wtorek, 28 lipca 2009




żeby wszyscy śpiewali, słowa zapamiętali i czasami jeszcze rytmicznie klaskali. Zuzi piosenka ulubiona, a wersja najbardziej ceniona;-)

poniedziałek, 27 lipca 2009

trzy

trzy wątki, po powrocie z kolejnej części wakacji. Na początek Zuzia i babcia 1 ( babcia 2 zostanie przedstawiona za około trzy tygodnie, kiedy Groszek wróci z wizyty u niej w pięknej Szkocji;-)). Otóż codziennie rano Zuza razem z babcią najpierw męczyły Bobika ( czyli pieska babci), a potem się :edukowały" i tak Zuza nauczyła się grać na tamburynie, czytać książkę no i najważniejsze śpiewać, Zuza komunikuje, że chce spać, gdy zaczyna śpiewać aaaaaa. Dowody będą w późniejszym czasie;-)

Po drugie Zuzia rokoszowała się nowymi smakami ze słoiczków, ale i tak ulubione pozostało jabłko z marchewką. No i uwaga nawet tata Adam zaangażował się w jabłko z marchewką;-)


No i na koniec coś, co wypatrzylismy z Adamem, ale jako że my jesteśmy narazie bardzośmy szczęśliwi z Zuza, to dedykujemy to paru innym ciociom i wujkom;-)

piątek, 17 lipca 2009

rybka



przed kolejną częścią naszego wyjazdu, chciałyśmy dołączyć z Zuzą coś specjalnie dla Sophie;-), żeby pokazać, że my też lubimy pływać i dla pozostałych, żeby za bardzo nie tęsknili, bo my szybciutko wrócimy;-) a w międzyczasie zachęcamy wszystkich do napisania bajki dla Zuzy, w której musi wystąpić piasek, woda, ryba i jabłko z marchewką, które Zuza bardzo lubi;-)

czwartek, 16 lipca 2009

z wizytą u...

pani endokrynolog, która oprócz tego, że jest świetnym fachowcem to jeszcze jest przesympatycznym człowiekiem. Po przeanalizowaniu wyników, pooglądaniu Zuzy, pani endokrynolog powiedziała, że wszystko jest ok. To znaczy Zuza nie ma żadnych schorzeń towarzyszących zespołowi Turnera. Więc teraz będziemy tylko obserwować jak nam Groszek rośnie na długość i szerokość i w odpowiednim momencie włączymy hormon wzrostu. Ogólnie pani doktor była bardzo pozytywnie nastawiona my zresztą też, bo Zuza jest taką księżniczka, że nawet gdyby miała wysokość Calineczki to i tak urzekłaby wszystkich, bo w tym jest najlepsza. Uśmiecha się do wszystkich i nie ma osoby, która na ulicy by nas nie zaczepiła i nie dodała komentarza, " ale laleczka", " ale malutka", "ale księżniczka". I choć nie ukrywam, że komentarze w stylu " a ile ona ma - dwa tygodnie?" trochę nas już męczą, to z drugiej strony, fajnie jest odpowiadać " nie dwa tygodnie tylko trzy";-)

z podróży...




poniedziałek, 13 lipca 2009

powróciłyśmy...

przelotem jesteśmy z Zuzą w domu. Wróciłyśmy z kolejnej części naszych wieloczęściowych wakacji. Podobnie jak poprzednio było ...cudownie. Wiele wspaniałych wycieczek no i najważniejsze wyśmienite towarzystwo. Dziś tylko parę zdjęć dla zniecierpliwionych natomiast szczegółowe opisy nowych doznań Zuzy, a trochę ich było następnym razem.
Nową fascynacją Groszka jest notoryczne trzymanie rąk w buzi, produkując przy tym tony śliny, ale my się śliny nie boimy.



Oczywiście wszystko dzieje się z samego rana, gdyż jest to najlepszy czas dla Zuzi na zabawę.

I jeszcze jedno zdjęcie z cyklu Zuza w chuście;-)

czwartek, 2 lipca 2009

gryzoń



zuza rano spać nie chciała i zabawy z gryzaczkami urządzała. Pogryzła, pośliniła może zęba gdzieś wyśniła. Mama też by bardzo chciała, żeby Zuza dłużej spała, bo się oczy zamykają, do zabawy sił nie mają;-)

poniedziałek, 22 czerwca 2009

zespół pieśni i tańca Zuzanna

tak oto Zuzę nazwał kardiolog po dzisiejszej wizycie. Zuzia na początku badania ( ponieważ była nago, co uwielbia) myślała , że przyszła na seans zabaw i ruszała się, skakała jak oszalała, przez co pan doktor miał w dużej mierze utrudnione zadanie i nie potrafił zbadać jednej rzeczy na 100 procent. Następnie, kiedy pan doktor chciał mi wszystko wytłumaczyć, Zuza zaczęła opowiadać swoje historie, głośno i długo. Bo od wczoraj Zuza stała się bardzo rozmowna i nerwowa. Zmęczył się pan doktor, zmęczyłam się ja i Zuza chyba w końcu też bo po zapięciu do fotelika od razu zasnęła.
Podsumowując, badanie wyszło bardzo dobrze, zuza jest zdrowa, nie wymaga leczenia, do kontroli za rok...

sobota, 20 czerwca 2009

szkolnie

Mijają cztery miesiące od dnia, w którym w moim życiu zmieniło się wiele. trochę nieśmiało mówię nawet, że wszystko. Pomimo tego, iż wielu rzeczy już nigdy nie będę widziała tak jak dawniej, a niektórych nie będę już robić jak dawniej, to jestem szczęśliwa. Przede wszystkim dlatego, że to co wydarzyło się cztery miesiące temu wiele mnie nauczyło i pokazało, że czasami siła walki przezwycięży wszystko i nawet najmniejsza kruszynka może być prawdziwym strongmanem. Tak też zresztą jest Zuza pomimo tego, że ma dopiero cztery miesiące codziennie wydaje mi się dojrzalsza ode mnie. Wiem, że ma w sobie wielką moc i codziennie uczę się od niej chyba nawet więcej niż ona ode mnie, chociaż staram się jak mogę. Dziś na przykład uczyłam ją jeść jej pierwszej w życiu kaszki, a ona uczyła mnie jak ważne jest, żeby być upartym w dążeniu do swojego celu ( bo w końcu po pół godziny krzyku, ugięłam się i wzięłam ją na ręce). Przede mną jeszcze wiele miesięcy wzajemnej nauki, ale wierzę w to, że na końcu osiągniemy najlepsze świadectwo...ze wszystkich. To pisałam ja- mama Kasia ( nauczycielka na wakacjach;-))

prezent

był wrzesień 2008 roku. To było pierwsze badanie USG w 11 tygodniu. Rutynowe. Okazało się, że przezierność karkowa jest przekroczona znaczni...