niedziela, 7 lutego 2010

przy niedzieli




nic się nie dzieje, nic, nuda. Ewentualnie droga na Ostrołękę i kaczka, chyba, a może kura. I tak w ten weekendowy, niczym się dla nas( to znaczy dla mamy i córki) nie różniący od tego tygodniowego, czas wybrałyśmy się zwiedzić iglo, które niestety straciło swoje zwierzęta z powodu małej odwilży,a le i tak nam się podobało i jesteśmy impressed ogólnie dla umiejętności pewnego taty. I jak sobie kupimy ogródek to chciałybyśmy, żeby nasz tata też dziecku takie iglo wybudował;-)) Oprócz zwiedzania zajęłyśmy się, to znaczy córka się zajęła rozrywka dla naszych ukochanych żółwi, które naprawdę boją się dziecka, a rodziców w ogóle, ciekawe dlaczego. No i mama wyszła na meeting z koleżankami i było bardzo miło, za co koleżankom dziękujemy i już się mama napaliła na tą kulinarną imprezkę co wymyśliłyśmy ze wspomnianymi koleżankami przy niedzieli. Tylko trzeba koniecznie rozwiązać problem u kogo? bo za duży wybór. Zawsze musi pojawić się jakiś problem, wcześniej było u kogo? rodzice się zmyją, żeby mieć wolną chatę, a teraz u kogo? bo każda ma swoją chatę;-) Ach te dorosłe problemy, nawet w niedziele...

1 komentarz:

  1. Biedne GOGUSIE :-) widzę, że Zuzka daje im nieżle popalić :-) a tak swpja drogą to już czuję coś się będzie działo z moim akwarium gdy Zuzka je dopadnie :-))) buziak

    OdpowiedzUsuń