wtorek, 5 stycznia 2010

tam i z powrotem



z powrotem do gotowania, prania, wycierania, wstawania...no ale też do przytulania Pączka. Przeżyłam i ja i tata i Pączek. Myślę, że z naszej trójki najmniej rozstanie odczuła Opuncja, która miała niezły fun i bawiła się rewelacyjnie (podobno, takie są relacje świadków). Teraz powróciliśmy do swoich obowiązków i uwaga! chodzimy na sanki, bo w końcu po wielkanocnym Bożym Narodzeniu przyszła zima i bardzo ją lubimy, chociaż nie powiem, że od kiedy w jest z nami Opuncja to preferuję lato, ze względów czysto praktycznych i czasowych. All i all,witamy w Nowym Roku, w starym blogu...a no i kolejny wyjazd dopiero w lutym tak że będziemy;-)

3 komentarze:

  1. nowa Zuzia w nowym roku :)

    OdpowiedzUsuń
  2. no ja mysle ze bedziecie hahahah :-)
    Buziaki :-)))))

    OdpowiedzUsuń