wtorek, 28 stycznia 2014

języczki

Zuza ma suchy kaszel. Wstaje rano i komunikuje:
- Tak kaszlałam słyszałaś? Ale nie ZWYMIOTKOWAŁAM!

Zuza ogląda program kulinarny w TV. Pieką się ciastka. Zuza oznajmia:
- Bardzo lubię takie ciastka zwłaszcza  z CUKREM FUTREM.

Zuza ubiera nową piżamę, trzeba najpierw włożyć ręce potem nogi, ja zaczęłam robić to na odwrót. Zuza na to: Och, ta piżama jest taka mało efektywna!


sobota, 18 stycznia 2014

marzenia się spełniają

bo jak inaczej nazwać fakt, że jestem matką wykonującą ten "wymarzony" przez wszystkich zawód: bo wakacje mam, bo ferie mam, bo wszystkie święta są wolne i przed i po, bo etat to 18 godzin, bo zarobki wrę czy wybuchowe!!Moje konto eksploduje z niedowierzania, co miesiąc.
I ja to wszystko mam. I ferie mam od poniedziałku. I syna mam, który początek ferii uczcił zachorowaniem na szkarlatynę, co uziemia nas w domu do środy, a antybiotyk przez 10 dni, zaplanowany zabieg chirurgiczny oczywiście też trzeba będzie przełożyć, ale od czego są marzenia.
I córkę mam, której gluty zaczęły lecieć z nosy i tylko trzymać kciuki, co by ona za trzy dni tej szkarlatyny nie ujawniła, bo to przedłuża nasze siedzenie o kolejny tydzień.
I siebie mam z pierwszym od 15 lat chyba antybiotykiem- ropna nagina, z takim bólem gardła i mięśni, że dawno tak nie miałam, a chyba nawet nigdy. Aż na ostry dyżur poszłam, co dla mnie to już ostateczność ostateczności.
Jest bosko!!I jeszcze tylko marzę, co by te śnieżyce do nas przyszły, zasypały wszystko i wszystkich i niech leżą aż do maja. A co se będę marzeń żałowała...niech "wią, że na marzenia mnie stać!"

środa, 15 stycznia 2014

laska

syn dorasta, matka sie starzeje. Młody zasuwa po posiadłości na motorze ze swoją ( podprowadzoną) lalą. A co się biedak nasiłował, żeby ją umieścić na pojeździe, bo podatna to jego luba nie jest, ale najważniejsza jest chemia. Niewiątpliwie są centymetry plastiku, pomiędzy nimi... Ach ta moja plastikowa...synowa

poniedziałek, 6 stycznia 2014

wózkowa dyskryminacja

to, że rodzice z dziećmi są dyskryminowani wiedziałam już od jakiegoś czasu. I o ile rodzice z jednym dzieckiem jeszcze mniej, o tyle rodzice z dwójką i z większą ilością są skazani na niebyt w sferze życia kawiarniano- imprezowo- kulturalnego.
I to nie chodzi już tylko o schody, które wyrastają wszędzie i trzeba tachać te ciężarne wózki, obijać te drogie kółka i resory czy co tam jeszcze w tych brykach nie ma, no a przede wszystkim to obija się to dziecię zapakowane do fury.
I to nie chodzi o to, że znajomi cię olewają, nie uwzględniają w swoich planach imprezowych, bo albo są bezdzietni, więc po co im o dzieciorach słuchać, co niejako rozumiem, albo są dzietni i tak pochłonięci swoim własnym dzieckiem, że nie mają ochoty na więcej dzieci, albo standardowo nie mają czasu, bo cały czas pracują, prasują, przewijają, gotują, wycierają, czego już usprawiedliwić nie mogę.
A do tego dochodzi jeszcze powszechna, społeczna wręcz niechęć do obecności dzieci w miejscach publicznych. A szczególnie, gdy owe dzieci są nadpobudliwe, nadruchliwe, ogólnie znudzone życiem i stale potrzebują wrażeń. Tak to są fakty. Wczoraj nie chciano wpuścić mojego Antoniego do restauracji, tylko dlatego, że był w wózku!!!Ale za to jakim wózku!!! No wstyd! Zbulwersowanie moje osiągnęło szczyt, bo jako matka wyedukowana, ba nawet gnederystka! pragnę przebywać w miejscach publicznych, a że jestem matką, która nie ma na stałe zatrudnionej opiekunki, która by to zawsze z pisklakami zostawała w domu, co nie powiem było by spełnieniem jakiś tam marzeń, to pisklaki fruwają ze mną. Tym wstrętnym "door selctorem", był Włoch, który nawet nie śmiał mówić po polsku, co jeszcze dodało pikanterii całej sprawie. Nie będzie Włoch pluł nam w twarz.
 Do środka oczywiście Antonio ostatecznie wszedł, uwagi nasze zostały wyrażone, ale moją bulwersacja skłoniła mnie do owych przemyśleń, że mówię stanowcze nie faktowi, aby rodzice mogli przebywać tylko w tych "kulkowych gettach", gdzie panuje jazgot i krzyk, a zjeść można tylko frytki i hot-doga i popić bezpłciowym latte!!!

wtorek, 24 grudnia 2013

poniedziałek, 23 grudnia 2013

easyLot

to nie był. Zuza zanim wsiadła cały czas pytała kiedy już będziemy w samolocie, kiedy startujemy, a jak już weszliśmy to zaczęła jęczeć, kiedy lądujemy i kiedy będziemy na miejscu. A stopień jej upierdliwisci jest znaczny. W międzyczasie obracała sie, znikała na lotnisku, otwierała stoliczek w samolocie wtedy gdy miał być zamknięty i zamykala roletki wtedy gdy miały być otwarte. Mistrzem okazał się jednak Antek. Trzy godziny lotu wyrywał sie, skakał,krzyczał i jedyne co mu sie wyraźnie podobało to samodzielne bieganie po samolocie i zaczepianie ludzi. Jednym słowem lot udręka i na pewno niełatwy. Doszliśmy do wniosku z ojcem dzieci, że możemy podróżować tylko autem, bo nasze zapięte w foteliki sztuki nie mają pola manewru, a my nie czujemy na sobie 200 par oczu!!

czwartek, 19 grudnia 2013

jak żyć?

gdy w domu choinki nie ma, a naokoło na wszystkich blogach migoczą do mnie kolorowe lampki. Konkurs bombek uważam za otwarty.
Jak żyć? Gdy ludzie w sklepach, an ulicach, jak co roku wariują od zakupów, z zakupami, na zakupach, przy zakupach, pod zakupami...a ja będąc rozsądną i przezorną, kupiłam wszystkie gifty dużo wcześniej, a że święta pierwszy raz spędzę bez mamusi i tatusia to i innych rzeczy kupować, ani przygotowywać nie muszę. I tutaj uwaga- korzyści z małżeństwa, że jest instytucja teściowej, do której to można wbić i mieć wolne. jupii;-)) Wiem, mamusie- dwie- że cię cieszycie! Jedna, że mnie nie będzie i cisza nastanie, a druga, że ją nawiedzę i będzie larmo!!!Przynajmniej od święta;-) I żeby nie było to wcale nie ja najwięcej krzyczę, ale geny rozdałam, także pałeczka przekazana... Następcy są godni.
Jak żyć? I tu będzie część najważniejsza tego wywodu- gdy dziecko tak młode, a problemy tak poważne. Aż strach się bać, co będzie potem. Chodzi oczywiście o Zu. zostałam wezwana na rozmowę przez panią w przedszkolu, że Zuza po raz kolejny zbiła Patryka ( wcześniej też się podobno zdarzało, ale pani nie mówiła, ale wczoraj to już mu ostro dała w twarz) i Maję, po czym obraziła się na cały świat. Patryk, miłość wielka, dostał za to, że nie chicał się z nią "bawić w lekarza" (!!), a Maja oberwała za to, że Patryk bawił się z nią, a nie z Zu. Obraza natomiast była na wszystkich, ponieważ poraz kolejny już Zu doszła do egzystencjalnych przemyśleń, że nikt jej nie lubi, nie ma koleżanek ani kolegów, i że w ogóle wszystko jest "ble. ble .ble." O tym, że problem jest wiedzieliśmy od jakiegoś czasu, bo zuza skarżyła się, że siedzi z chłopcami,że się z niej śmieją, a nie z jej żartów, że mamy jej wymyślić coś śmiesznego ze słówek "kupa", żeby też się z nią śmiali, a nie z niej, że nie mówi nic ze słowem "kupa" ewentualnie "dupa". Skargi na brak znajomych też się przewijały, a obsesja na punkcie Patryka ,to już kiedyś o tym pisałam, towarzyszy nam od roku. Nie żebyśmy nie robili nic, bo tłumaczyliśmy, rozmawialiśmy, nawet wymyśliłam rymowankę  z kupą, ale sprawa nie wydawała się nam aż tak poważna. Ale teraz kiedy pani w przedszkolu mówi, że inne dzieci tak nie mają i nie przeżywają jakiś takich kłopotów to zaczęłam się niepokoić. Wczoraj dużo z Zu rozmawialiśmy, pokazywaliśmy scenki rodzajowe, że nie może się tak nachalnie rzucać na dzieci, bo wtedy one się jej boją i nie chcą się z nią bawić, bo przez swoją żywiołowość je przytłacza. Że ma odpuścić Patrykowi, bo on nie jest jej własnością i może się bawić  z innymi, ale co z tego będzie nie wiem. Wygląda to wszystko dość smutno i przykro nam, bo zdajemy sobie sprawę, że  gorsze problemy przed nią. I tak kule bele przed świętami się nam porobiło "życiowo".
jak żyć? Matki...

wtorek, 10 grudnia 2013

wschodząca gwiazda

Oboje młodzi, zdolni, przystojni, hipnotyzujący, urzekający. Fanki piszczą, a oni niewzruszeni robią swoje. 
Polecam antka i The Dumplings http://youtu.be/mDD3lnJYqCU

niedziela, 8 grudnia 2013

dwóch takich


Co wpadło bez zaproszenia, a do tego z lenistwa nie przez komin. Rozpoznanani zostali dość szybko i to przez najmłodszego w towarzystwie. Antek zaraz po wejściu typów powiedział: baba!! Potem po wyjściu Zuza ironicznie tylko zapytała: po co sie tak przebraliscie , co to jest bal przebierańców czy coś?? No ale starzy sie połechtali, że dbają o dzieci i organizują im atrakcyjnie czas wolny. A że " mikolajow" było dwóch to tylko dodatkowy wypas.

prezent

był wrzesień 2008 roku. To było pierwsze badanie USG w 11 tygodniu. Rutynowe. Okazało się, że przezierność karkowa jest przekroczona znaczni...