piątek, 10 lipca 2015
sobota, 4 lipca 2015
big city life 2
tym razem z wodą, z upragnionym upałem, wcale niedużym krzykiem, przyjemnym towarzystwem, gumowym delfinem.
czwartek, 2 lipca 2015
wtorek, 23 czerwca 2015
ogarnij to!
Teraz będę się powtarzać, ale holistyczną podejście do świata jest moją ulubioną koncepcją filozoficzną. Wracam z roboty, a tam znowu to samo: petarda wystrzeliła wypadła przez okno, ale spustoszenie pozostało. To jest tylko preludium do tego, co ujrzały moje oczy po wejściu do swojego królestwa. Nie będę tego opisywała, bo brak mi słów. Dla jasności sytuacji dodam, że jest 23 czerwca temperatura niewysoką około 17 stopni pochmurno, godzina 17.40 i taka oto informacja od ojca:
środa, 17 czerwca 2015
niedziela, 7 czerwca 2015
hey, hey, hey Cyganie
jesteśmy głośni, jesteśmy nieprzygotowani, jesteśmy spontaniczni, jesteśmy wszędzie, jak cygański tabor. Jesteśmy zadowoleni, jesteśmy pomysłowi, jesteśmy pełni historii do opowiedzenia jak cygański tabor.
niedziela, 31 maja 2015
folwark zwierzęcy
mój prywatny. No może nie do końca tylko mój, ale fakt jest taki, że po kolejnych wycieczkach w "wielkich" miastach potrzeba klatek dla moich dzieci wydaje mi się niezbędna i uzasadniona. Jedyne pocieszenie jest takie, że inni mieli podobnie, nie tak samo, bo jednak moje "zwierzaki" zadlugują na szczególne nagrody za niesubordynację i wyprowadzanie mnie z równowagi. I to mają rodzice we wszystkich językach, bo w tym "wielkim mieście" słyszałam jak pewna mama pertraktowala po angielsku, this is the last toy!! Na co syn: yes mummy, Here it is the last toy!! I trochę mnie to uspokoiło. Mogłabym pisać więcej, ale że zwierzęta mnie "dość" wykończyły, więc wybaczcie? Ale folwark śpi, a ja razem z nim.
poniedziałek, 25 maja 2015
z kamerą wsród zwierząt
wsród swoich. Dzicz, krzyk, i klatki, do których chętnie bym co poniektórych pozamykała. Przynajmniej na chwileczkę. Były słonie, które kurzyły trąbami, więc słusznie ZU doradziła babci, żeby nie ubierała jasnej kurtki. Były skaczące małpki - potomkowie niektórych, co widać po rysach twarzy . I było akwarium z rybami i rekinami. I oczywiście była nasza rodzina małpek.
sobota, 16 maja 2015
trzy lata temu
też był 16 maja. I to nic odkrywczego. Zaczął się zwyczajnie. Tak jak każdy dzień mojej ciąży. No może z tą małą różnicą, że moja niecierpliwość rosła. Chciałam już poznać syna, a on się nie spieszył, żeby nas zobaczyć. Było chłodno. W sklepie pojawiły się importowane arbuzy. Postanowiłam, że wezmę ZU pod pachę i wybiorę się po największego arbuza, a wtedy na pewno coś się musi wydarzyć. I tak w jednej ręce targalam największego arbuza, jakiego udało mi się znaleść, a w drugiej 10 kilo swojej córki. Coś musiało pęknąć. I tak się stało. Tego samego dnia o 23.04 przyszedł na świat Antoni Adam. Od tego czasu zapisuje swoją kartę w historii "naszego" świata. Jest podobny do taty. O tyle o ile w ZU widzę siebie z lat młodości, o tyle Antek pozostaje dla mnie zagadką. Jest uparty, stanowczy, konsekwentny, dokładny, wstydliwy. Nie uznaje kompromisów, potrzebuje zawsze aprobaty i potwierdzenia tego, co mówi. Nie ma wygórowanych oczekiwań, ale jeżeli już czegoś chce to musi to być dokładnie to i nic innego. Nie lubi ubierać się rano. Uwielbia żelki, słodycze, sałatę i zieloną pietruszkę. Dużo pije, prawie zna wszystkie kolory. A i uwielbia przyjmować lekarstwa- symuluje nawet kaszel, aby dostać dodatkowe leki:-) jest bykiem, który dziś kończy trzy lata. Ily anti
niedziela, 10 maja 2015
sobota, 9 maja 2015
Subskrybuj:
Posty (Atom)
prezent
był wrzesień 2008 roku. To było pierwsze badanie USG w 11 tygodniu. Rutynowe. Okazało się, że przezierność karkowa jest przekroczona znaczni...
-
Pamiętam dokładnie, gdy o 1.57 jedenaście lat temu zobaczyłam Cię po raz pierwszy. Tego akurat ja nie pamiętam, ale tata cały czas mówi, że ...






























