czwartek, 30 czerwca 2011
rzadkość
tfu, tfu, tfu. Pluję, żeby nie zapeszyć, bo rzadko ostatnio w życiu matki przydarzały się spektakularne sukcesy. A tu nagle proszę. Dziecko coraz mądrzejsze, zaskaujące swoją elokwencją po matce;-)A do tego matka w samotnej próbie numer dwa osiągnęła swój mały sukces zawodowy- dostała dofinanswoanie duże na edukacyjne wyjazdy zagraniczne, więc się cieszy, a obecnie byczy się ( no dobra szkoda, że samotnie) na szkoleniowym wyjeździe w megawypasionym hotelu na Mazurach i nawiązuje europejskie znajomości, co by znowu kasę unijną wyszarpać. Ponadto podjęła strategiczną decyzję o podjęciu nowych studiów i trzeba tylko słuch w poniedziałek zbadać i papiery zawieść. Ogólnie jest dobrze, a to rzadkość w tym umiarkowanym klimacie.
piątek, 24 czerwca 2011
poniedziałek, 20 czerwca 2011
dzieci mojego dziecka
Przedstawiam dzieci Zuzy. Zazwyczaj są gołe, te rodzeństwo ma akurat ręce, bo inne już ich nie mają. Uwielbiam te chwile, gdy dzieci mojego dziecka śpią, a moje dziecko siedzi przy nich i kontrolujeczy przypadkiem się nie budzą. A ja- babcia znaczy się- moge wtym czasie...szydełkować.
Ps. łóżko i miejsce zsotały wybarne i przygotowane przez "matkę" lalkowych dzieci.
Ps. łóżko i miejsce zsotały wybarne i przygotowane przez "matkę" lalkowych dzieci.
czwartek, 16 czerwca 2011
tresura
Wyszkoliłam sobie dziecko, że w końcu zaczęło mi gotwoać. Co prawda narazie kiełbaska jest materiałowa, naleśnik zresztą też, ale samo podjęcie inicjatywy w końcu się liczy. I pewnego pięknego dnia doczekam się, że dziecko mi przygotuje coś niemateriałowego. Ojciec dziecka jest oporny na szkolenie i jak narazie to ewentualnie pyta czy zrobić ci herabtę? Więc nadzieje z nim związane są liche bardzo liche, wątłe, znikome, nie oszukujmy się- żadne.
Powróćmy jednak do dziecka. Tutaj bowiem jest szansa, bo dziecko ogląda programy kulinarne dla dzieci "kucharz duży, kucharz mały" i "potrafię gotować" i wczoraj samo kazało sobie ubrać fartuszek i powiedziało, że "jest Ben" ( dla nie wtajemniczonych w edukacyjne kulinarne bajki, to kucharz duży). Tak więc czekam, czekam, czekam. Szkolę dalej i idę robić sobie obiad, narazie all by myself!!!!!!!!!!
Powróćmy jednak do dziecka. Tutaj bowiem jest szansa, bo dziecko ogląda programy kulinarne dla dzieci "kucharz duży, kucharz mały" i "potrafię gotować" i wczoraj samo kazało sobie ubrać fartuszek i powiedziało, że "jest Ben" ( dla nie wtajemniczonych w edukacyjne kulinarne bajki, to kucharz duży). Tak więc czekam, czekam, czekam. Szkolę dalej i idę robić sobie obiad, narazie all by myself!!!!!!!!!!
środa, 8 czerwca 2011
cytuję
Miziamy się na łóżku, czyli ulubiona zabawa naszej trójki. Maltretujemy się nawzajem na najwspanialszym łóżku świata, które mieści się nie gdzie indziej tylko w naszej sypialni. Tata chce łaskotać dziecko, na co dziecko mu odpowiada:
"Tato, ja sie chce tulić, bo ty jesteś taki fajny i najpiękniejszy. I taki słodziutki!"
Dyskoteka szkolna. Mama musiała iść, bo czasami trzeba dać się starszym dzieciom wytulić nawzajem przy jednoczesnej kontroli;-) Dziecko poszło z mamą, bo nie było wyjścia. Nie była to pierwsza dyskoteka, ale tym razem dj był jakiś bardzo techno i było tak mega głośno, że się wyjątkowo dziecku, bo mamie to raczej tradycyjnie;-) nie podobało. Dziecko (mamy):
"Chce do domu bo piosenki są głośne i się nie podobają"
"A jaką piosenkę ty byś chciała?"
"No ...może... Kaczka dziwaczka?" Do tego był dodany jeszcze fantastyczny gest jedną ręką,który oddawał zastanowienie nad tytułem piosenki. Oczywiście Kaczki Dziwaczki nie było w repertuarze.
Wycieczka do restauracji. Dziecko tradycyjnie trochę szaleje, a antypedagogiczni rodzice oczywiście z braku innych środków używają argumentu "widzisz tą rękę". W tej metodzie wychowawczej przoduje tata. Ale ponieważ na pokazaniu ręki się kończy to dziecko szaleje dalej i nie słucha się swoich najukochańszych rodziców. Na horyznoncie pojawiła się fontanna i plac zabaw. Dziecko che oczywiście byc tam i tylko tam i najlepiej, żeby wycieczka się w tym właśnie miejscu zakończyła. Zrozpaczona mama, która nie ma ochoty kończyć wycieczki na ślizgawce mówi:
"Proszę się uspokoić, już więcej nie idziemy na ślizgawkę"
na co dziecko odpowiada:
"ja chce na ślizgawke w tej chwili. widzisz tą rękę!!"
Tyle najświeższych doniesień z placu boju jakim jest wychowanie dwuletniego dziecka.
"Tato, ja sie chce tulić, bo ty jesteś taki fajny i najpiękniejszy. I taki słodziutki!"
Dyskoteka szkolna. Mama musiała iść, bo czasami trzeba dać się starszym dzieciom wytulić nawzajem przy jednoczesnej kontroli;-) Dziecko poszło z mamą, bo nie było wyjścia. Nie była to pierwsza dyskoteka, ale tym razem dj był jakiś bardzo techno i było tak mega głośno, że się wyjątkowo dziecku, bo mamie to raczej tradycyjnie;-) nie podobało. Dziecko (mamy):
"Chce do domu bo piosenki są głośne i się nie podobają"
"A jaką piosenkę ty byś chciała?"
"No ...może... Kaczka dziwaczka?" Do tego był dodany jeszcze fantastyczny gest jedną ręką,który oddawał zastanowienie nad tytułem piosenki. Oczywiście Kaczki Dziwaczki nie było w repertuarze.
Wycieczka do restauracji. Dziecko tradycyjnie trochę szaleje, a antypedagogiczni rodzice oczywiście z braku innych środków używają argumentu "widzisz tą rękę". W tej metodzie wychowawczej przoduje tata. Ale ponieważ na pokazaniu ręki się kończy to dziecko szaleje dalej i nie słucha się swoich najukochańszych rodziców. Na horyznoncie pojawiła się fontanna i plac zabaw. Dziecko che oczywiście byc tam i tylko tam i najlepiej, żeby wycieczka się w tym właśnie miejscu zakończyła. Zrozpaczona mama, która nie ma ochoty kończyć wycieczki na ślizgawce mówi:
"Proszę się uspokoić, już więcej nie idziemy na ślizgawkę"
na co dziecko odpowiada:
"ja chce na ślizgawke w tej chwili. widzisz tą rękę!!"
Tyle najświeższych doniesień z placu boju jakim jest wychowanie dwuletniego dziecka.
wtorek, 31 maja 2011
fantastycznie
czyli balety w dmuchanym pałacu. Dni coraz dłuższe, jest gorąco, słońce świeci, wakacje tuż tuż. Dziś było tak pozytywnie, że nawet nie będę narzekać na tradycyjne już odciski, na to że na mieście widać tylko kobiety w ciąży albo młode matki, ani na to, że przyszła niespodziewana burza i deszcz, a ja wszędzię chodze teraz na nogach, bo się opalam;-)Więc ogólnie fan-tas-tycz-nie, a jeszcze fan-tas-tycz-niejszy jest arbuz, który właśnie pożeram. Prawda, że odmiana...
Oczywiście fanataystyczne dziecko i błogosławiona mickey, dzięki której mogę teraz pisać tego posta, bo dziecko jest nią całkowicie pochłonięte (w postaci dvd tym razem). Mickey też jest fanatystyczna!
niedziela, 29 maja 2011
beztlenowce
uzależnienia bolą. Najbardziej, gdy przechodzi się na odwyk. Jeszcze bardziej, jak ten odwyk przychodzi tak nagle, znienacka. Tak było w naszym przypadku, prawdopodobnie to był pioryn, wstrętny, okrutny piorun, który odciął nam dostęp do netu. Żyliśmy tak przez tydzień, najpierw myśląc, że iwnne są łacza cierpliwie czekaliśmy na pana z naprawy. Przyszedł pan postukał, popukał wydał wyrok, to nie ich wina. Więc kolejen dni płynłęy na poszukiwaniu rutera, aż w końcu tata zuzi poszedł do sklepu i kupił go i pow ielu probach instalacji, udało się. Powrocił nasz tlen, nasze powietrze, a my sobie zdaliśmy sprawę, jak bardzo jestęmy uzleżnienie. Jak wiele rzeczy załatwiamy przez internet, jak wiele czytamy, piszemy, myślimy intrnetem. Cieszymy się, że do nas wrócił, bo nawet jak korzystać nie musimy, to sama świadomość, że jest tuż obok działa jak miód na moje palce.
piątek, 20 maja 2011
owoc nr 2
Jakież było zdziwienie mamy, gdy dla czystej formalności zapytała: Zuza może zjesz truskawkę? a Zuza sięgnęła po pierwszą, drugą, trzecią....i kolejne.
Prawdziwe zdumienie. Bo trzeba dodać, że Opuncja je wszystko- śledzie, ogórki małosolne, mocno przyprawione mięso- wszystko oprócz owoców. Na początku był banan, ale to było jakieś półtora roku temu. Potem miłość przeszła. Było przelotne zauroczenie arbuzem. Tak się z tatą zachwycaliśmy jak pewnego dnia - będzie już z rok, Zuza chwyciła za kawałki arbuza i zjadła prawie wszystkie, a potem fascynacja przeszła i nawet patrzeć na arbuza nie chciała. Więc teraz nie chwalę. Dziś były truskawki, ale jak wiadomo, kobieta zmienną jest i czy sie jeszcze pojawią w naszym jadłospisie- tego nie wie nawet namjmądrzejsza truskawka;-)
Prawdziwe zdumienie. Bo trzeba dodać, że Opuncja je wszystko- śledzie, ogórki małosolne, mocno przyprawione mięso- wszystko oprócz owoców. Na początku był banan, ale to było jakieś półtora roku temu. Potem miłość przeszła. Było przelotne zauroczenie arbuzem. Tak się z tatą zachwycaliśmy jak pewnego dnia - będzie już z rok, Zuza chwyciła za kawałki arbuza i zjadła prawie wszystkie, a potem fascynacja przeszła i nawet patrzeć na arbuza nie chciała. Więc teraz nie chwalę. Dziś były truskawki, ale jak wiadomo, kobieta zmienną jest i czy sie jeszcze pojawią w naszym jadłospisie- tego nie wie nawet namjmądrzejsza truskawka;-)
poniedziałek, 16 maja 2011
marudzi się
marudzi mi się tak pięknie, że aż mi się przestać nie chce. Ogólnie stan taki jak w pewnym filmiku o motylku, co tokiedyś po internecie latał;-) Słowa były brzydkie więc nie będę cytować, ale sens był taki, że motylek marudził (się).
Jestem na nie- mocno. Nie umiem się wylogować z tego stanu. Od zeszłego tygodnia przybyło mi kilka siwych włosów, namnożyło kilka pytań. A jedno głupsze od drugiego na przykład: dlaczego moje dziecko budzi się w nocy?dlaczego mickey śpiewa piosenkę "hot- dog, hot- dog", co ma wspólnego hot dog z myszką? Kim jest goofy-psem?dlaczego mam tak mało cierpliwości? dlaczego dzieci nie uczą się angielskiego, a ja tak bardzo bym chciała w końcu z nimi rozmawiać po angielsku? dlaczego kobiety są mądrzejsze od mężczyzn? dlaczego został aż miesiąc do końca roku szkolnego? dlaczego nie jest ciepło? dlaczego cały czas marudzi mi się?
A do tego wszystkiego boli mnie głowa. I niech będzie ten motylek: TYLKO DLA DOROSŁYCH
Jestem na nie- mocno. Nie umiem się wylogować z tego stanu. Od zeszłego tygodnia przybyło mi kilka siwych włosów, namnożyło kilka pytań. A jedno głupsze od drugiego na przykład: dlaczego moje dziecko budzi się w nocy?dlaczego mickey śpiewa piosenkę "hot- dog, hot- dog", co ma wspólnego hot dog z myszką? Kim jest goofy-psem?dlaczego mam tak mało cierpliwości? dlaczego dzieci nie uczą się angielskiego, a ja tak bardzo bym chciała w końcu z nimi rozmawiać po angielsku? dlaczego kobiety są mądrzejsze od mężczyzn? dlaczego został aż miesiąc do końca roku szkolnego? dlaczego nie jest ciepło? dlaczego cały czas marudzi mi się?
A do tego wszystkiego boli mnie głowa. I niech będzie ten motylek: TYLKO DLA DOROSŁYCH
niedziela, 8 maja 2011
KOLOROWANKA
dziecko niby mądre, ale ma jeden zasadniczy problem- kolory. Nie rozpoznaje ich, a zapytana odpowiada zawsze tak samo- zielony. Tak jakby grała z nami w zmodyfikowanego pomidora- "zielonego". Tata przejęty brakiem zaintersowania córki kolorami wziął to sobie za punkt honoru.
Strategia jest taka- nie pyta Zuzi jaki to kolor, bo wtedy i tak odpowiada- zielony, tylko pokazuje jej różne żółte (bo to kolor na dziś) rzeczy i mówi, że "wiaderko jest żółte", "kaczuszka jest żółta", "serwetka jest żółta" i tak od dwóch godzin.
Następnie pokazuje Zuzi wiaderko i pyta" Jakiego koloru jest to wiaderko?" "Zielone". Tata się zdenerwował: " Czy ty znasz jeszcze jakieś inne kolory, na przykład na ż" Zuza: " Żelony".
Ćwiczą dalej.
:-|)
Strategia jest taka- nie pyta Zuzi jaki to kolor, bo wtedy i tak odpowiada- zielony, tylko pokazuje jej różne żółte (bo to kolor na dziś) rzeczy i mówi, że "wiaderko jest żółte", "kaczuszka jest żółta", "serwetka jest żółta" i tak od dwóch godzin.
Następnie pokazuje Zuzi wiaderko i pyta" Jakiego koloru jest to wiaderko?" "Zielone". Tata się zdenerwował: " Czy ty znasz jeszcze jakieś inne kolory, na przykład na ż" Zuza: " Żelony".
Ćwiczą dalej.
:-|)
wtorek, 3 maja 2011
Subskrybuj:
Posty (Atom)
prezent
był wrzesień 2008 roku. To było pierwsze badanie USG w 11 tygodniu. Rutynowe. Okazało się, że przezierność karkowa jest przekroczona znaczni...
-
Pamiętam dokładnie, gdy o 1.57 jedenaście lat temu zobaczyłam Cię po raz pierwszy. Tego akurat ja nie pamiętam, ale tata cały czas mówi, że ...
