czwartek, 19 grudnia 2013

jak żyć?

gdy w domu choinki nie ma, a naokoło na wszystkich blogach migoczą do mnie kolorowe lampki. Konkurs bombek uważam za otwarty.
Jak żyć? Gdy ludzie w sklepach, an ulicach, jak co roku wariują od zakupów, z zakupami, na zakupach, przy zakupach, pod zakupami...a ja będąc rozsądną i przezorną, kupiłam wszystkie gifty dużo wcześniej, a że święta pierwszy raz spędzę bez mamusi i tatusia to i innych rzeczy kupować, ani przygotowywać nie muszę. I tutaj uwaga- korzyści z małżeństwa, że jest instytucja teściowej, do której to można wbić i mieć wolne. jupii;-)) Wiem, mamusie- dwie- że cię cieszycie! Jedna, że mnie nie będzie i cisza nastanie, a druga, że ją nawiedzę i będzie larmo!!!Przynajmniej od święta;-) I żeby nie było to wcale nie ja najwięcej krzyczę, ale geny rozdałam, także pałeczka przekazana... Następcy są godni.
Jak żyć? I tu będzie część najważniejsza tego wywodu- gdy dziecko tak młode, a problemy tak poważne. Aż strach się bać, co będzie potem. Chodzi oczywiście o Zu. zostałam wezwana na rozmowę przez panią w przedszkolu, że Zuza po raz kolejny zbiła Patryka ( wcześniej też się podobno zdarzało, ale pani nie mówiła, ale wczoraj to już mu ostro dała w twarz) i Maję, po czym obraziła się na cały świat. Patryk, miłość wielka, dostał za to, że nie chicał się z nią "bawić w lekarza" (!!), a Maja oberwała za to, że Patryk bawił się z nią, a nie z Zu. Obraza natomiast była na wszystkich, ponieważ poraz kolejny już Zu doszła do egzystencjalnych przemyśleń, że nikt jej nie lubi, nie ma koleżanek ani kolegów, i że w ogóle wszystko jest "ble. ble .ble." O tym, że problem jest wiedzieliśmy od jakiegoś czasu, bo zuza skarżyła się, że siedzi z chłopcami,że się z niej śmieją, a nie z jej żartów, że mamy jej wymyślić coś śmiesznego ze słówek "kupa", żeby też się z nią śmiali, a nie z niej, że nie mówi nic ze słowem "kupa" ewentualnie "dupa". Skargi na brak znajomych też się przewijały, a obsesja na punkcie Patryka ,to już kiedyś o tym pisałam, towarzyszy nam od roku. Nie żebyśmy nie robili nic, bo tłumaczyliśmy, rozmawialiśmy, nawet wymyśliłam rymowankę  z kupą, ale sprawa nie wydawała się nam aż tak poważna. Ale teraz kiedy pani w przedszkolu mówi, że inne dzieci tak nie mają i nie przeżywają jakiś takich kłopotów to zaczęłam się niepokoić. Wczoraj dużo z Zu rozmawialiśmy, pokazywaliśmy scenki rodzajowe, że nie może się tak nachalnie rzucać na dzieci, bo wtedy one się jej boją i nie chcą się z nią bawić, bo przez swoją żywiołowość je przytłacza. Że ma odpuścić Patrykowi, bo on nie jest jej własnością i może się bawić  z innymi, ale co z tego będzie nie wiem. Wygląda to wszystko dość smutno i przykro nam, bo zdajemy sobie sprawę, że  gorsze problemy przed nią. I tak kule bele przed świętami się nam porobiło "życiowo".
jak żyć? Matki...

4 komentarze:

  1. Głowa do góry, to malutkie wyzwania :) Poradzicie sobie, to wszystko stan przejściowy.

    OdpowiedzUsuń
  2. KAsiu, z Zosią było podobnie w przedszkolu. Też często skarżyła się, że dzieci się z nią nie bawią :( Podobnie jak Zuza, zamiast przytulać - dusi i nie czuje umiaru. Nie zna też kompromisów. Tłumaczyliśmy i rozmawialiśmy itd. Od września Zosia poszła do szkoły do zerówki, jest jakby lepiej: ma koleżankę Olę z którą się bawi i koleguje. Czasem się pokłocą, ale " poradziłyśmy sobie z tym mamo" gdy się pogodzą, stwierdza.
    Szałaput jest straszny, nie wiem czy znasz takie określenie :) Tu coś zacznie, tam nie skończy. Panią to irytuje, i stara się stawiać granice, najczęściej Z się dostosowuje - mają oceny z zachowania każdego dnia. W ostatnim czasie, mamy problemy z drugą córką, w zasadzie Z opiekuje się każdy kto może i problemy oczywiście się nasiliły, tłumacyzłam Pani, jaka jest sytuACja, to stwierdziła, że Z granice znać musi.
    Będzie dobrze, musi być.
    Spokojnych świąt

    OdpowiedzUsuń
  3. No wasza Zh chociarz powie o co chodzi , bo nasza za nic nie powie. A było raz rzyganie co rano , i ze ona do szkoly nie , ze brzuch ja boli, ze ucho ja boli . I tak tydzien caly , a my sie glowilismy co i dlaczego. Wkoncu nauczycielka swierdzila ze to stres przed wystepami w Jaselce byl, bo po , jak reka odjal, znowu happy !
    To jeden taki punkt na pocieszenie znalazlam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepszy rydz niż nic! Co do pocieszenia znaczy się:-)

      Usuń