środa, 19 stycznia 2011

a fe!ferie

ambiwalencja- trudne słowo. Towarzysz mi od momentu podjęcia mojej decyzji o spędzenia czasu ferii ze swoją córką. Myślałam, że pomysł przedni, że będziemy się super bawiły. I skłąmałabym, gdybym powiedziała , że tak jest! Teraz nie moge się wycofać i poddać sama przed sobą. Ale fakty są takie: padam, moje dziecko mnie katuje! Wniosek: gdzieś popełniłam błąd, że jest tak, a nie inaczej albo po prostu matki są skazane na takie cierpienia za to, że nie urodziły się mężczyznami. Tfu.
Rano. zuza wstaje i krzyczy : do mamusi. miłe nie powiem, ale tylko do momentu, kiedy nie każe mi wstać i isć się bawić "do pokoiku" bo sama nie da rady. W ogóle coś takiego jest, że Zuza nie dopuszcza, żebym w ciągu dnia się położyła lub nawet siedziała w pozycji półleżącej. Dlaczego?
Przed południe. Mama musi, bo wcale nie chce gotować. Zuza oczywiście tego nie chce i co chwilę wymyśla, co by jej tu podać albo gdzie chciałaby się znaleźć. OCzywiście nie sama tylko "z mamą".
Po południe. szczyt krzyku sięga zenitu. Degustacja mamy jeszcze wyżej, a nuda to już w ogóle jest gdzieś pod chmurami. Więc szukamy, wysmyślamy gdzie by się tu udać. Czas na ubieranie. I tu rozgrywa się horror. Czekam aż sąsiedzi zadzwonią po jakieś służby, bo krzyk wydawany przez Zuzę w momencie ubierania, albo raczej próby ubrania jej czapek, szalików, kurtek jest nie do opisania.
A na domiar złego dziś się dowiedziałam, że od 1 lutego znika Cbeebies, a ja dopiero teraz odkryłam, że możemy oglądać wszystkie bajki tylko po angielsku. Jedyny pozytyw jest taki, że ferie kończą się 30 stycznia, więc Zuza będzie w żłobku.
Żarty żartami- fajnie że jest wolne, a narzekać zawsze na coś trzeba. A czas spędzony z córką bezcenny, za herbatki uspokajające mama zapłaci kartą;-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz