środa, 26 stycznia 2011

dziecko demolka

dziecko demolka
mama krejzolka
kolejny etap rozwoju potworka
jest ketchup na ścianie
czyli była kiełbaska na pierwsze śniadanie
długopis to dziecka miłośc wielka
bohomazy w przedpokoju prawdziwa rewelka
tusz i pieczątkowanie
to młodej prawdziwe wyzwanie
a mama wariatka ze szmatką nieustannie
ściera i szoruje wszystko co popadnie
ratuje co się da
póki siłę jeszcza ma;-)

6 komentarzy:

  1. Haha piekny poemat, ale po co tak latac ze szmatka ? Lepiej poczekac do lata i zrobic remoncik ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. nawet mnie nie strasz!!!ale fakty są takie, że w końcu doczekalismy się malowideł ściennych, które podbno w mowmencie pomalowania wszytskiego na białe były brane pod uwagę przez tatę, tylko mama nie wiedziała, że tak źle to będzie wpływać na jej psychikę!!zreztą malowidła jeszcze, ale pieczątka- koszmar!!1winna oczywiście babcia, która pokazała Opuncji pieczątki u siebie w pracy i teraz nie mamy życia. Zuza od rana "pracuje i psze maile na kmoputerze"

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas pomogla tablica postawiona w ulubionym miejscu malowania sciany ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. dobrze ze macie białe sciany :) jest na czym malowac:P

    OdpowiedzUsuń
  5. wypraszam sobie - aniołek!

    OdpowiedzUsuń
  6. tak u nas tez pomogła tablica:) Strasznie fajny wierszyk! Cudownie opisuje przeciętny dzien mamy z dzieckiem w domu :)

    OdpowiedzUsuń