czyli tata sapie nad szkłem i betonem, a matka nad tym, że chciałaby przez chwilę popracować w takiej szklanej klatce i biegać na lunche w sukieneczce od Versace. A dwie sztuki sapały, bo było im ciepło i nie chciały przebywać akurat w tych miejsach, które im wyznaczyliśmy,ale raczej obok nich, za nimi , przed nimi, jednym słowem gdziekolwiek byle z dala od nas.
Czyli macie współczesny Paryż La Defense i nasz lans..
.
wtorek, 6 sierpnia 2013
poniedziałek, 5 sierpnia 2013
bonjour 2
czyli hardcorowy Paryż. Bo Paryż z Zuzią bez wózka, ząbkującym rocznym Antkiem i 40 stopniowym upałem to jest coś. I jak ktoś mi powie, że wakacje to jest odpoczynek to go wyśmieję. Ale było warto. Paryż się nam zdecydowanie podobał, ogarnęliśmy prawie wszystko, rozgryźliśmy metro, znaczy matka rozgryzła, bo była odpowiedzialna za kierowanie ruchem, tata za pchanie dwóch sztuk, a sztuki miały siedzieć cicho, co im wychodziło no powiedzmy średnio. Antek marudził, bo go rozpierało siedzenie w wózku, a Zuza marudziła, bo było ciepło, bo musiała chodzić, bo chciała tylko do muzeum i do metra. Ale dzielni rodzice się nie poddali i przeciorali swoje dzieci po 12 godzin razy dwa dni, czyli należą się cztery medale dla dzieci za dotrwanie do końca i dla rodziców za to, że nie eksplodowali i że nawet nie było aż tyle wulgaryzmów;-) A jak by ktoś miał ochotę na survival to my chętnie wypożyczymy nasze dwie sztuki ( nawet za darmo!!!) i wtedy można docenić jakim się jest wytrwałym.
Koniec gadania, czas oglądania....
i jeszcze z cyklu portrety rodzinne
Koniec gadania, czas oglądania....
i jeszcze z cyklu portrety rodzinne
niedziela, 4 sierpnia 2013
bonjour 1
czyli kraby, mule i....teściowa.
A teraz na poważnie pierwsza część naszych wakacji była spokojna i słoneczna w Bretanii, gdzie o zgrozo! świeciło słońce. (Przed wyjazdem wszyscy nasz straszyli, że tam deszczowo, że tam pochmurno i zimno, a my znów mieliśmy szczęście i było słonecznie i ciepło). Nie będę pisać dużo, bo było fajnie, spokojnie, naleśnikowo, bagietkowo, winnie- cydrowo, głośno ( bo moje dzieci już tak mają, a zwłaszcza Zuza, choć antek nie pozostaje w tyle. Ot taki cytacik z Zuzy jako dowód. Mając już dość ciągłych pytań Zuzy i gadania o wszystkim i o niczym, kazaliśmy jej przez pięć minut być cicho. Najpierw zaczęła czy to długo, kiedy wkurzony już tata krzyknął, że ma już być cicho i że tak to jest bardzo długo, to Zuza zaczęła udawać, że płacze i oznajmiła, "że przecież człowiek nie jest jakąś rzeźbą, żeby nic nie mówić");-)
Wracając do Bretanii- polecam. A tu macie trochę nas...
A to jeszcze dla ola-mola.blogspot.com nasze portrety:
lub
se wybierz;-)
To na dzisiaj, ale będą kolejne części, bo jest tego dość sporo.
A teraz na poważnie pierwsza część naszych wakacji była spokojna i słoneczna w Bretanii, gdzie o zgrozo! świeciło słońce. (Przed wyjazdem wszyscy nasz straszyli, że tam deszczowo, że tam pochmurno i zimno, a my znów mieliśmy szczęście i było słonecznie i ciepło). Nie będę pisać dużo, bo było fajnie, spokojnie, naleśnikowo, bagietkowo, winnie- cydrowo, głośno ( bo moje dzieci już tak mają, a zwłaszcza Zuza, choć antek nie pozostaje w tyle. Ot taki cytacik z Zuzy jako dowód. Mając już dość ciągłych pytań Zuzy i gadania o wszystkim i o niczym, kazaliśmy jej przez pięć minut być cicho. Najpierw zaczęła czy to długo, kiedy wkurzony już tata krzyknął, że ma już być cicho i że tak to jest bardzo długo, to Zuza zaczęła udawać, że płacze i oznajmiła, "że przecież człowiek nie jest jakąś rzeźbą, żeby nic nie mówić");-)
Wracając do Bretanii- polecam. A tu macie trochę nas...
A to jeszcze dla ola-mola.blogspot.com nasze portrety:
lub
se wybierz;-)
To na dzisiaj, ale będą kolejne części, bo jest tego dość sporo.
piątek, 19 lipca 2013
Jazda polska
Czyli ruszyliśmy na podbój europejskich autostrad. Gps ma problemy ze zlokalizowaniem autostrady A4, na stacji mieli tylko mapy Tarnowskich Gór , ale Polak ( i Polka) potrafi, więc walczymy.
wtorek, 16 lipca 2013
o talentach
Zuza do taty: Ty masz tato talent do naprawiania, rysownia i projektowania.
Tata ( pękając z dumy, z lisim uśmiecham na twarzy;-)): A mama jaki ma talent?
Cisza. (Matce już zaczęła podchodzić ślina pod gardło, ale nic cierpliwie czekam)
Zuza: No nie wiem.
Tata: No pomyśl na pewno mama ma jakiś talent.
( Na pewno to matka zaraz zeskoczy z okna, zakopie się pięć metrów pod ziemią i zaleje ją żółć)
Zuza: (jest, jest, jest odpowiedź, matka drży zniecierpliwiona): Mama ma talent do wyzdrawiania, pomagania, sprzątania i...i....i....(matka nie porzuciła nadziei, że padnie jakaś kreatywna umiejętność, jakiś prawdziwy talent) i do....prania.
Mam feministyczno-genderowo depresję. Przegrać z ojcem ba polu talentów, oj boli mnie to bardzo;-)
Tata ( pękając z dumy, z lisim uśmiecham na twarzy;-)): A mama jaki ma talent?
Cisza. (Matce już zaczęła podchodzić ślina pod gardło, ale nic cierpliwie czekam)
Zuza: No nie wiem.
Tata: No pomyśl na pewno mama ma jakiś talent.
( Na pewno to matka zaraz zeskoczy z okna, zakopie się pięć metrów pod ziemią i zaleje ją żółć)
Zuza: (jest, jest, jest odpowiedź, matka drży zniecierpliwiona): Mama ma talent do wyzdrawiania, pomagania, sprzątania i...i....i....(matka nie porzuciła nadziei, że padnie jakaś kreatywna umiejętność, jakiś prawdziwy talent) i do....prania.
Mam feministyczno-genderowo depresję. Przegrać z ojcem ba polu talentów, oj boli mnie to bardzo;-)
środa, 10 lipca 2013
wiocha
czyli dream team atakuje!
młody David Hasselhof, warunki na miarę portfela starych;-)
dzieci Tarzana w wiejskiej dżungli
i znów Słoneczny Patrol i Pamela bez wody;-)
młody David Hasselhof, warunki na miarę portfela starych;-)
dzieci Tarzana w wiejskiej dżungli
i znów Słoneczny Patrol i Pamela bez wody;-)
niedziela, 7 lipca 2013
pozdro
specjalnie dla taty
a to z dedykacją od zuzy, która zażyczyła sobie zdjęcie z wiewiórką specjalnie dla taty, wielbiciela rzeźb z kwiatów;-)
a to z dedykacją od zuzy, która zażyczyła sobie zdjęcie z wiewiórką specjalnie dla taty, wielbiciela rzeźb z kwiatów;-)
środa, 3 lipca 2013
nadeszła wiekopomna chwila
od kiedy chodzę wnerwiona od samego rana, kiedy krzyk samoistnie się uwalnia, kiedy wymyślam i marudzę, kiedy jestem, zrzędliwa, gderliwa i w ogóle antypatyczna.
Mogłabym zwalić wszystko na hormony. Pozostawić to w sferze, na którą nie mam wpływu. Ale to nie one, no przynajmniej nie za wszystko, odpowiadają. Nie są winne wszystkich huśtawek, zgrzytów, "wkurwów" i innych.
Winne są dzieci sztuk dwie- chłopczyk i dziewczynka- oraz wakacje!!!
Wszyscy czekają, odliczają, śnią po nocach, a ja wariuję. Bo żłobek zamknięty, przedszkole też się maluje. Pracy nie ma i siedzi matka od samego rana z dwoma sztukami. Wszystkie inne matki albo pracują, bo się nie wykształciły, co by pracować w tym cudnym wakacyjnym zawodzie albo są tak zajęte sprzątaniem, gotowaniem, praniem i pielęgnowaniem swoich dzieci, że czasu nie mają dla zdesperowanej matki i dwóch sztuk.
Sztuki swoje sztuczki zaczynają od 6 rano, kiedy budzi się męska sztuka. Co prawda umie już sam zdemolować pół mieszkania, kiedy my jeszcze leżymy, ale spać już nie mogę, bo trzeba być czujnym na ewentualne podejrzane hałasy tłuczenia czegoś,wspinania się za wysoko albo połykania figurki legoplay;-) Sztuka druga budzi się koło 8 i wtedy już synchronizują się w stereo. Drze się albo jedno albo drugie. O picie, o autko, o motorek, o piłkę, o książkę. Ta chce chlebek, ten chce na rączki, ta chce bajkę, ten akurat zrobił kupę po pachy. Tłumaczysz, że zaraz po kolei, ale ani jedna ani druga sztuka tłumaczeń nie przyjmuje. A do tego jeszcze jest sztuka matki, która też jest głodna, chce jej się pić, chce się wykąpać, ubrać i uciec do sąsiada.
A jak już uda się nam wydostać na dwór to wcale nie jest lepiej. Dziś na przykład miałam parę jeszcze spraw zawodowych do załatwienia, sztuki musiały iść ze mną. Chciałam się wylansować i włożyłam swoje nowiutkie, "pierwsze w życiu" buty na obcasie (przezornie włożyłam też do torby swoje cichobieżki) i nie zdążyłam się jeszcze ludziom pokazać, bo przed samym autem biegnąc za uciekającą sztuką męską tak wykręciłam nogę, że aż pani z innego auta się zatrzymała zapytać czy żyję. Po wejściu do samochodu "pierwsze w życiu" buty na obcasie schowałam do torby, a włożyłam swoje tradycyjne obuwie. Lans był co niemiara. Potem jeszcze sztuka męska po przejściu połowy korytarza na czworaka przybiegła do mnie i wytarła się w białą spódniczkę, sztuka żeńska wytarła smarki, które wylały się z nosa po kichnięciu, a to wszystko w atmosferze nieustających pytań i wołania "ma-ma!!"
To dopiero trzeci dzień, a gdzie tu koniec. Jutro pakujemy się i jedziemy z kolejnaą dwójką sztuk, co by nam za łatwo nie było, na pierwszą część wakacji. Kupiłam sobie dużo melisy, mam też stopery do uszu, zabieram tylko potargane, stare, brudne gacie, "pierwsze w życiu" buty też zostają w domu. Jeszcze jakieś pomysły?
A i najważniejsze sztuki dwie mają powiedziane, że jak sztuka matki się wkurzy to zostają w stajni razem z dzikimi zwierzętami, niezaprzeczalnie ich bliskimi krewnymi.
Mogłabym zwalić wszystko na hormony. Pozostawić to w sferze, na którą nie mam wpływu. Ale to nie one, no przynajmniej nie za wszystko, odpowiadają. Nie są winne wszystkich huśtawek, zgrzytów, "wkurwów" i innych.
Winne są dzieci sztuk dwie- chłopczyk i dziewczynka- oraz wakacje!!!
Wszyscy czekają, odliczają, śnią po nocach, a ja wariuję. Bo żłobek zamknięty, przedszkole też się maluje. Pracy nie ma i siedzi matka od samego rana z dwoma sztukami. Wszystkie inne matki albo pracują, bo się nie wykształciły, co by pracować w tym cudnym wakacyjnym zawodzie albo są tak zajęte sprzątaniem, gotowaniem, praniem i pielęgnowaniem swoich dzieci, że czasu nie mają dla zdesperowanej matki i dwóch sztuk.
Sztuki swoje sztuczki zaczynają od 6 rano, kiedy budzi się męska sztuka. Co prawda umie już sam zdemolować pół mieszkania, kiedy my jeszcze leżymy, ale spać już nie mogę, bo trzeba być czujnym na ewentualne podejrzane hałasy tłuczenia czegoś,wspinania się za wysoko albo połykania figurki legoplay;-) Sztuka druga budzi się koło 8 i wtedy już synchronizują się w stereo. Drze się albo jedno albo drugie. O picie, o autko, o motorek, o piłkę, o książkę. Ta chce chlebek, ten chce na rączki, ta chce bajkę, ten akurat zrobił kupę po pachy. Tłumaczysz, że zaraz po kolei, ale ani jedna ani druga sztuka tłumaczeń nie przyjmuje. A do tego jeszcze jest sztuka matki, która też jest głodna, chce jej się pić, chce się wykąpać, ubrać i uciec do sąsiada.
A jak już uda się nam wydostać na dwór to wcale nie jest lepiej. Dziś na przykład miałam parę jeszcze spraw zawodowych do załatwienia, sztuki musiały iść ze mną. Chciałam się wylansować i włożyłam swoje nowiutkie, "pierwsze w życiu" buty na obcasie (przezornie włożyłam też do torby swoje cichobieżki) i nie zdążyłam się jeszcze ludziom pokazać, bo przed samym autem biegnąc za uciekającą sztuką męską tak wykręciłam nogę, że aż pani z innego auta się zatrzymała zapytać czy żyję. Po wejściu do samochodu "pierwsze w życiu" buty na obcasie schowałam do torby, a włożyłam swoje tradycyjne obuwie. Lans był co niemiara. Potem jeszcze sztuka męska po przejściu połowy korytarza na czworaka przybiegła do mnie i wytarła się w białą spódniczkę, sztuka żeńska wytarła smarki, które wylały się z nosa po kichnięciu, a to wszystko w atmosferze nieustających pytań i wołania "ma-ma!!"
To dopiero trzeci dzień, a gdzie tu koniec. Jutro pakujemy się i jedziemy z kolejnaą dwójką sztuk, co by nam za łatwo nie było, na pierwszą część wakacji. Kupiłam sobie dużo melisy, mam też stopery do uszu, zabieram tylko potargane, stare, brudne gacie, "pierwsze w życiu" buty też zostają w domu. Jeszcze jakieś pomysły?
A i najważniejsze sztuki dwie mają powiedziane, że jak sztuka matki się wkurzy to zostają w stajni razem z dzikimi zwierzętami, niezaprzeczalnie ich bliskimi krewnymi.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
prezent
był wrzesień 2008 roku. To było pierwsze badanie USG w 11 tygodniu. Rutynowe. Okazało się, że przezierność karkowa jest przekroczona znaczni...
-
Pamiętam dokładnie, gdy o 1.57 jedenaście lat temu zobaczyłam Cię po raz pierwszy. Tego akurat ja nie pamiętam, ale tata cały czas mówi, że ...