Tata nie ma z tym problemu. Klony dogadują się znakomicie, odnajdują się w swojej obecności, podzielają swoje pasje. Opieka taty nad córką wyprowadza mamę z równowagi ( i nie chodzi tu bynajmniej o załączony obrazek, generalnie na wszystko mają czas, jest 23, a dziecko, oczywiście ku swojej uciesze biega nie umyte, nie nakarmione i w ogóle nieobrobione, a tata ogląda film), natomiast sama córka z owej opieki i z tego "bezczasowego, bezrutynowego" podejścia jest bardzo szczęśliwa.
W tym wszystkim dochodzi jeszcze jedno. Jak widać, na łóżku nie ma już miejsca, dla mamy, a tym bardziej dla mamy- słonia (jeszcze), więc moja irytacja tylko narasta, bo ja gdzie mam się podziać? Pytam się gdzie? Na co Zuza odsuwa się o centymetr i mówi: no chodź tu będzie fajnie, nie bój się bajki, pooglądaj ze mną.
No niestety moje podejście wsunięcia się na łóżko, nie udało się, okazało się, że jednak jest za małe na naszą czwórkę i dwa laptopy. Został mi tylko "mój kawałek podłogi"(dosłownie).
I LOVE IT :-)))))
OdpowiedzUsuńlubię ten "kawałek" ;D u nas tez klony, i tez mimo 9 miesięcy mojej córy - z tatusiem dogaduje się najlepiej !
OdpowiedzUsuńhehe..rozbawil mnie twoj post :)
OdpowiedzUsuńU nas podobnie, jak tata pelni funkcje glownego opiekuna, to Mlody brudny, chata brudna, wszytsko brudne dookola :)
Ale dziecko przeszczesliwe, bo w tym balaganie z tata lata...
Jaki z tego moral?może matki powinny dac sobie na luz albo z drugiej strony to kwestia utrzymania równowagi w przyridzie
UsuńKLONYYYYY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuń:) jak nie nakarmione przecież widać na zdjęciu, że jogurt zjedzony, chyba, że to starsze zjadło :):)
OdpowiedzUsuńNie no jogurt zjedzony ale to ja im podałam bo już nerwowo nie ogarniałam
Usuń