wtorek, 24 kwietnia 2012
poniedziałek, 23 kwietnia 2012
piątek, 20 kwietnia 2012
docze(S)kanie
moje. Czekałam, czekałam, aż się doczekałam. Pierwszy raz od trzech, no dobra dwóch, pierwszy rok się nie liczy, Zuza wstała i powiedziała, że mam jej uczesać warkoczyki. Nie tylko nie musiałam się biegać, żeby zwyczajnie rozczesać włosy, ale miałam tę niesamowita przyjemność zaplecenia dwóch małych warkoczyków, co prawda byle jak, bo się trochę ruszała, ale zawsze coś. Nie narzekam.
Dziękuję wam koniki Pony;-), bo to dzięki wam, we wczorajszym odcinku, Pony miały pokaz mody i się stroiły, więc i mój prywatny mały Pony zechciał łaskawie dziś rano uczesać włosy i pozować do zdjęć przed wyjściem do żłobka.
Dziękuję wam koniki Pony;-), bo to dzięki wam, we wczorajszym odcinku, Pony miały pokaz mody i się stroiły, więc i mój prywatny mały Pony zechciał łaskawie dziś rano uczesać włosy i pozować do zdjęć przed wyjściem do żłobka.
wtorek, 17 kwietnia 2012
rosnące dzieci
Dziecko Z.. po wizycie u endokrynologa, tym razem urosło w granicach normy, czyli prawie centymetr na miesiąc, co daje nam wynik 89, czyli zostało nam tylko -2 cm , abo dogonić 3 centyl, więc progres jest.
Dziecko A. ( nadal w brzuchu) tez urosło fest- wyszło, że ma 3,200 (kilo w trzy tygodnie, teoretycznie zostało jeszcze trzy, ale mam nadzieję, że teraz już zluzuje), czyli dość se dużo, jak powiedziała pni doktor, że "jakiś duży jej wychodzi", co też boleśnie odczuwam, bo kopy też są mocniejsze i wszystko bardziej boli.
Obiecany słoń dresowy;-)
Dziecko A. ( nadal w brzuchu) tez urosło fest- wyszło, że ma 3,200 (kilo w trzy tygodnie, teoretycznie zostało jeszcze trzy, ale mam nadzieję, że teraz już zluzuje), czyli dość se dużo, jak powiedziała pni doktor, że "jakiś duży jej wychodzi", co też boleśnie odczuwam, bo kopy też są mocniejsze i wszystko bardziej boli.
Obiecany słoń dresowy;-)
piątek, 13 kwietnia 2012
kiedy pękosz?
co bym nie zapomniała, że zamienianie się w słonia tak boli. I to jakoś bardziej za drugi m razem, przynajmniej mnie. Może dlatego, że się wie, co go czeka, może dlatego, że człowiek starszy, może dlatego, że teraz w brzuchu słonia siedzi facet, a oni zawsze są źródłem samych kłopotów. Tak czy siak. Odliczam z niecierpliwością, bo normalnie ani siedzieć, ani leżeć, ani chodzić, ani jeść, ani gotować, ani w ogóle nic. Jedyne co czuje to nieustające pragnienie, tylko nie potrafię do końca zdefiniować, co bym piła- czy mleko, czy gorzka herbatę, czy co? No dobra najbardziej to piwo, ale tego mi nie wolno, a ssanie też mam nieziemskie, jak nigdy, widać , ze przekorny facet w środku. Na drugim miejscu jest Fanta. Cola- wcale- czyli jest szansa, że tym razem będzie podobny do mnie, a nie kolejny klon taty. Chociaż Zuza wczoraj zakomunikowała, że Antek będzie podobny do niej, czyli następny klon- nie mój;-)
No nic trzeba mi odliczać dalej i odpowiadać na pytania: Kiedy pękosz?( to pytanie notorycznie zadaje mi pani w sklepiku pod blokiem, jak kupuję chleb, już nawet zaproponowałam jej, że taką kartkę sobie na czoło przykleję- że gdybych ja to wiedziała, to bych była szczęśliwa;-)))
Pozostaję więc z pytaniem: Kiedy pękosz?
PS. Strzelę sobie jeszcze jakąś fotę, to zobaczycie słonia z ludzką twarzą;-))
No nic trzeba mi odliczać dalej i odpowiadać na pytania: Kiedy pękosz?( to pytanie notorycznie zadaje mi pani w sklepiku pod blokiem, jak kupuję chleb, już nawet zaproponowałam jej, że taką kartkę sobie na czoło przykleję- że gdybych ja to wiedziała, to bych była szczęśliwa;-)))
Pozostaję więc z pytaniem: Kiedy pękosz?
PS. Strzelę sobie jeszcze jakąś fotę, to zobaczycie słonia z ludzką twarzą;-))
sobota, 7 kwietnia 2012
wtorek, 3 kwietnia 2012
dodatek- dialog o starości
Babica Hela pyta Zuzy: Zuziu słyszałam, że byłaś u babci Wandy i jak tam ona się czuje?
Zuza: A no wiesz, ona jest stara. Bo ludzie są młodzi, a potem są starzy, wiesz.
Babcia Hela ( oczywiście oczekując określonej odpowiedzi, która by połechtała jej ego) pyta: A ja jaka jestem- młoda czy stara?
Zuza: No hmmm, stara.
Babcia Hela: Jak to? Że co?
Zuza: Spójrz do lustra na swoją gębę.
;-)))
Zuza: A no wiesz, ona jest stara. Bo ludzie są młodzi, a potem są starzy, wiesz.
Babcia Hela ( oczywiście oczekując określonej odpowiedzi, która by połechtała jej ego) pyta: A ja jaka jestem- młoda czy stara?
Zuza: No hmmm, stara.
Babcia Hela: Jak to? Że co?
Zuza: Spójrz do lustra na swoją gębę.
;-)))
poniedziałek, 2 kwietnia 2012
zasłyszane, czyli dialogi znów
Mamy obecnie gości- babcię Basię i Kevina. Babcia Basia mówi do Zuzi:
- Zuziu musisz mi przygotować łóżko. Wiesz takie dmuchane łóżko, musisz mi nadmuchać z tatusiem takie specjalne łóżko ( było gęsto od tego dmuchanego łóżka, żeby niby Zuza wiedziała dokładnie, o co chodzi).
Zuza odpowiada: chodzi ci o materac? tak?
Trzeba było od razu po ludzku mówić.
A propos "ludzkiego mówienia". Kevin mówi tylko po angielsku. Zuza wstaje rano, biegnie do niego do pokoju i pyta: Jak Ci się spało Kevin? Dobrze?
Babcia Basia przetłumaczyła Kevinowi, na co Kevin odpowiedział po polsku: Tak.
Zuza przybiega do mnie do pokoju i mówi: W końcu Kevin normalnie gada!
Uf, kamień z serca nie trzeba się silić.
Ciocia Ola prowadzi z Zuza dyskusję na temat dbania o zęby.
Ola: A ty Zuzia myjesz zęby?
Zuza: Tak codziennie.
Mama: Tak, ale musimy iść do dentysty, żeby sprawdzić czy wszystko jest w porządku. Pani dentystka powiedziała, że zrobi ci takie fajne kolorowe zęby.
Zuza: Jak rainbow? (czyt. tęcza;-))
Ola: O ja też bym chciała takie kolorowe zęby od pani dentystki.
Zuza po namyśle: Jednak wolę mleczne zęby!
Czyli do dentysty nie idziemy, bo po co jakieś kolorowanie, fluorowanie, mleczne są cool!
Zuza do mamy: Chodź się ze mną bawić, proszę.
Mama: zaraz, dwie minuty.
Zuza: no chodź już, błagam cię!
Mama: no Zuza zaraz.
Zuza: Mama, błagam cię o litość!!!
To ostatnie to jest szał ostatnich dni. Rozbraja mnie totalnie to " błagam o litość!". Więc zazwyczaj się poddaję i udaję, że jestem " Rainbow dash" albo " apple jack"
- Zuziu musisz mi przygotować łóżko. Wiesz takie dmuchane łóżko, musisz mi nadmuchać z tatusiem takie specjalne łóżko ( było gęsto od tego dmuchanego łóżka, żeby niby Zuza wiedziała dokładnie, o co chodzi).
Zuza odpowiada: chodzi ci o materac? tak?
Trzeba było od razu po ludzku mówić.
A propos "ludzkiego mówienia". Kevin mówi tylko po angielsku. Zuza wstaje rano, biegnie do niego do pokoju i pyta: Jak Ci się spało Kevin? Dobrze?
Babcia Basia przetłumaczyła Kevinowi, na co Kevin odpowiedział po polsku: Tak.
Zuza przybiega do mnie do pokoju i mówi: W końcu Kevin normalnie gada!
Uf, kamień z serca nie trzeba się silić.
Ciocia Ola prowadzi z Zuza dyskusję na temat dbania o zęby.
Ola: A ty Zuzia myjesz zęby?
Zuza: Tak codziennie.
Mama: Tak, ale musimy iść do dentysty, żeby sprawdzić czy wszystko jest w porządku. Pani dentystka powiedziała, że zrobi ci takie fajne kolorowe zęby.
Zuza: Jak rainbow? (czyt. tęcza;-))
Ola: O ja też bym chciała takie kolorowe zęby od pani dentystki.
Zuza po namyśle: Jednak wolę mleczne zęby!
Czyli do dentysty nie idziemy, bo po co jakieś kolorowanie, fluorowanie, mleczne są cool!
Zuza do mamy: Chodź się ze mną bawić, proszę.
Mama: zaraz, dwie minuty.
Zuza: no chodź już, błagam cię!
Mama: no Zuza zaraz.
Zuza: Mama, błagam cię o litość!!!
To ostatnie to jest szał ostatnich dni. Rozbraja mnie totalnie to " błagam o litość!". Więc zazwyczaj się poddaję i udaję, że jestem " Rainbow dash" albo " apple jack"
środa, 28 marca 2012
bez wyjścia
dzieci są mistrzami wprowadzania swoich rodziców w sytuację bez wyjścia. Są specjalistami od zakłopotania i konsternacji, w jakich znajdują się ich rodzice z powodu ich na wczesnym etapie tylko zachowania, a potem i zachowania i słów.
Żłobek. Odbieram Zuzę. Wśród wszystkich pań tam pracujących jedna jest wyjątkowa. Jest meganatypatyczna, przynajmniej w pierwszym wrażeniu. Drżę na jej widok. Jest starsza, dość solidnej postury i utyka na jedna nogę.
Ubieram Zuzie buty. Wychodzi owa pani z sali. Zuza krzyczy:(zanosząc się przy tym śmiechem i wskazując palcem, chyba bo juz nawet ze wstydu dokładnie nie widziałam): Patrz, widzisz jakie ona ma śmieszne włosy, patrz jak ona wygląda śmiesznie w tych włosach , patrz jakie zrobiła sobie śmieszne włosy hahahhah.
Delikatnie stukałam ją w nogę, bo akurat ubierałyśmy buty i mówiłam po cichu, bo sama nie wiedziałam jak lepiej zareagować: Zuzi, przestań, nie wolno tak. Każdy ma jakieś włosy! ( To ostatnie to serio głupie, ale nie wiedziałam, co mówić) Słusznie czy nie było mi wstyd i chciałam wejść pod tą ławkę, pod którą kucałam, tylko że jestem aktualnie słoniem to i tak bym się nie zmieściła pewnie;-)
Była tam jeszcze inna mama, która też chowała wzrok i tamowała śmiech. Rzeczona pani słyszała na pewno, nic nie powiedziała, nie wiem czy patrzyła, bo ja nie ośmieliłam się podnieść oczu. Jutro Zuza odczuje jej miłość. No jakoś będzie musiała dać sobie radę.
Żłobek. Odbieram Zuzę. Wśród wszystkich pań tam pracujących jedna jest wyjątkowa. Jest meganatypatyczna, przynajmniej w pierwszym wrażeniu. Drżę na jej widok. Jest starsza, dość solidnej postury i utyka na jedna nogę.
Ubieram Zuzie buty. Wychodzi owa pani z sali. Zuza krzyczy:(zanosząc się przy tym śmiechem i wskazując palcem, chyba bo juz nawet ze wstydu dokładnie nie widziałam): Patrz, widzisz jakie ona ma śmieszne włosy, patrz jak ona wygląda śmiesznie w tych włosach , patrz jakie zrobiła sobie śmieszne włosy hahahhah.
Delikatnie stukałam ją w nogę, bo akurat ubierałyśmy buty i mówiłam po cichu, bo sama nie wiedziałam jak lepiej zareagować: Zuzi, przestań, nie wolno tak. Każdy ma jakieś włosy! ( To ostatnie to serio głupie, ale nie wiedziałam, co mówić) Słusznie czy nie było mi wstyd i chciałam wejść pod tą ławkę, pod którą kucałam, tylko że jestem aktualnie słoniem to i tak bym się nie zmieściła pewnie;-)
Była tam jeszcze inna mama, która też chowała wzrok i tamowała śmiech. Rzeczona pani słyszała na pewno, nic nie powiedziała, nie wiem czy patrzyła, bo ja nie ośmieliłam się podnieść oczu. Jutro Zuza odczuje jej miłość. No jakoś będzie musiała dać sobie radę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
prezent
był wrzesień 2008 roku. To było pierwsze badanie USG w 11 tygodniu. Rutynowe. Okazało się, że przezierność karkowa jest przekroczona znaczni...
-
Pamiętam dokładnie, gdy o 1.57 jedenaście lat temu zobaczyłam Cię po raz pierwszy. Tego akurat ja nie pamiętam, ale tata cały czas mówi, że ...