Genetyka to poważna sprawa. Warunkuje praktycznie wszystko. Ale nigdy nie spodziewałam się, że działa tak mocno. W trakcie moich genderowych studiów nakładli mi do głowy, że płeć jest biologiczna i kulturowa. I gdyby nie to, że ktoś nazwała w chwili jak wyskakiwaliśmy z brzucha chłopcem czy dziewczynką, a to wpisało nas w całą machinę kulturowo- społecznego myślenia o nas jako o płci kobiecej lub męskiej, to bylibyśmy nijakimi tworami, którzy sami wybiorą sobie swoją drogę. Ale od kiedy mam Antka i mam porównanie to widzę, że biologia tez robi swoje. Antka automatycznie ciągnie do aut. Nikt mu specjalnie ich nie pokazywał, ba powiem więcej w domu są cztery autka, a lalek misiów i kucyków pony niezliczona ilość, a pomimo to nawet nie spojrzy na Zuzi zabawki. Od samego początku wykazuje zainteresowanie samochodzikami. Fascynuje mnie to jak to kurde jest możliwe i skąd wie, że ma się bawić autkiem, i skąd wie, że one jeżdżą, i , że ma je przesuwać po podłodze. Teraz fascynuje się Zuzi motorem. Co krok przyłapuję go jak się nad nim zachwyca i kombinuje jakby na niego wejść i jakby samemu na nim pojechać. Jaram się tym!;-)
środa, 27 marca 2013
poniedziałek, 25 marca 2013
praca konkursowa
Nasza pierwsza. konkurs przedszkolny na ozdobę wielkanocną. Zuza malowała, matka przyklejała i wycinała. Zuza chyba nie wie do końca o co w konkursie biega, matka wie i liczy na wygraną;-))
niedziela, 17 marca 2013
kto wpada?
trochę koślawe, ale potencjał jest;-)
czekają...
do tego serwuję kawę, więc kto zna adres, you are welcome!
czekają...
do tego serwuję kawę, więc kto zna adres, you are welcome!
czwartek, 14 marca 2013
wyrzut
to taki szybki post na przerwie. Bo targa mną wyrzut sumienia i czuję się źle. Wzięłam udział w rozmowie z kimś , za kim nie przepadam w pracy, z kogo poglądami, ani sposobem bycia się nie do końca zgadzam. Częściowo akurat dziś ta osoba miała rację, ale i tak jakoś mi niedobrze z tym, że jej przytaknęłam. Mogłam się nie odzywać i mieć święty spokój, a tak to mam kaca i dylemat moralny. Kule bele...
A do tego wiosna zniknęła. A ja już nie mogę patrzeć na te zimowe buty...fuuuuujjjjj.
Kule bele......
A do tego wiosna zniknęła. A ja już nie mogę patrzeć na te zimowe buty...fuuuuujjjjj.
Kule bele......
niedziela, 10 marca 2013
zlewomycie
wieczory u nas w domu to krzyk. Najpierw krzyczy mama i tata, bo ustalają, kto kogo kąpie i w czym. Na początku, to znaczy od kiedy zostaliśmy rodzicami dwójki, ustaliliśmy, że każdy kąpie i usypia jedno dziecko. Na początku ja miałam dziecko A, z racji posiadania cyca, a tata miał dziecko Z, z powodu braku cyca aż tak dużego;-) Potem kiedy cyc mamy poszedł w odstawkę mogła następować zamiana dzieci. No i tu jest pierwszy krzyk, bo tata po początkowym przystosowaniu do reguły, zaczął ją łamać i po prostu olewać kąpanie i usypianie jednego dziecka, albo swoim "zaraz" tak wkurza matkę, że ta w porywie złości i z jękiem nieustającym, sama kąpie i kładzie dwójkę. Kolejnego rozstrzygnięcia wymaga pytanie czy dziś jest kąpanie "w zlewie" czy "w wannie". Antek na razie nie protestuje przed "kąpaniem w zlewie", lubi obie opcje. Natomiast Zuza protestuje przed "kapaniem w zlewie", bo zdecydowanie preferuje wannę. Gdy już te krzyki ustaną, Antek zazwyczaj zasypia bez problemów, ewentualnie trochę pokrzyczy w łóżeczku i zasypia. Zuza z kolei przechodzi jeszcze fazę krzyku przy zastrzyku i czasami przed wejściem do łóżka. Ale potem następuje już cisza nocna do kolejnego krzyku ---tu przoduje Antek.
Dziecko A w zlewie
Dziecko A i Z w wannie
Dziecko A w zlewie
Dziecko A i Z w wannie
środa, 6 marca 2013
poniedziałek, 4 marca 2013
dialog
Powrót z gór. Zuza znudzona w aucie. Na ratunek przychodzi Agnieszka, towarzyszka w podróży. Proponuje grę w zdrobnienia. Najpierw stara się wytłumaczyć, co to jest zdrobnienie.
- mówię na przykład kot, a mały kot to..kotek.
Na to mama: No to Zuzia powiedz. Jest duży pies, a mały pies to...?
Zuzia: Szczeniak!
Nie graliśmy w tą dziwną grę;-))
- mówię na przykład kot, a mały kot to..kotek.
Na to mama: No to Zuzia powiedz. Jest duży pies, a mały pies to...?
Zuzia: Szczeniak!
Nie graliśmy w tą dziwną grę;-))
wtorek, 26 lutego 2013
teatr mój widzę ogromny
Obsada:
Czerwony Kapturek: córka pierworodna o wdzięcznym imieniu po prababci Zuzanna, wkręcona w występowanie bardzo, do końca dnia chciała to wystawiać ku złości wilka;-), który wilkiem już nie chciał być
Wilk- kuzyn pierwszy Zuzi, o oryginalnym imieniu Konstanty po nikim chyba;-)
Babcia- lalka pierworodnej córki, podobno Agusia przent urodzinowy od dziadka J.
Głos- przeszczęśliwa matka, że ostatni tydzień ferii mogła spędzić w domowym przedszkolu;-)bo przecież skoro nic nie robi całe swoje życie to może się zająć wszystkimi dziećmi z okolicy. W dzieciństwie rzeczona matka chciała zostać aktorką i do dziś sobie w brodę pluje, że się nie zaparła, bo talent się marnuje;-))
piątek, 22 lutego 2013
co potrafi czteroletnie dziecko
- zrobić kupę do nocnika, a potem samodzielnie opróżnić nocnik wyrzucając zawartość do muszli, przy okazji co nieco spadnie gdzieniegdzie;
- wziąć sobie pić ze stołu, wspinając się na chwiejne krzesełko, wylać pół kubeczka, pobiec po czysty ręcznik i wszystko wytrzeć, ręcznik porzucić;
- wspiąć się po kartonach, tudzież innych zabawkach na półkę z książkami, aby dosięgnąć tego, co się chce;
-precyzyjnie wycierać gluty do rękawa swojego lub każdego, kto stanie na drodze;
- samodzielnie włączać sobie bajki na youtube, przy okazji włączając wszystkie możliwe stwory, co skutkuje koszmarami w nocy i przybieganiem do rodziców prawie każdej nocy;
- wejść do każdej kałuży na dworze i skakać przez co najmniej pięć minut;
- wytrzeć rękawem "dopiero co wyjętej z pralki" kurtki wszystkie mury, auta, poręcze;
- uciec w sklepie akurat gdy matka stoi przy kasie i samodzielnie wyjść na zewnątrz;
- gadać cały czas, często bez sensu i od rzeczy, krzyczeć na wszystkich możliwych poziomach głośności, rzucać przedmiotami najlepiej z dużej wysokości, skakać po łóżku, rozrzucać wszystko wokół;
Nie rozumiem, czemu chwalenie się umiejętnościami dzieci kończy się na około drugim roku życia;-)bo cóż tam umiejętność siedzenia czy robienia "a kuku" przy samodzielnym wymazaniu kupą całego kibelka!
- wziąć sobie pić ze stołu, wspinając się na chwiejne krzesełko, wylać pół kubeczka, pobiec po czysty ręcznik i wszystko wytrzeć, ręcznik porzucić;
- wspiąć się po kartonach, tudzież innych zabawkach na półkę z książkami, aby dosięgnąć tego, co się chce;
-precyzyjnie wycierać gluty do rękawa swojego lub każdego, kto stanie na drodze;
- samodzielnie włączać sobie bajki na youtube, przy okazji włączając wszystkie możliwe stwory, co skutkuje koszmarami w nocy i przybieganiem do rodziców prawie każdej nocy;
- wejść do każdej kałuży na dworze i skakać przez co najmniej pięć minut;
- wytrzeć rękawem "dopiero co wyjętej z pralki" kurtki wszystkie mury, auta, poręcze;
- uciec w sklepie akurat gdy matka stoi przy kasie i samodzielnie wyjść na zewnątrz;
- gadać cały czas, często bez sensu i od rzeczy, krzyczeć na wszystkich możliwych poziomach głośności, rzucać przedmiotami najlepiej z dużej wysokości, skakać po łóżku, rozrzucać wszystko wokół;
Nie rozumiem, czemu chwalenie się umiejętnościami dzieci kończy się na około drugim roku życia;-)bo cóż tam umiejętność siedzenia czy robienia "a kuku" przy samodzielnym wymazaniu kupą całego kibelka!
środa, 20 lutego 2013
4- letni coming out
To nie była łatwa ciąża. W 11 tygodniu okazało się, że Zuza ma bardzo dużą przezierność karkową. Potem doszła jeszcze cystic hygroma, czyli torbiel na głowie, a potem opuchlizna całego płodu. Konieczna była amniopunkcja. Wyniki potwierdziły wadę genetyczną płodu- Zespół Turnera. Opuchlizna narastała, płód obumierał, ciąża była do usunięcia. Byłam zdecydowana. Byłam zmęczona ciągłymi badaniami, czekaniem i tym, że to ja musiałam podjąć ostateczną decyzję. Lekarze, którzy nas diagnozowali byli naprawdę profesjonalistami, zresztą ten sam lekarz zdiagnozował wadę u Antka, ale o tym kiedy indziej. Byli wyrozumiali i wspierający na tyle na ile mogli. Nie mogę na nich narzekać. W każdym bądź razie decyzja była już podjęta. Termin w szpitalu na zabieg umówiony. Została nam ostatnia wizyta u pani genetyk, która powiedziała, żebyśmy zrobili jeszcze ostanie echo serca , wcześniej były zrobione już trzy wszystkie wykazywały duże wady związane z opuchlizną płodu. Ja już nie chciałam robić ponownego badania, bo cóż się mogło zmienić w przeciągu tygodnia. Był 21 tydzień ciąży. Adam mnie namówił, żeby jeszcze dla świętego spokoju zrobić to ostatnie echo i z tymi najświeższymi badaniami pojechać do szpitala. Wizyta umówiona ekspresowo, pani doktor przyjęła nas zaraz na drugi dzień. Był 28 października, moje urodziny. W trakcie badania okazało się, że opuchlizna zaczęła się pomniejszać, przeciek w sercu zaczął się zmniejszać i wszystko wskazywało na to, że Zuza sobie poradzi. I tak też było opuchlizna do końca ciąży wchłonęła się prawie całkowicie. Zostało trochę wokół głowy, stąd płetwista szyja po urodzeniu i wokół stóp i rączek, stąd opuchlizna po urodzeniu, ale poza tym wszystko było w porządku. Zuza dotrwała do końca ciąży. I nadszedł 20 lutego 1.57 tydzień po terminie wyskoczyła, prawie że w szpitalnej toalecie ( ale o tym kiedy indziej) Zuza. Było fantastycznie. I tak jest z nami mała Turnerka, ale o tym też kiedy indziej. Już cztery lata zaskakuje nas swoją dojrzałością i tym jak bardzo jest podobna do nas i jak czerpie z nas, co jest megainspirujące.
Owszem wkurza nas, a zwłaszcza mnie bo jest bardzo energiczna i głośna, ale dzięki niej dorośliśmy szybciej niż ktokolwiek inny, a ja nienawidząca igieł muszę codziennie się wbijać o ironio igłą. Myślę, że to tak specjalnie zostało wymyślone, bo dzięki Zu pokonujemy to, o czym wcześniej baliśmy się mówić.
Rok temu z okazji urodzin była Arielka - barbie w tym roku nadal jest Arielka tylko lego.To było jedno z życzeń, które zostało spełnione.
Owszem wkurza nas, a zwłaszcza mnie bo jest bardzo energiczna i głośna, ale dzięki niej dorośliśmy szybciej niż ktokolwiek inny, a ja nienawidząca igieł muszę codziennie się wbijać o ironio igłą. Myślę, że to tak specjalnie zostało wymyślone, bo dzięki Zu pokonujemy to, o czym wcześniej baliśmy się mówić.
Rok temu z okazji urodzin była Arielka - barbie w tym roku nadal jest Arielka tylko lego.To było jedno z życzeń, które zostało spełnione.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
prezent
był wrzesień 2008 roku. To było pierwsze badanie USG w 11 tygodniu. Rutynowe. Okazało się, że przezierność karkowa jest przekroczona znaczni...
-
Pamiętam dokładnie, gdy o 1.57 jedenaście lat temu zobaczyłam Cię po raz pierwszy. Tego akurat ja nie pamiętam, ale tata cały czas mówi, że ...
