od Kate, jak ostatnio bylam w PL , ze w zlym czasie planuje swoje odwiedziny, bo ona nic nie moze nam zaplanowac z uwagi na napiety grafik ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. :) zmień zawód na planistę:). Mogłaś byś innych uczyć jak upchać jak najwięcej rzeczy na dobę:)), pierwszego klienta bym Ci mogła podesłać:) np. Łuki bo on nic planować nie chce i nawet jak ja plan mam to on się nie chce poddać i dostosować:))))!! A i muszę Ci napisać, że Zuza ma planowanie w genach po tobie, wczoraj zaplanowała, że umówimy się na wycieczkę rowerową plan jest taki Ona i Koko na rowerach a rodzice na nogach:), tak więc uwzględnij jej plan w swoich:)).

    OdpowiedzUsuń
  4. Postrzeganie marnowania czasu zmienia się zależnie od szerkości geograficznej. Czytałem niedawno wypowiedź obywatela państwa Burkino Faso w Afryce zachodniej: "nie istnieje coś takiego jak marnowanie czasu, bo przecież kiedy nie robię jednej rzeczy, to robię inną; nawet kiedy leniuchuję, to przecież leniuchuję" - to nie jest marnowanie czasu! :) Więc musisz w swoje plany wpisać też pozycję pt "leniuchowanie" i zupełnie zwolnić się z poczucia straty czasu! Powodzenia! :)

    OdpowiedzUsuń