czwartek, 2 września 2010

dzień drugi

Koncpecja była taka, że będzie "dramat- część trzecia", ale, że nie było dramatu strasznego to nie wypada kontynuować tego założenia. Owszem trochę łez było, ale ilości średnie, do przeżycia. Pani pielęgniarka powiedziała, że dziś Zuzia była grzeczna, dawała radę, dużo nie płakała, jak już zaczynała to głównie wtedy, gdy inne dzieci płakały, więc nie jest źle. Jeść nie chciała tak samo jak wczoraj, za to w domu ma teraz wilczy apetyt. Z dziećmi też średnio się bawi, podobno. Chodzi swoimi drogami- usłyszałam. Jak narazie. Mam nadzieję.
Traktuję to jako symptomy pozytywnej aklimatyzacji. Czyli będzie "żyła" i mama, i dziecko ;-)

6 komentarzy:

  1. Kochana Kate :-) moja mama mówi, że Twoj mąż a moj Brat było dokładnie taki sam w przedszkolu :-) chodził własnymi ścieżkami i nie chciał bawić się z dziećmi wiec morał tej wypowiedzi jest bardzo logiczny ...jaki OJCIEC taka CÓRKA :-))

    OdpowiedzUsuń
  2. Droga Kate i droga Olu:) z opowieści naszych rodziców (w sensie Kate i moich) Kasia też raczej stroniła od towarzystwa, w związku z powyższym dodałabym jeszcze, że jacy rodzice takie dziecko:). Ale myśl, że Zuzia w końcu zacznie bawić się z dziećmi bo w końcu co jak co ale ciocie to ona ma towarzyskie:))))).

    OdpowiedzUsuń
  3. drogie ciocie, news na dzis jest taki, ze mega ryczla!!!!!Szybki news na szybkiej przerwie;-)bo ja sem w pracy jestem buuuu;-)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Ooo gratulacje , raz dwa i Zuza sie rozkreci. A i nasza pyza tez chodzi wlasnymi szcieszkami, po mamusi ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uuu te gratulacje cos nie w czasie wyszly :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Kasia! Zuza poradzi sobie rewelacyjnie, dajcie się jej tylko trochę rozkręcić! Jest mega dzielna, ja tam też zaraz beczę, jak ktoś przy mnie wyje, tak już mam, więc co się dziwić tym maluchom?! Dla nich to naprawdę trauma przeogromna, ale na szczęście przemijająca i w przyszłości psychoterapii niewymagająca. U mnie też lepiej; ryczy tylko sztuk pare- w porównaniu ze środą to pikuś! Jak na razie nic nie dałam rade ich w całości nauczyć, bo te beczące cały czas zagłuszają tę resztę gotową do edukacji;) Wiem, że w poniedziałek będzie masakra II, ale potem to już mam nadzieje z górki.
    P.S. Emilia ma już "zaiwania" po domu jak perszing, mogła by szkolić żołnierzy na poligonie:)))

    OdpowiedzUsuń