czwartek, 10 maja 2012

syndrom gniazda

zbliża się "pęknięcie" wielkimi krokami. Po całociążowej niechęci do garów i do samego jedzenia też jakoś nie bardzo, dziś natchnęło mnie na wielkie gotowanie, czyli typowy objaw syndromu gniazda, zapowiadającego "pęk".
Młode ziemniaki polane masłem i obsypane koperkiem,
łosoś z cytrynową nutą z folii
sałata z rukolą i własnoręcznie smażonymi grzankami

I muszę przyznać, że nawet kucharce smakowało, a rzadko kucharce aż tak smakuje, żeby brała sobie dokładkę;-)
Czyli gotowa do pęknięcia;-)

4 komentarze:

  1. wygląda pysznie Proszę Pani :-) czekamy na Antka !!! ruszaj się chłopie!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurde, smakowicie to wygląda i opis też całkiem całkiem!!!Czemu mnie nie zaprosiłaś??

    OdpowiedzUsuń
  3. chłop jak chołop siedzi tam gdzie mu dobrze heheeh ale obiadek wyglada zachęcająco,,,

    OdpowiedzUsuń
  4. a z porodówki wpisu nie będzie ;-) ???

    OdpowiedzUsuń