wtorek, 21 września 2010

do pewnej zagranicznej mamy

Mój patriotyzm jest naprawde duży, zrezygnowałam z paru kuszących propozycji z miłości do ojczyzny,a le przyanm szczerze, że jak czytam o podejściu w waszych żłobkach i porównuje to z naszymi realiami, to tak jakby dzieliły nas nie kilometry, ale lata świetlne. A zastanwaim się dlaczego? Prowadzenie zółbka i wprowadzenie kilku zmian, nie jest przecież jakąś megarewolucją. Otóż u nas nie ma zlituj, nie mam may, nie ma wchodzenia z dzieckiem, jest hartwpanie od pierwszego dnia. Może w żłobkach prywatnych jest inaczej, ale w tych Państwowych jakoś tak od pocżatku ostro!A że mama Kasia, co wynika pośrednio z tego patriotyzmu;-) jest zwolenniczka instytucji Państwowych w kwestii edukacji of course, to Zuza wygląda na to, że codziennie przebywa na poligonie wojskowym. Mama ani razu nie była w sali zabaw, bo nie można. Panie nie dzwonią jak dziecko płacze, krzyczy, ryczy, bo jak popłacze, pokrzyczy to kiedyś przestanie i pójdzie spać. A co więcej dziś przyszłam, jak akurat wszystkie groszki bawiły się w sali, która jest za szklanymi drzwiami, więc je widziałam. Przyznam szczerze, zabawek o tam dużo nie miały, więc jutro Zuza jakieś swoje podaruje. Pączek siedział u Pani na kolanach, bo jako że jest najmniejsza, najmłodsza zresztą też, to Pani ją sadza na kolanach i to się Pączkowi podoba. A że płacz jest to Pani też mówi ( ale teraz już okazjonalnie tylko w ciągu dnia, jak na przykład trzeba iść się myć, bo coś się Zuzie to ostatnio nie podoba, woda się podoba, ale mycie buzi i rąk średnio), a rano to mama sama słyszy.
Tak więc być może to żłobek powinien być inspiracją do przeprowadzki albo może Panie ze żłobka powinny się udać na jakieś szkolenie do zachodnich krajów. No albo takie zahartowanie od początku jest potrzebne w naszej Polszy, bo szczerze powiedziawszy to kto to widział, żeby tutaj { czyt. w tym kraju} ktoś z kimś obchodził się jak z jajkiem, szczególnie we wszelkich instytucjach. Jutro Zuza do żłobka bierze bagnet i idzie walczyć za swoją ojczyznę!!!!

5 komentarzy:

  1. Ojej ta wasza Zuza dzielna jest, tak z bagnetem do walki ;)
    A co do zlobkow i szpitali to ja sie ciesze, ze my tu. Ale jesli chodzi o szkolna edukacje to poziom tu jest kiepski.
    Moze dzieci powinny tak od najmlodszych lat walczyc ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. z tym się zgadzam, to znaczy z poziomem. Pracowałam w szkole w Derry w Irlandii Płn. i rzeczywiście to, czego dzieci uczą się tam, a to czego my uczymy dzieci tu to lata świetlne na naszą korzyść. chociaż z drugiej strony reforma idzie w ta stronę, abyśmy uczyli nasze dzieci tyle co tam, z czym oczywiście mama patriotka ma kłopot się zgodzić i swoje dzieci, te szkolne, gnębi;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. matko...a myslalam ze troche lepiej w tych złobkach juz jest...kris jest zapisany od wrzesnia,mam cicha nadzieje ze babcia da rade i zaopiekuje sie wnusiem, aby nie musiał walczyć z begnetem :)buziaczki

    OdpowiedzUsuń
  4. ja nie wiem co wy macie przeciwko bagnetom!To że sie walczy nie znaczy, że jest źle!

    OdpowiedzUsuń
  5. Halo Mamo Kasiu... jesteś tam? jakiś wpis lub conajmniej fotki by się przydały :-) steskniłam się za moja Zuzką !!!!

    OdpowiedzUsuń