czwartek, 1 lipca 2010

Sofia

ani to stolica, ani tanie wino,a najprawdziwsza kuzynka Zuzy. Otóż nasza Opuncja zaczęła poznawanie swojej rodziny, co skłoniło mamę do refleksji na temat tego, jak dopiero co, przed chwilą, można powiedzieć, sama bawiła się ze swoimi kuzynkami i jak dotąd były to jedne z najcudowniejszych przeżyć mamy w życiu. Zuzy zabawa polegała głównie na zabieraniu zabawek, gdyż kuzynka jest starsza o 8 miesięcy, co skłoniło mamę do przemyśleń na temat tego, że ma "masakryczne "dziecko. Naprawdę. Siła z jaką wyrywała prawie wszystko i upór z jednej strony mi imponował, ale z drugiej strony przerażała. Ale popracujemy nad tym. Ponadto to imponujące jak szybko dzieci uczą się języków. Jak mówili mi o tym na studiach to nie wierzyłam ale teraz kiedy widziałam jak "onkle" stawał się "ujkiem" a "chodź" zamieniało się w "come" zmieniłam zdanie. Tak więc Zuza będzie miała obowiązkowe lekcje angielskiego, bo jakoś z kuzynką komunikować się będzie musiała, a po niemiecku to jakoś czarno widzę, bo poza "ja" i " nein" niewiele mama umie;-)




PS. jak widać w sytuacjach kryzysowych potrzebny był rozjemca.Najlepiej męski, to też nota bene fenomen,że działał lepiej niż mama- faceci!!!

1 komentarz:

  1. No to ja ci Kate już współczuję:) skoro Zuzia tak za portkami przepada:)). Dobrze, że ma Koko:)

    OdpowiedzUsuń